#KultoweZegarki: Rolex Submariner

Prosty, funkcjonalny i wiecznie młody. Na oficjalnej premierze w Bazylei w 1954 roku reklamowany był jako „przyjaciel nurka”, ale szybko stał się „przyjacielem” m.in. Jamesa Bonda, Ernesto „Che” Guevary, Fidela Castro i Steve’a McQueena. Dziś Submariner wygląda prawie tak samo jak kiedyś i wciąż kojarzy się ze sportową elegancją.

Istnieją takie słowa, które w każdym języku brzmią podobnie. Jednym z nich jest Rolex – symbol sukcesu, lub jak twierdzą niektórzy, jedyna waluta, którą płacić można nawet w dżungli. Swój sukces marka osiągnęła między innymi dzięki wynalazkom, które zmieniły współczesne zegarmistrzostwo. Hansowi Wilsdorfowi i założonej przez niego w Genewie firmie Montres Rolex SA zawdzięczamy na przykład stosowany w zegarkach wahnik i wodoszczelną kopertę.

Wodoszczelny i… niby wszystko jasne. Jednak to, co dzisiaj wydaje się oczywiste, jeszcze 90 lat temu było czystą abstrakcją. Wtedy wystarczyły dwie krople wody i zegarek z zaparowanym szkłem lądował u zegarmistrza. Na pomoc właścicielom zegarków, jako pierwsza przyszła właśnie firma Rolex, oferując w 1927 roku wodoszczelny model Oyster opakowany w specjalną kopertę chroniącą mechanizm przed przedostawaniem się do niego kurzu lub wilgoci (wniosek patentowy złożony został wcześniej, bo 18 października 1926 r.). Więcej o historii marki przeczytacie TUTAJ. Zatem gdyby w firmie Rolex nie poradzono sobie z kwestią wodoszczelności, to prawdopodobnie później nie powstałoby wiele modeli, w tym Submariner.

Na pomysł stworzenia zegarka dla nurków wpadł Rene-Paul Jeanneret, który w firmie Rolex oficjalnie zatrudniony był jako dyrektor odpowiedzialny za dział public relations, ale angażował się też w opracowywanie nowych modeli. Czas działalności Jeannereta (lata 50-60. XX wieku) to, także dzięki niemu, najbardziej twórczy okres w historii marki Rolex. Prywatnie aktywny sportowiec-amator, zafascynowany nurkowymi wyczynami swojego przyjaciela Jacquesa-Yvesa Cousteau, Rene-Paul Jeanneret zasugerował wprowadzenie kilku nowych elementów, zwłaszcza w zegarkach sportowych. To właśnie on przedstawił na początku lat 50. XX wieku H. Wilsdorfowi koncepcję sportowego zegarka, który byłby odpowiedni do uprawiania różnych dyscyplin sportu, a w szczególności nurkowania.

Udany debiut

Przy tworzeniu pierwszego modelu dla nurków firma Rolex korzystała z wiedzy wielu fachowców, w tym wspomnianego Rene-Paula Jeannereta – według jego pomysłu koperta nabrała nowego kształtu, zmienił się wygląd tarczy i dodano, wtedy jeszcze dwustronnie obrotowy, pierścień.

Pierwsze egzemplarze, które powstały pod koniec 1953 roku nie były wymyślone od zera. Jako podstawę wykorzystano istniejący już model Turn-O-Graph, który lekko zmodyfikowano (zmieniona została m.in. tarcza i koronka). Aby nie pozostawiać wątpliwości, że jest to model dla nurków, zegarek nazwany został Submariner. Zanim pojawił się na rynku, jego wodoszczelność przetestowali nurkowie z Instytutu Badań Podwodnych w Cannes schodząc na różne głębokości w Morzu Śródziemnym w październiku 1953 roku.

Rolex Submariner
Rolex Submariner

Oficjalna premiera Submarinera odbyła się kilka miesięcy później, na targach w Bazylei w 1954 roku. Wtedy firma Rolex reklamowała model Explorer jako zegarek sportowy, Turn-O-Graph – zegarek dla biznesmena i Submariner – zegarek dla nurków (o tym informował napis na małej tabliczce: Submariner – the diver’s friend).

