TOP 5 Zegarkowy minimalizm, czyli mniej znaczy więcej
Podczas Watches & Wonders kilka manufaktur udowodniło, że minimalizm formy ma się doskonale i znowu jest w modzie. „Mniej znaczy więcej” nie znaczyło w zegarkach tak wiele od bardzo dawna.
Tegoroczna edycja targów Watches & Wonders nauczyła nas kilku istotnych rzeczy. Zegarkowi twórcy patrzą w przyszłość z umiarkowanym optymizmem, ani nie popadając w histerię, ani w przesadny hurraoptymizm. Co ważniejsze jednak, nie brakuje im kreatywności, nawet jeśli w nieco mniej innowacyjnym, a bardziej zachowawczym wymiarze. Klasyka wraca do łask – i to w pełnej krasie. A to oznacza nie tylko esencjonalne podejście do zegarmistrzostwa, ale – a może przede wszystkim – do estetyki.
„Less is more”
Choć to jakże słynne powiedzenie nie pochodzi z bliskiego nam świata zegarków, to cytat kojarzony z architektem Miesem Van der Rohem doskonale oddaje istotę minimalistycznego podejścia do projektowania zegarków. A na czym ten minimalizm konkretnie polega? Najprościej można by ująć to jako uzyskanie niezwykle przyjemnego dla oczu efektu przy wykorzystaniu możliwie niewielkiej ilości detali. W zegarkowym świecie „mniej znaczy więcej” oznacza więc względnie mało stylistycznych popisów, ograniczoną do minimum ilość funkcji („funkcjonalną prostotę”, jak u Van der Rohego), jak najmniej wskazań i odpowiedzialnych za nie wskazówek.
Czy to już istotnie trend, który zostanie z nami na dłużej? Oby, choć tu oczywiście czas pokaże. Kilka genewskich premier każe nam jednak myśleć, że coś może być na rzeczy.
Vacheron Constantin Overseas Ultra-Thin
Sportowy zegarek z prawdziwego zdarzenia winien być, w teorii, przede wszystkim wytrzymały, odporny i gwarantujący przetrwanie nawet w wymagających warunkach. Czasem jednak zegarmistrzowie udowadniają, że można to osiągnąć w formie zaskakująco eleganckiej, jak na gatunek. Nowy Vacheron Constantin z linii Overseas odchudził sportową, zintegrowaną konstrukcję do granic możliwości. Co prawda koperta zrobiona jest z luksusowej platyny, ale za to mierzy raptem 7,35 mm grubości. To zasługa nowego, automatycznego kalibru 2550, który sam w sobie, przy pełnej funkcjonalności i pełnych 80 godzinach rezerwy chodu, ma zaledwie 2,4 mm grubości.

Dodatkowa szczypta minimalizmu to piękny, łososiowy cyferblat, którego powierzchnię skłócają tylko dwie poruszające się nad nim wskazówki.
Więcej o zegarku: Vacheron Constantin Overseas Self-Winding Ultra-Thin z nowym, ultrapłaskim mechanizmem
Piaget Andy Warhol Tiger Eye
Kiedy zegarek przyjmuje status ikony, wpływać na to może mieć kilka czynników. Albo jest to wybitny poziom zegarmistrzostwa, albo jakaś przełomowa innowacja, albo równie nietuzinkowy design. A kiedy jeszcze ten ostatni podsycony jest znanym nazwiskiem ze świata sztuki… Piaget projektując model „Andy Warhol” pewnie nie zdawał sobie sprawy, że to właśnie postać tego ekscentrycznego, amerykańskiego artysty przyczyni się do kultowego statusu zegarka.

Swój udział ma w nim oczywiście równie ekscentryczny, wyjątkowy, ale ze wszech miar minimalistyczny design. Dość spora koperta (45 x 43 mm) o obłym, poduszeczkowatym kształcie ma charakterystyczną, schodkową konstrukcję. W tegorocznej odsłonie zrobioną ją z kilku materiałów, w tym z różowego złota. Od góry kopertę zdobi misternie grawerowany wzór „Clou de Paris”. Pozbawioną indeksów i zaopatrzoną tylko w dwie dyskretne wskazówki tarczę wykonano zaś z pięknego, naturalnego tygrysiego oka. Ze złotem komponuje się wręcz idealnie.
Panerai Luminor Destro
Choć ostatnimi laty Panerai – marka, która ma jedną z najwierniejszych grup kolekcjonerów w skali całej branży zegarkowej – przechodził różne, często dość wyboiste etapy, powoli zdaje się wracać na właściwe tory. Przynajmniej z perspektywy wspomnianych kolekcjonerów, którzy najbardziej kochają oryginalne modele i prosty, militarny styl zegarków tej włoskiej z pochodzenia manufaktury.

