TOP 3 Najciekawsze zegarki Watches & Wonders 2026 według branżowych ekspertów
Robert-Jan Broer, Andrea Casalegno, Frank Geelen, Kristian Haagen, Justin Hast i Mateusz Wójciak dzielą się wrażeniami z tegorocznej edycji genewskich targów oraz wybierają trzy najlepsze zaprezentowane tam zegarki.
Jak co roku, w okolicy kwietnia Genewa staje się centrum zegarkowego świata – miejscem, w którym marki wyznaczają trendy na nadchodzące miesiące, a kolekcjonerzy i dziennikarze spotykają się, by sprawdzić w jakim kierunku zmierza branża i jaka jest jej kondycja. Tegoroczna edycja targów Watches & Wonders przyniosła zarówno innowacyjne rozwiązania techniczne, jak i subtelne ewolucje kultowych modeli, dostarczając tym samym wielu tematów do dyskusji.
Aby uchwycić możliwie szeroką perspektywę, poza przygotowaną przez nas listą najciekawszych nowości zegarkowych W&W postanowiliśmy zaprosić sześć cenionych osób ze świata zegarków – dziennikarzy, autorów książek, twórców internetowych i kolekcjonerów, a przede wszystkim naszych przyjaciół oraz pasjonatów – do podzielenia się swoimi wrażeniami. Opowiadają oni krótko o atmosferze targów oraz wskazują po trzy modele, które szczególnie zapadły im w pamięć.
Lista została przedstawiona w kolejności alfabetycznej.
Robert-Jan Broer – założyciel Fratello Watches
Instagram: @rjbroer
Tegoroczne targi Watches and Wonders 2026 zaczęły się dość spokojnie, ale z biegiem tygodnia ruch wyraźnie się zwiększył i – co ważniejsze – pokazano więcej nowych, interesujących zegarków niż w zeszłym roku. Choć podczas prezentacji i spotkań wszystkie marki zdawały się widzieć przyszłość branży w optymistycznych barwach (co nie dziwi – trudno oczekiwać innej narracji), to najczęściej powracającym tematem w rozmowach mediów, sprzedawców i kolekcjonerów były kwoty na metkach nowych zegarków. Interesujące będzie, czy marki znajdą sposób na obniżenie cen istniejących modeli albo wprowadzenie nowych, bardziej przystępnych cenowo zegarków, nie rezygnując przy tym z jakości ani nie obniżając specyfikacji.

Najciekawsze zegarki:
1. Chopard ponownie zaskakuje kolejną wersją modelu L.U.C 1860 w stali Lucent. Tym razem z piękną, ręcznie giloszowaną tarczą w odcieniu Areuse blue. Również dekiel tego stosunkowo niewielkiego zegarka garniturowego nie rozczarowuje – odsłania wysoko ceniony mechanizm L.U.C 96.40-L. Proporcje, odczucie na nadgarstku i sam werk sprawiają, że L.U.C 1860 to nowoczesny, elegancki klasyk.
2. Choć Piaget Polo 79 w żółtym złocie prawdopodobnie trafiłby do mojego osobistego top 10 najciekawszych zegarków w historii, to nowa wersja z białego złota z tarczą z Sodalitu również robi niesamowite wrażenie. To właśnie on był jednym z tych modeli, na które najbardziej czekałem podczas targów – a możliwość przymierzenia go była jednym z moich osobistych highlightów. Mimo to, wciąż liczę na kolejną wersję w żółtym złocie, najlepiej z tarczą z malachitu. To byłby zegarek idealny.
3. W tym roku Rolex zaprezentował całą gamę prawdziwych hitów, a także własny, nowy stop żółtego złota. Ochrzcili je nazwą „Jubilee gold”, choć równie dobrze mogłoby się nazywać „złotem szampańskim”. Rolex zdecydował się wykorzystać je w modelu celebrującym 70-lecie – Day-Date. Ten flagowy zegarek wykonano nie tylko z nowego stopu złota, ale także wyposażono w efektowną zieloną tarczę z awenturynu z diamentowymi indeksami.
