Hands-On Chopard L.U.C – trzy nowe referencje, trzy różne oblicza klasyki
Kolekcja dedykowana założycielowi genewskiej manufaktury wzbogaciła się o trzy nowe modele, pokazujące zróżnicowane podejście do eleganckiego zegarka, opartego o in-house’owy mechanizm z górnej półki.
Wielokrotnie już mierzyliśmy się na CH24 z ramami definicji zegarka klasycznego. W teorii, niepisanej oczywiście, to mała, prosta i elegancka koperta oraz skromna estetycznie tarcza i skórzany pasek, najlepiej w kolorze reszty skórzanych elementów garderoby. W teorii, ponieważ zegarmistrzowie uczą nas, że klasyka ma znacznie szersze pojęcie. Świetnie obrazują to trzy nowe modele z kolekcji L.U.C od Choparda – niby dość wyraźnie od siebie różne, jednak zdecydowanie klasyczne i z odpowiednio eleganckim (nie przesadzonym) sznytem.
L.U.C 1860 „Areuse blue”
36,5 mm średnicy koperty wykonanej z Lucent Steel (własny stop stali Choparda) będzie z pewnością argumentem, który do tego właśnie modelu przekona wielu kolekcjonerów. Rozmiarowy „downsizing” ma się w branży doskonale, a to w sumie dobrze, bo niespełna 37 milimetrowa koperta prezentuje się doskonale na nadgarstku.

Model L.U.C 1860 pojawił się w kolekcji Choparda już wcześniej, a zegarek celebruje 30-lecie manufaktury we Fleurier. Do stalowej, wypolerowanej koperty Chopard dopasował tym razem zrobioną z 18ct białego złota tarczę, którą zdobią giloszowania wykonane na starych, manualnie obsługiwanych giloszarkach. Jej kolor – „Areuse blue” – zainspirowała rzeka o tej samej nazwie, przepływająca niedaleko manufaktury w regionie Val-de-Travers. Klasyczna kompozycja składa się z nałożonych, fazowanych indeksów, małej sekundy na godz. 6 i pary dwóch stylowych wskazówek „dauphine”.

W kopercie, pod szafirowym deklem, pracuje kaliber L.U.C 96.40-L. Mechanizm ma automatyczny naciąg w formie mikrorotora, 65 h rezerwy chodu, certyfikat chronometru COSC oraz Pieczęć Genewską. Znaczy to więc, że wykończony jest z najwyższą starannością.

Zegarek zestawiono z antracytowym paskiem ze skóry cielęcej i klamerka z Lucent Steel. Cena jednego egzemplarza ustalona została na 28 200 EUR (~120 000 PLN).
L.U.C XPS Prussian Blue
W przeciwieństwie do modelu 1860, drugi nowy L.U.C prezentuje nico bardziej casualowy styl oraz zdecydowanie pokaźniejsze gabaryty. Na szczęście w granicach rozsądku, bowiem tym razem stalowa koperta (ponownie Lucent Steel) ma 40 mm średnicy i 7,2 mm grubości. Proporcje zachowano znakomicie, przez co na nadgarstku leży równie dobrze. Mocuje się go ręki paskiem z jasnobrązowej skóry cielęcej, zapinanym na tradycyjną klamerkę.

Clou modelu to jego sektorowa tarcza – ozdobiona wyraźnym szlifem słonecznym – w kolorze Prussian Blue (błękit pruski). Głęboki, wpadający w granat odcień przełamują białe, namalowane na tarczy aplikacje oraz mały sekundnik, lekko wpuszczony pod powierzchnię głównej części. Za odmierzanie czasu odpowiadają polerowane wskazówki z białego złota.

W ruch wprawia je automatyczny kaliber L.U.C 96.12-L z mikrorotorem. Mechanizm ma certyfikat chronometru COSC oraz 65 h rezerwy chodu. Widać go doskonale, w każdym starannie wykończonym detalu, przez szafirowe okienko dekla.
L.U.C XPS Prussian Blue to jeden z tańszych zegarków w kolekcji L.U.C. Za jeden zapłacić będzie trzeba 12 900 EUR (~55 000 PLN).

L.U.C Quattro Spirit 25 Straw Marquetery
Na koniec tzw. wisienka na torcie, a raczej błyszcząca, luksusowa wiśnia Maraschino, umaczana w wytrawnym, doskonale zbalansowanym Manhattanie. Model Quattro Spirit to jeden z moich ulubionych Chopardów od lat, od momentu, kiedy zadebiutował w kolekcji w wariancie z różowego złota z białą, emaliowaną tarczą. Jeszcze efektownie wypadła kolejna odsłona, tym razem łącząca białe złoto z kruczoczarną emalią.

Teraz ten piękny, minimalistyczny zegarek Chopard proponuje w wariancie z etycznie pozyskiwanego, żółtego złota. Mierząca 40 mm koperta (10,3 mm grubości) ma krótkie i szerokie uszy, satynowane i polerowane wykończenie, sygnowaną koronkę oraz wąski, wypolerowany bezel. Jak wiecie, im węższy bezel tym szerszy otwór na tarczę, a to właśnie ona gra w nowej odsłonie rolę pierwszoplanową.

Cyferblat każdego z raptem 8 egzemplarzy wykonano ręcznie, in-house, z mozaiki ułożonej z malutkich, pojedynczych słomek żytniego siana. Materiał pochodzi z Francji, ale w tarczę zegarkową przekształcany jest już w Szwajcarii, rękami doświadczonej artystki. Jak pewnie zauważyliście, wzór układa się plaster miodu – nieprzypadkowo, bowiem pszczoły odegrały ważną rolę w historii manufaktury, stając się osobliwym symbolem jakości. Jasną, wpadającą w żółty mozaikę uzupełniają jedynie dwa elementy – otoczone złotą ramką okienko skaczącego wskazania godzin oraz złota wskazówka minutowa. I choć to (tylko) tyle składowych tarczy, zupełnie nie ma się wrażenia, że czegoś na niej brakuje.

W kopercie Chopard zamyka manualnie nakręcany kaliber L.U.C 98.06-L. Dzięki technologii Quattro (cztery bębny sprężyny) mechanizm ma aż 192 godziny rezerwy chodu. Cały zegarek opatrzono Pieczęcią Genewską.

Każdy z ośmiu egzemplarzy L.U.C Quatro Spirit 25 Straw Marquetery kosztuje 76 800 EUR (~326 500 PLN). Gdyby jednak nie udało się Wam zdobyć jednego z nich, Chopard przygotował również wersję zegarka w kopercie z różowego złota, z mozaiką pokolorowaną ma niebiesko. Także limitowaną w licznie 8 sztuk i z identyczną ceną na metce.