Na Watches & Wonders Panerai pokazał nie tylko imponujący pawilon z ustawionym w centrum ogromnym pomieszczeniem przypominającym wykorzystywany dawniej zbiornik do testowania sprzętu, ale i nową kolekcję klasycznych Luminorów. Oparto je o historyczny model ref. 6152/1 czyli design, który niejako stworzył ikoniczny charakter klasycznego Luminora. W kolekcji znalazły się 4 zegarki, w tym Luminor Destro. 44-milimetrowy model ze stali ma więc koronkę wraz z osłoną przeniesione na lewa stronę koperty. Do tego Panerai dorzucił niebieską tarczę o bardzo przyjemnym, zgaszonym odcieniu, z wyciętymi indeksami i li tylko parą dwóch prostych wskazówek, odmierzających czas.
Więcej o zegarku: Panerai Luminor PAM01731 i Luminor Destro PAM01732
Cartier Santos “Ghost”
Francuska szkoła projektowania i rozumienia eleganckiej estetyki sprawia, że Cartier to marka praktycznie zawsze utożsamiana z zegarkowym minimalizmem. Klasyczny styl maison Cartier bardzo często emanuje prostą elegancją, bazującą na sprawdzonych wzorach i odpowiednim wyczuciu detali. Francuzi bez dwóch zdań stworzyli pewien kanon, który inni twórcy próbują powielać, zazwyczaj z mizernym skutkiem. Tegoroczna, bogata paleta nowości marki skupiła się tradycyjnie na rozszerzeniu istniejących już linii, z dużym naciskiem na kolekcję Santos.

Szczególnie pasujący do naszego zestawienia jest model, którego o dziwo nawet nie ma w oficjalnych materiałach prasowych. Z zewnątrz to klasyczna wersja Santosa de Cartier w stalowej kopercie Mid-Size (41,9 x 35,1 mm) ze stalową, wygodną bransoletą. Diabeł tkwi w szczegółach – a konkretnie jednym, jakże wymownym szczególe. Zegarek ma szarą tarczę „Ghost-dial”, pozbawioną jakichkolwiek aplikacji, poza logo Cartiera oraz trójką prostych, wypolerowanych wskazówek. Do kompletu Cartier proponuje również damski (w rozumieniu znacznie mniejszego rozmiaru) model z kopertą łącząca stal z złotym złotem oraz piękną, burgundową tarczą.
Patek Philippe Golden Ellipse Olive Green
Mniej znaczy więcej nabiera w przypadku tego ikonicznego modelu od Patek Philippe zupełne nowego znaczenia. Golden Ellipse zaprojektowany jest tak, że ciężko by wymyślić co jeszcze można odjąć z zegarka, by nie zaburzyć jego absolutnie podstawowej funkcji. Przez lata model ten pozostawał w cieniu innych referencji genewskiej manufaktury, ale i tak miał swoją bardzo wierną grupę fanów. Ba, są tacy, którzy uznają obłe i dyskretne zegarki Golden Ellipse niemal za wzór eleganckiej doskonałości. Nie będę podawał nazwisk, ale dokładnie taki komentarz usłyszałem od bardzo prominentnej i szanowanej osoby w świecie zegarków.

W tym roku Golden Ellipse doczekał się jakże dyskretnej wersji w białym złocie, dwóch rozmiarach koperty, z płaskim, automatycznym mechanizmem z mikrorotorem oraz oliwkowozieloną tarczą i skórzanym paskiem. Jeśli to nie jest kwintesencja zegarkowego minimalizmu, to do prawdy ciężko zdefiniować, co nim jest.
Więcej o zegarku: Patek Philippe Golden Ellipse – z oliwkowozieloną tarczą