Andrea Casalegno – kolekcjoner
Instagram: @iamcasa
Dla mnie rok 2026 przyniósł chyba najlepszą edycję Watches & Wonders 2026 do tej pory – głównie dlatego, że po latach nadmiaru premier i bardzo głośnej komunikacji marek w końcu opadła ta cała „adrenalina”. Do tego widziałem znacznie więcej osób ze środowiska kolekcjonerów, a same zegarki weszły na zupełnie inny poziom: wyższy, lepiej przemyślany i zdecydowanie bardziej skierowany do pasjonatów zegarmistrzostwa niż do szerokiej publiczności. Cieszy mnie, że branża zaczyna wracać do dialogu z kolekcjonerami i entuzjastami po latach trochę innych kierunków.

Najciekawsze zegarki:
1. Nowy Armin Strom to zegarek wyjątkowy, bo pokazuje, że marka nie musi być wielka – musi być solidna i wiedzieć, dokąd zmierza. Tym nowym dziełem udowadnia, że przy odpowiedniej pracy i konsekwencji zawsze można postawić na swoim. Repetier tej klasy, w takim rozmiarze i z tak wyraźnym, nowoczesnym podejściem, to coś naprawdę godnego uwagi.
2. Parmigiani Fleurier oceniam ostatnio jako najlepszą markę, jeśli chodzi o budowanie tożsamości i tworzenie ikon. Tonda PF to intrygujący zegarek, który z roku na rok podnosi sobie poprzeczkę, ale tym razem mam wrażenie, jakby w końcu rozwinął skrzydła. Kluczowa pozostaje tu nowa komplikacja chronografu. Ten model jest zabawny, wciągający, pełen charakteru i wyrazu – zdecydowanie zasługuje na drugie miejsce za odwagę, spójność i kreatywność.
3. I jak tu nie okazać sympatii tarczy Jubilee? Dla mnie to kwintesencja obecnego trendu marki – łączenie kolorów, kreatywności i radości. To sposób mówienia o zegarkach do szerokiego grona odbiorców, ale bez zadęcia – lekko, z dystansem i bardzo… po Rolexowemu.
Frank Geelen – założyciel i redaktor naczelny Monochrome Watches
Instagram: @fgeelen
Watches & Wonders 2026 potwierdziło bardzo dobrą formę branży. Choć frekwencja zdawała się nie dorównywać rekordowym edycjom z poprzednich lat, to pod względem liczby i jakości premier był to wyjątkowo mocny rok. Wspólnym mianownikiem wydaje się innowacja – i to nie tylko w sensie technicznym, ale również w podejściu do funkcjonalności i użytkowania. Trzy wyróżnione modele dobrze oddają ten kierunek, choć warto podkreślić, że ciekawych nowości było znacznie więcej.

Najciekawsze zegarki:
1. IWC Proset Big Pilot’s (taki trochę „mniejszy” Big Pilot, może raczej co-pilot :)) dostał wieczny kalendarz, którego praktycznie nie da się zepsuć. Zero dłubania wykałaczkami przy ustawianiu – wszystko jest zsynchronizowane i ogarniasz to koronką, do przodu i do tyłu. Tak to właśnie powinno działać w każdym wiecznym kalendarzu!
2. Kolejny zegarek, który mnie totalnie zaskoczył, to Parmigiani Tonda PF Chronograph Mysterieux. Na pierwszy rzut oka wygląda jak reszta modeli z linii Tonda PF – elegancki, sportowy vibe z zintegrowaną bransoletą. Ale klik – wciskasz przycisk i spod zwykłych wskazówek wyskakuje drugi komplet wskazówek godzin oraz minut. A wskazówki wcześniej odmierzające czas stają się tymi od stopera i zaczynają odliczać czas od razu po jego uruchomieniu. Absolutnie genialne!
3. Trzeci moment „wow” zapewnił H. Moser & Cie.. Ich bardziej sportowa wersja Streamlinera, w lżejszym materiale, plus pompka do nakręcania inspirowana butami Reebok z lat 80.? No to już jest po prostu super cool.