Wodoszczelny do 100 metrów Submariner miał 36-milimetrową kopertę, czarną, matową tarczę, powiększone indeksy godzinowe i cyfry pokryte masą świecącą, trójkąt na godzinie 12, oraz świecące wskazówki: godzinową (jeszcze bez tzw. „gwiazdy Mercedesa”) i minutową oraz świecący punkt na wskazówce sekundowej. Na obrotowym pierścieniu naniesiona była podziałka minutowa, w której punkt zero oznaczony został w formie strzałki skierowanej w stronę tarczy i ozdobionej na środku świecącym punktem orientacyjnym. W pierwszych egzemplarzach nie było jeszcze ani kojarzonej z tym zegarkiem, charakterystycznej ochrony koronki ani widocznego na tarczy napisu „Submariner” (Rolex zaczął go stosować trochę później – pod koniec 1954 roku).

Wygląd pierwszego Submarinera odstawał od projektów ówczesnych zegarków dla nurków, które w większości wykonywane były na potrzeby wojska. W przeciwieństwie do nich, model Rolexa od początku zaprojektowany był jako „cywilny” czasomierz, mimo że później chętnie zamawiały go siły zbrojne różnych krajów.

W 1954 roku firma Rolex oferowała trzy różne wersje Submarinera. Pierwsza z nich, oznaczona numerem 6200, przypominała pierwotną wersję z 1953 roku: miała masywną kopertę o wodoszczelności zwiększonej do 200 metrów oraz dużą koronkę. Jako napęd zastosowano w niej kaliber A.296 z automatycznym naciągiem. Druga o numerze 6204 miała bardziej płaską kopertę i trochę mniejszą koronkę. Początkowo wersja 6204 była wodoszczelna do 100 metrów, ale szybko zdecydowano się zwiększyć wodoszczelność do 180 m. Natomiast trzecia wersja, czyli model o numerze ref. 6205 był wodoszczelny do 100 metrów (w nim zastosowano kaliber A.260 z automatycznym naciągiem). Charakterystyczną „gwiazdę Mercedesa” na wskazówce godzinowej zaczęto stosować dosyć szybko, bo już w 1954 roku. Wbrew domysłom, nie miała ona nic wspólnego ze znaną firmą motoryzacyjną chociaż H. Wilsdorf od 1935 roku jeździł, a właściwie był wożony przez swojego szofera samochodami marki Mercedes (próby namówienia go do zmiany samochodu przez przedstawicieli Rolls-Royce’a zawsze kończyły się niepowodzeniem).

Wygląd wskazówki godzinowej wynikał raczej ze względów praktycznych: aby uzyskać jak najlepszą czytelność wskazań w ciemności, wskazówka ozdobiona została dużym punktem, podzielonym na trzy równe pola, na który można było nanieść większą ilość masy świecącej niż na samą wskazówkę (na zbyt dużej powierzchni wysychająca masa mogłaby odpadać, więc spory punkt podzielono na trzy pola).

Akcja-modyfikacja

Firma Rolex słynie z tego, że nie wprowadza rewolucyjnych zmian, tylko udoskonala istniejące już rozwiązania. Ta filozofia dotyczyła przede wszystkim modelu Submariner. W 1955 roku zmienione zostały oznaczenia poszczególnych wersji: ta z nr ref. 6204 miała odtąd nr ref. 6538, a tę z nr ref. 6205 oznaczono jako nr ref. 6536 (dostępny też z certyfikatem chronometru – ref. 6536/1). Wersja o nr ref. 6536 z certyfikatem chronometru napędzana kalibrem 1030. W obu zastosowany został nowy mechanizm (stworzony w 1950 roku kaliber 1030) oraz powiększona koronka. W tym samym roku, brytyjska marynarka wojenna zamówiła Submarinera, a dostarczone jej modele oznaczone zostały numerem 6538. Później Brytyjczycy kilkukrotnie zamawiali „Suba”, w tym m.in. wersję 5513, która stała się oficjalnym zegarkiem British Military: miała pogrubione wskazówkę (bez „gwiazdy Mercedesa” na wskazówce godzinowej) i otoczoną kółkiem, widoczną w środkowej części literę T.

Rolex Submariner Ref. 6536/1 / foto: Antiquorum
Rolex Submariner Ref. 6536/1 / foto: Antiquorum

W 1956 roku wprowadzono dwie kosmetyczne zmiany: ze wskazówki sekundowej zniknął świecący punkt, a na obrotowym pierścieniu pojawiła się podziałka minutowa dla pierwszych 15 minut. Z kolei w wersji ref. 6536 na pierścieniu (na pozycji zero) naniesiony został czerwony trójkąt. Na zamówienie kanadyjskiej marynarki wojennej Rolex wypuścił też serię ref. 6538, ale ta wersja nie różni się od modeli „cywilnych”, poza zaznaczonym na deklu numerem identyfikacyjnym.
Wersję o nr ref. 6538 z dużą koronką i paskiem NATO nosił m.in. Sean Connery w 1962 roku w pierwszym filmie o Jamesie Bondzie pt. „Doktor No” (Submariner zagrał w sumie w czterech filmach o superagencie 007).

