W ramach przeprojektowanej kolekcji Master debiutuje model z chronografem typu monopusher. Zegarek dostępny będzie w dwóch wersjach kolorystycznych tarczy – srebrzystej opalizującej oraz błękitnej.
Kolekcja Master pozostaje od lat jedną z flagowych w ofercie marki z Saint-Imier – zarówno pod kątem rozpoznawalności, jak i sprzedaży. Spora w tym zasługa tego, że tworzą ją zegarki klasyczne i często odwołujące się do historii Longinesa. A taka kombinacja doskonale wpisuje się w potrzeby ludzi – zwłaszcza tych decydujących się na jeden czasomierz i szukających czegoś eleganckiego oraz ponadczasowego. I choć ja skłaniam się ku bardziej sportowym modelom (jak Legend Diver, Hydroconquest, czy Spirit Pilot), czasem nie potrafię przejść obojętnie wobec nowości z linii Master – zwłaszcza takich jak pokazany właśnie model Chrono Monopusher. Zegarek jest częścią odświeżonej oraz przeprojektowanej kolekcji Master, którą szwajcarska marka pokazała częściowo w marcu (czytaj: Longines Master Collection po odświeżającym liftingu), a teraz uzupełniła o modele z komplikacjami (m.in. Master Chrono Moonphase).
Monopusher, czyli stoper jednoprzyciskowy

Clou nowego zegarka opiera się na rodzaju zastosowanego chronografu. Zegarmistrzowie przyzwyczaili nas do standardu, w którym obsługujemy go dwoma przyciskami: jednym do uruchamiania i zatrzymywania pomiaru, a drugim do jego zerowania. Longines postawił na inne rozwiązanie – stoper, w którym wszystkie te czynności wykonuje się jednym, zintegrowanym z koronką przyciskiem, w następującej kolejności: start, stop, reset. Pierwszy raz tego typu komplikację marka z Saint-Imier zaprezentowała w zegarkach naręcznych już w 1911 roku.
Tarcza – srebrzysta opalizująca lub mroźny błękit

Patrząc na model Master Chrono Monopusher na zdjęciach, można odnieść wrażenie, że to zegarek sprzed wielu dekad. Longines umiejętnie połączył w nim stylistykę vintage z nowoczesnymi akcentami. Do wyboru będą dwie wersje – z opalizującą srebrzystą tarczą oraz z tarczą w kolorze mroźnego błękitu. Ta druga barwa pojawiła się ostatnio w kilku modelach (m.in. Conquest Heritage Central Power Reserve czy HydroConquest 39 mm) i wygląda na to, że może na stałe zagościć w ofercie szwajcarskiej marki.

Zegarek otrzymał 41 mm kopertę ze stali o grubości 12,60 mm i lug-to-lug na poziomie 48,60 mm. Wodoszczelną do 30 m całość zamykają z dwóch stron szafirowe szkła. Pod frontowe trafiła tarcza w jednym ze wspomnianych wcześniej kolorów. Jej powierzchnię udekorowano giloszem przypominającym wzór kłosa jęczmienia, a dwie tarczki (mała sekunda na godz. 9 oraz licznik 30-minutowy na godz. 3) zostały ozdobione wzorem ślimakowym. Są też nakładane indeksy, logo oraz nadrukowana przy zewnętrznej krawędzi podziałka pulsometryczna oraz przyporządkowany do niej napis „gradué pour 30 pulsations”. Jak to działa? Po wyczuciu tętna uruchamiamy stoper i zliczamy 30 uderzeń po czym zatrzymujemy pomiar. W miejscu, w którym ustawiła się wskazówka sekundowa chronografu z powiązanej z nią skali odczytujemy liczbę uderzeń na minutę.

Za wszystkie wskazania odpowiada kaliber L799.5. To werk z manualnym naciągiem, taktowaniem na 4Hz i 68-godzinną rezerwą chodu, w którym wykorzystano krzemowy włos balansu, koło kolumnowe i pionowe sprzęgło. Mechanizm produkuje dla Longinesa (na wyłączność) ETA, czyli firma także należąca do Swatch Group. Patrząc przez przeszklony dekiel zobaczymy elementy werku udekorowane pasami genewskimi czy perłowaniem oraz niebieszczone śrubki.
Longines zestawił model Master Chrono Monopusher ze skórzanym paskiem z aligatora w kolorze brązowym (dla srebrzystej tarczy) lub antracytowym (dla niebieskiej). Paski zakończono zapięciem z mikroregulacją i przyciskami zabezpieczającymi przed przypadkowym otwarciem. Bez względu na wariant, za jeden egzemplarz zegarka trzeba będzie zapłacić 17 100 PLN.