Na uwagę zasługuje też Jaeger-LeCoultre – marka pokazała linię Master Control ze zintegrowaną bransoletą i całość wygląda naprawdę bardzo dobrze. IWC zaprezentowało z kolei zegarek o „kosmicznym” charakterze, ale ważniejsze jest coś innego – w końcu mają sensownie zrobione GMT, czyli takie typowo dla podróżników, a nie tylko wersję „biurową”. Ciekawie będzie zobaczyć, jak ten mechanizm pojawi się w kolejnych modelach. Na koniec Armin Strom i wprowadzony przez niego repetier minutowy z funkcją 12:59. O co chodzi? Po jej aktywacji i uruchomieniu repetiera zegarek wybija czas tak, jakby była 12:59, co daje bardzo rozbudowany efekt dźwiękowy. Dość oryginalne rozwiązanie.
Kristian Haagen – kolekcjoner zegarków i branżowy weteran
Instagram: @kristianhaagen
Dla mnie tegoroczne targi wyglądały tak, jakby niektóre marki nie pokazały wszystkich swoich premier. Miałem wrażenie, że się powstrzymują ze względu na trudną sytuację na Bliskim Wschodzie. Oczywiście nie dotyczyło to Patek Philippe, który zaprezentował aż 20 nowych modeli – imponujące, ale też cholernie drogie. Z mojej perspektywy wiele zegarków przesunęło się z poziomu „średnio dostępne” do poziomu „k**wa, jakie to drogie”. Oczywiście, gdy wolumen eksportu spada, ceny zwykle rosną, aby utrzymać przychody. Kapitalizm 101.

Najciekawsze zegarki:
1. Bvlgari Octo Finissimo 37mm. Nie zrozumcie mnie źle – wersja 40 mm jest już świetna, ale 37 mm po prostu dużo lepiej leży na moim nadgarstku. Z trzech wersji, które przymierzałem, wybrałbym tę w matowym tytanie. Uczta dla oka, a na nadgarstku niemal niewyczuwalny.
2. Gerald Charles Masterlink Perpetual Calendar. Ażurowana wersja jest bardzo fajna, a subtarczę daty umieszczoną w „uśmiechu” koperty uważam za świetny detal. Ale odwróćcie zegarek, a zobaczycie miniaturę Rue de Montblanc, wraz z rubinem oznaczającym lokalizację siedziby Gerald Charles. Zwróćcie też uwagę na zdobienie dolnej płyty mechanizmu – to oczywiście przedstawienie Jeziora Léman (czyli Jeziora Genewskiego). Genialny detal autorstwa utalentowanego Octavio Garcia. Brawo!
3. Niechętnie to przyznaję, ale… naprawdę podoba mi się Rolex Oyster Perpetual z tarczą Jubilee. Jest tak niezręcznie zabawny – a jak na Rolexa, to już samo w sobie jest czymś nietypowym. Ponieważ nigdy nie udało mi się zdobyć Celebration Dial przed jego wycofaniem, spróbuję szczęścia z Jubilee Dial (czyli tzw. „Computer Dial”), najlepiej w rozmiarze 36 mm. Moim zdaniem to idealny rozmiar OP.
Justin Hast – dziennikarz i fotograf branżowy
Instagram: @justinhast
Watches & Wonders 2026 to bez wątpienia najlepsza edycja do tej pory. Wzrosty widać było we wszystkich statystykach, ale co ważniejsze – miałem poczucie, że głos kolekcjonerów został naprawdę wysłuchany. W premierach wyraźnie widać zwrot w stronę czystej esencji zegarmistrzostwa. Modele takie jak Vacheron Constantin Overseas Jumbo – bez daty, ultracienki – idealnie wpisują się w ten kierunek. Owszem, na razie w platynie, ale można mieć nadzieję, że z czasem stanie się bardziej dostępny. Podobnie Bulgari i Bulgari Octo Finissimo 37mm – koperta 37 mm to strzał w dziesiątkę. Świat zegarków po raz kolejny pokazał także swoją odporność. Mimo napięć geopolitycznych, ceł i niepewności gospodarczej, branża trzyma się mocno. Co więcej, widać, że niezależnie od okoliczności, zegarki wciąż pozostają formą osobistej ekspresji, pasji i odkrywania – i oby tak zostało jak najdłużej.

