Zainspirowana historycznymi modelami linia trzech nowych chronografów oddaje hołd nie tylko kultowym referencjom, ale i ludziom, bez których nie byłoby współczesnego Breitlinga.
Tworząc obecną linię zegarków, Breiting – kierowany przez Georgesa Kerna – stawia na przemian na historię i nowoczesność. Raz pokazuje ultranowoczesne pomysły i rozwiązania, a innym razem sięga do bogatych archiwów marki. Tak też postąpił tym razem i co ciekawe, reaktywował nie tylko historyczne referencje, ale i… kilku przodków rodziny Breitling.
W prezentacji nowej kolekcji wzięli udział (wirtualnie oczywiście, żadnych spirytystycznych seansów nie poczyniono) Leon Breitling – założyciel firmy, jego syn Gaston Breitling – autor pierwszego chronografu na nadgarstek z niezależnym przyciskiem na godz.2, oraz Willy Breitling, legendarny szef marki, za czasów którego powstał chronograf z dwoma niezależnymi przyciskami. Każdy z tych gentlemanów miał swój niebagatelny wkład nie tylko w rozwój firmy, ale i historię mechanicznego stopera na nadgarstek – typu zegarka, który jest wpisany w ścisłe DNA Breitlinga.

Kolekcja Premier Heritage inspirowana jest zegarkami z lat 40. XX wieku. Każdy z trzech pokazanych modeli ma swój odpowiednik vintage, który posłużył jako wzór do stworzenia współczesnej wersji – nie wiernej reedycji, ale czegoś mocno nawiązującego. W skład serii wchodzą Premier B09 Chronograph 40, Premier B25 Datora 42 oraz Premier B15 Duograph 42, któremu poświęcimy osobny artykuł.

Breitling Premier B09 Chronograph
Podstawę kolekcji stanowi Premier Chronograph – opakowany w kopertę ze stali albo różowego złota zegarek o klasycznej estetyce chronografów z okresu pierwszej połowy roku 1940. Mierzący sobie 40 mm średnicy i 13,8 mm grubości czasomierz swoje stosunkowo nieduże gabaryty zawdzięcza zamkniętemu wewnątrz, manualnie nakręcanemu kalibrowi. B09 to wariacja na temat kalibru B01, flagowej, automatycznej mechaniki Breitlinga. Werk dysponuje 70 h rezerwy chodu, ma licznik, 4 Hz balans i koło kolumnowe oraz przyjemny dla oka zestaw dekoracji, widocznych przez szafirowy dekiel. Mechanizm uzyskał certyfikat chronometru COSC.

W wariancie różowo-złotym Breitling postawił na klasyczny, srebrny cyferblat z aplikacjami ze złota. W stali zagrał nietuzinkowo, bo choć trend na zielone tarcze ma się doskonale, to zamiast klasycznej zielenie tarcza jest pistacjowo-zielona, o bardzo przyjemnym, nieco pastelowym odcieniu.
W obu przypadkach na układ bi-compax składa się 30-minutowy licznik stopera na godz. 3 i mała sekunda na godz. 9. Tarczki ozdobiono szlifem ślimakowym, natomiast czas odmierza zestaw stylizowanych wskazówek z luminową. Kompozycję uzupełniono powtarzającymi się w całej kolekcji, nałożonymi na tarczę indeksami arabskimi.

Za pistacjowo-stalowy wariant Premier B09 Chronograph trzeba będzie zapłacić 33 000 PLN. Za złoty 72 600 PLN.
Breitling Premier B25 Datora 42
Datora jest wśród fanów Breitlinga i kolekcjonerów chronografów vintage nazwą znaną i cenioną. Tak Breitling ochrzcił w połowie lat 40. chronograf doposażony w komplikację pełnego kalendarza z fazami Księżyca. We współczesnym wydaniu Datora urosła do 42 mm, ale prezentuje te same stylistyczne detale, rozplanowane harmonijnie na tarczy.


Ponownie proponowany w dwóch wersjach – stalowej i z różowego złota – Premier B25 Datora stawia na automatyczny mechanizm. B25 stworzyła dla Breitlinga manufaktura Concepto, specjalizująca się w gruntownych przebudowach kalibru Valjoux 7750. Mechanizm ma 48 h rezerwy chodu, koło kolumnowe i certyfikat COSC, a korekty wszystkich jego wskazań dokonuje się bezpośrednio z koronki.

Złota Datora 42 ma srebrny cyferblat i złote akcenty. Stalowa sparowana została z tarczą w kolorze łososiowym. Pierwszy wariant kosztuje 99 000 PLN, drugi 50 600 PLN.
Cała seria chronografów Premier Heritage do sprzedaży powinna trafić jeszcze pod koniec kwietnia.