Submariner - James Bond - "Dr.No"
Submariner – James Bond – „Dr.No”
Rolex Submariner Ref. 6538 z 1958 roku / foto: Antiquorum
Rolex Submariner Ref. 6538 z 1958 roku / foto: Antiquorum

Wracając jednak do wprowadzanych modyfikacji: w 1958 roku wersja oznaczona wcześniej nr ref. 6200 przemianowana została na ref. 5510 i wyposażona w nowy mechanizm (stworzony w 1957 roku kaliber 1530), a wersja o numerze 6536/1 zmieniła się w nr ref. 5508 (też z kalibrem 1530, ale z małą zmianą na pierścieniu: zero miało bardziej kanciasty wygląd).

Ochrona koronki pojawiła się dopiero w 1959 roku. Wtedy powiększyła się też średnica koperty, która wynosiła już 40 mm. Poza tym na tarczy umieszczony został napis: „Superlative Chronometer, Officially Certified” (Submariner dostępny był jako nr ref. 5512 i 6538), a na pierścieniu znalazła się dodatkowa podziałka minutowa od 0 do 15, która pozwalała na dokładniejszy pomiar czasu nurkowania.

Rolex Submariner Ref.5512 / foto: Antiquorum
Rolex Submariner Ref.5512 / foto: Antiquorum

Później zmiany były raczej kosmetyczne i dopiero w 1966 roku, z nowym kalibrem 1575, „Sub” oznaczony nr ref. 1680 dostał wskazanie datownika i czerwony napis Submariner na tarczy (stosowano go do 1973 roku). Wtedy szkło wykonane było jeszcze z pleksi, ale już miało charakterystyczną lupę. O tym, jak kilka lat wcześniej Hans Wilsdorf wpadł na pomysł, aby umieścić ją na szkle, krążą różne legendy. Jak się okazuje, odpowiedź na to pytanie jest banalna: podobno Wilsdorfowi najlepsze pomysły przychodziły do głowy w łazience podczas porannej toalety. Codziennie spędzał tam sporo czasu, nawet do dwóch godzin. Tam też przyszło mu na myśl, że powiększająca lupa nad datownikiem bardzo ułatwiłaby życie jego słabo widzącej żonie. Później jego sugestię zrealizowali inżynierowie…

Rolex Submariner Ref.1680 / foto: Antiquorum
Rolex Submariner Ref.1680 / foto: Antiquorum

Pod koniec lat 60. XX wieku, a dokładnie w 1969 roku, Submariner otrzymał bardziej elegancką, złotą kopertę (nr ref. 16618), a dziesięć lat później pleksi zastąpiono szafirowym szkłem i tym samym zwiększyła się wodoszczelność koperty do 300 metrów.

Na jednostronnie obrotowy pierścień trzeba było poczekać aż do 1981 roku. Dlaczego tak długo? Odpowiedź jest prosta: w 1952 roku firma Blancpain opatentowała dla swojego modelu Fifty Fathoms jednostronnie obrotowy pierścień i przez wiele lat to rozwiązanie objęte było ochroną, co skutecznie zablokowało innych producentów, w tym firmę Rolex przed wprowadzeniem go w swoich zegarkach.

W wykonaniu Rolexa pierścień jest perfekcyjny: kiedy się go obraca, skala idealnie pasuje do podziałki minutowej na tarczy, a dźwięk obracanego pierścienia przypomina ten wydawany przez zamki najlepszych sejfów. Nie do podrobienia.
Jedną z ciekawszych wersji Submarinera była ta pokazana z okazji 50-lecia istnienia tego modelu w 2003 roku. Miała zielony pierścień i lekko zmienioną tarczę (z powiększonymi indeksami) i, podobnie jak współczesne wersje, napędzana była kalibrem 3135 (stosowany jest od 1988 roku i do tej pory się sprawdza; co jakiś czas wprowadzane są tylko małe zmiany). Miłośnicy marki nazywają ją Submariner LV i choć może niektórym się kojarzyć ze skrótem od Louis Vuitton, to nie ma z nim nic wspólnego. LV pochodzi bowiem od zawartego w nazwie 16610LV skrótu dla „lunette vert” oznaczającego w języku francuskim: zielony pierścień.