Najciekawsze zegarki:
1. Bulgari Octo Finissimo 37mm – model, który wymagał opracowania zupełnie nowego mechanizmu, BVF 100. Przy grubości zaledwie 6,45 mm, dostępny w wersjach z piaskowanego i satynowanego tytanu oraz w 18-karatowym złocie, nosi się zupełnie inaczej niż wariant 40 mm, mimo że różnica w grubości jest minimalna. Nowy werk, rozwijany przez trzy lata, jest o 20% bardziej kompaktowy niż jego odpowiednik w większym modelu, a mimo to – dzięki mikrorotorowi – oferuje 72-godzinną rezerwę chodu. Na nadgarstku – czysta perfekcja.
2. Patek Philippe Nautilus 38mm Ref. 5610/1P-001 – jedna z bardziej zaskakujących premier jubileuszowych. Platynowy Nautilus 38 mm nawiązuje do średniego rozmiaru tej linii – szczególnie do referencji 3800, wycofanej w 2009 roku, gdy rynek skręcił w stronę większych kopert. Dziś 38 mm znów trafia w punkt. Smukły profil (6,9 mm), minimalistyczny układ godzin i minut oraz klasyczny mechanizm o vintage’owym charakterze tworzą niezwykle spójną całość. Zegarek praktycznie nie do zdobycia.
3. Vacheron Constantin Overseas Dual Time Cardinal Points Brown Dial – brązowa tarcza symbolizująca południe nawiązuje do żyznych terenów tej części świata. Całość zamknięto w 41-milimetrowej, w pełni tytanowej kopercie, rozwijającej koncepcję kultowego prototypu „Everest”. Kluczowa zmiana to pełna, zintegrowana bransoleta z tytanu – element, którego brakowało w pierwowzorze – uzupełniona o dwa paski gumowe z kontrastowym przeszyciem. Całość napędza manufakturowy kaliber 5110 DT/3 z funkcją drugiej strefy czasowej i wskaźnikiem dzień/noc. Miłość od pierwszego spojrzenia.
Mateusz Wójciak (Gingin Watches) – polski twórca cyfrowy
Instagram: @gingin_watches
Tegoroczna edycja targów Watches & Wonders była drugą na jakiej się pojawiłem, zatem wiedziałem już czego się spodziewać. Niemniej formuły tych targów chyba nigdy nie polubię. Jako pasjonat nadal marzę o wydarzeniu na którym mógłbym po prostu poobcować z zegarkami wielkich marek. Watches & Wonders takim wydarzeniem nie jest – tutaj obcujemy, przede wszystkim, ze starannie przygotowanymi prezentacjami każdej z marek, które na dodatek opracowane są pod średnio zaangażowanego odbiorcę. Dlatego chcąc zobaczyć nowe divery od Grand Seiko musiałem zapoznać się z prezentacją zasad działania mechanizmu Spring Drive… Rozumiem zamysł, ale nie zmienia to mojego odbioru. Co by jednak nie mówić, samo wydarzenie jakim są genewskie targi to prawdziwe święto dla fanów zegarków. Mnóstwo mniejszych eventów pobocznych i tysiące entuzjastów zebranych w jednym miejscu – to wszystko przekłada się na niepowtarzalną atmosferę, która w mojej opinii jest wystarczającym powodem by się tam pojawić.

Najciekawsze zegarki:
1. Grand Seiko Spring Drive U.F.A. Ushio 300 Diver – od lat czekałem na racjonalnie zwymiarowanego divera od Grand Seiko. Doczekałem się. Dodatkowym smaczkiem jest dla mnie mechanizm UFA, czyli najdokładniejszy werk mechaniczny jaki kiedykolwiek powstał, co zegarkom narzędziowym, jakimi w swoim założeniu są zegarki nurkowe, dodaje dodatkowej atrakcyjności.
2. IWC Big Pilot Perpetual Calendar ProSet Le Petit Prince – biała ceramika, niebieska tarcza, wieczny kalendarz i koperta Big Pilota od IWC, w rozmiarze dla śmiertelników? Tak, poproszę! Z miejsca wylądował w czołówce rankingu moich zegarkowych marzeń.
3. Van Cleef & Arpels Midnight Jour Nuit Phase de Lune – zegarek, który przemawia do cząstki mojej wrażliwości, o której istnieniu nie miałem nawet pojęcia. Absolutnie przepiękny.