Rolex Submariner Ref.16610LV
Rolex Submariner Ref.16610LV

W kolejnych latach Rolex pokazywał różne kolorystycznie wersje Submarinera, jednocześnie udoskonalając niektóre elementy: na przykład w 2010 roku aluminiowy pierścień zastąpiony został bardziej odpornym na zarysowania, ceramicznym. Dopracowano też zapięcie bransolety (typu Glidelock), aby było masywniejsze i umożliwiało lepsze dopasowanie długości bransolety oraz dopracowano uszczelnienie koronki (stosowana obecnie koronka typu Triplock ma aż pięć uszczelek).

Wyczyny ekstremalne

Submariner nie był wyłącznie „zwykłym” zegarkiem dla nurków chętnie noszonym przez biznesmenów. Już jego pierwowzór z 1953 roku, czyli specjalnie skonstruowany na potrzeby ekspedycji, stalowy model ze świecącą tarczą i zakręcaną koronką zanurkował na głębokość 3131,8 m. Akcja miała miejsce we wrześniu 1953 roku. Zegarek przymocowany był do zewnętrznej powłoki batyskafu FNRS-2 kierowanego przez profesora Augusta Piccarda i jego syna Jacquesa.

Kilka lat później, 23 stycznia 1960 roku, batyskaf Trieste wyruszał w swoją sześćdziesiątą piątą podwodną misję. Jej celem była Głębia Challengera – najgłębiej położone miejsce w Rowie Mariańskim (10 916 m p.p.m). Załoga, w której skład wchodzili, syn Augusta Piccarda, Jacques, i oficer amerykańskiej marynarki wojennej, Don Walsh, zeszła na dno Rowu Mariańskiego. Na głębokości 10 916 metrów znalazł się też, przytwierdzony do zewnętrznej powłoki batyskafu model Deep Sea Special z seryjnie produkowanym mechanizmem i prototypową kopertą z grubym, kulistym szkłem. Po wynurzeniu się na powierzchnię okazało się, że pomimo oddziaływania na zegarek ciśnienia jednej tony wody na centymetr kwadratowy powierzchni, do jego wnętrza nie przedostała się nawet odrobina wody, a mechanizm wskazywał dokładny czas. Podobnie jak kiedyś nagłośniono wyczyn Mercedes Gleitze, która przepłynęła Kanał La Manche, tak i ten rekord został przez Rolexa świetnie wykorzystany marketingowo.

Rolex Deep Sea Special - 1960
Rolex Deep Sea Special – 1960

Rolex i Comex

W latach 50. XX wieku, kiedy wzrosło zapotrzebowanie na ropę naftową, zaczęto prowadzić odwierty na morzu i do obsługi platform wiertniczych potrzebni byli nurkowie. Większość nurków schodziła w tamtym czasie na głębokość od 5 do 30 metrów i korzystała z tradycyjnego sprzętu wykorzystującego sprężone powietrze. Jednak dla większości firm z przemysłu naftowego ta głębokość nie była wystarczająca. Dlatego przedstawiciele koncernów często namawiali nurków, aby ci schodzili na większe głębokości niż określone wtedy maksimum, czyli 60 m. I niestety, najczęściej kończyło się to tragicznie.

Rolex Submariner "Comex" / foto: Antiquorum
Rolex Submariner „Comex” / foto: Antiquorum

Kiedy nurkowanie na dużych głębokościach praktycznie nie było jeszcze możliwe, francuski inżynier, Henri-Germain Delauze, który miał już spore nurkowe doświadczenie (zaczął nurkować jeszcze w czasie służby wojskowej, a później pracował w firmach produkujących sprzęt nurkowy) założył w 1961 roku firmę Compagnie Maritime d’Expertise, znaną bardziej jako Comex. Comex był jednocześnie producentem coraz bardziej nowoczesnego, specjalistycznego sprzętu i specjalistą w wykonywaniu prac na dużych głębokościach. Zatrudnieni w tej firmie nurkowie brali udział w wielu podwodnych misjach schodząc na dno oceanów i mórz, i pracując nawet na głębokości 500 m. W czasie swoich prac, już w latach 60. XX wieku, korzystali z zegarków firmy Rolex, a dokładnie Submarinera o nr ref. 5513.

Kiedy zaczęli schodzić na coraz większe głębokości, pojawił się problem mieszanki stosowanej do oddychania. Początkowo korzystali z tej dostarczanej przez amerykańską firmę, jednak od lat 70. XX wieku Comex zaczął wprowadzać własne mieszanki i opracował tabele dekompresyjne uwzględniające głębokości, na których pracowali jego nurkowie. W 1974 roku Comex miał podpisanych już 30 umów na podwodne prace na głębokości sięgającej do 180 metrów: od Morza Północengo po Brazylię.

Rolex Submariner "Comex" / foto: Antiquorum
Rolex Submariner „Comex” / foto: Antiquorum

Ale wracając do zegarków: kiedy nurkowie Comexu zaczęli stosować nowe mieszanki oddechowe zawierające wodór i/lub hel, zmieniły się warunki ich pracy, a co za tym idzie stosowane wcześniej zegarki przestały się sprawdzać. Dlaczego? Podczas pobytu w komorze, molekuły helu przenikały do środka koperty przez uszczelki i przez wykonane z pleksi szkło. Po zakończeniu prac na głębokościach nurkowie szybciej powracali do normalnych warunków ciśnieniowych niż uchodzący z koperty hel, dlatego powstałe w ten sposób nadciśnienie rozsadzało szkło zegarka. Aby rozwiązać ten problem, Comex zwrócił się do firmy Rolex z prośbą o stworzenie innej konstrukcji. W 1967 roku Rolex zgłosił patent na nowe rozwiązanie – zawór helowy, który umożliwiał uwalnianie z koperty szkodliwego gazu. Początkowo zawór helowy stosowany był w zmodyfikowanych modelach Submariner nr ref. 5513 lub 5514, które powstawały specjalnie dla firmy Comex (i nie trafiały do sprzedaży). Na tarczy tych zegarków widoczny był charakterystyczny napis Comex, a na deklu dodatkowo umieszczano specjalny numer identyfikacyjny (chociaż zdarzały się egzemplarze ref. 5514 bez logo na tarczy). Ze względu na mordercze warunki, w jakich znajdowały się zegarki, Comex co pół roku odsyłał je z powrotem do Rolexa, aby zegarmistrze przeprowadzili ich dokładny przegląd. Ale najczęściej nie kończyło się tylko na przeglądzie, bo ich stan był tak zły.

Poza Submarinerem, który pojawiał się w różnych wersjach, Rolex pokazał w 1966 roku bardziej „ekstremalny” wariant, czyli Sea-Dwellera o wodoszczelności do 600 metrów. Sea-Dweller był drugim zegarkiem, który trafił do nurków z Comexu (korzystali z niej przez wiele lat, a Rolex sprzedał Comexowi w sumie kilkaset sztuk). Jego komercyjna wersja (nr ref. 1665) znalazła się w ogólnej sprzedaży w 1967 roku. Na modyfikację Sea-Dweller musiał czekać do 1978 roku. Wtedy pojawił się w wersji o nr ref. 16600: z szafirowym szkłem i nowoczesnym zaworem helowym, dzięki czemu zegarek miał wodoszczelność do 1220 metrów oraz nowym mechanizmem (kal. 3035). Do 1981 roku w katalogach firmowych widniały obie wersje, a z czasem pozostała tylko ta odporna na bardziej ekstremalne warunki.

Rolex Deepsea
Rolex Deepsea

W 2008 roku Rolex zaskoczył wszystkich prezentując model Sea-Dweller Deepsea, którego 43-milimetrowa stalowa koperta była wodoszczelna do 3900 metrów. Tak dużą odporność na działanie ciśnienia uzyskano między innym dzięki zastosowaniu specjalnej konstrukcji koperty oraz grubego, 5,5-milimetrowego szafirowego szkła.

Submariner – jeden z najczęściej podrabianych zegarków doczekał się też bardzo wielu oryginalnych wersji. Obecnie, w podstawowej kolekcji dostępny jest Submariner (bez datownika) tylko w stalowej kopercie i z czarnym pierścieniem, Submariner Date (aż sześć wariantów, w tym stal, żółte lub białe złoto i żółty Rolesor) oraz Sea-Dweller Deepsea.

Najbardziej znaną na świecie marką zegarków jest Rolex. Kojarzony z elegancją i luksusem, dawniej towarzyszył najsłynniejszemu agentowi świata, dziś zdobi nadgarstek jednego z najwybitniejszych sportowców w historii – Rogera Federera. Za sukcesem zegarków tej manufaktury przemawia ich doskonała jakość i niezawodność. Ze względu na swą popularność Rolex od lat jest „kopiowany”, a modelem do którego odniesienia znajdziemy w wielu innych markach jest Rolex Submariner. Zegarek uniwersalny, nazywany ikoną, a jednocześnie łamiący stereotypy. Dzięki przygodom Agenta 007 nawet najbardziej konserwatywny fan sztuki zegarmistrzowskiej miał okazję zobaczyć jak „diver” prezentuje się w bardziej formalnych stylizacjach.
Justyn Jóźwiak
Kierownik salonu Jubitom Poznań City Center

Mecenas cyklu Kultowe Zegarki - Jubitom