Jaki złoty zegarek wybrać? Ranking TOP 7 modeli całych ze złota
Złoto we współczesnym zegarmistrzostwie nie jest już niczym wyjątkowym i coraz częściej staje się wręcz motywem przewodnim – środkiem wyrazu podkreślającym charakter i styl zegarka. Przed Wami modele, które wykorzystują ten materiał najpiękniej.
Gdyby dzisiaj żył wśród nas król Midas – legendarny władca Frygii z mitologii greckiej – swoje daleko posunięte upodobanie do cennego kruszcu z pewnością mógłby przełożyć również na wybór zegarka. Jak pewnie wiecie, Midas zmieniał w złoto wszystko, czego się dotknął i to łącznie… ze swoją własną córką. Z zegarkiem zadanie miałby znacznie prostsze, bowiem w zegarmistrzowskich króli Midasów bawi się ostatnimi czasy wiele szanowanych manufaktur.
Wraz z powrotem do łask złota w jego najbardziej naturalnym kolorze – żółtym – projektanci coraz śmielej zaczęli sięgać po nie, nie tylko w temacie zegarkowych kopert, ale również tworzących z nimi spójną całość bransolet. Co więcej, szczerozłote czasomierze to coraz częściej klasyczne zegarki. I mówiąc zupełnie szczerze, taki stan rzeczy zachwyca wielu estetów i nawet najbardziej wytrawnych kolekcjonerów. Redakcję CH24 również, oto więc 7 najciekawszych naszym zdaniem zegarków opakowanych w żółte złoto. Złotych, lecz zdecydowanie nieskromnych.
Cartier Santos-Dumont Obsidian

Wśród tegorocznych nowości francuskiego maison szczególnie wyróżnia się nowy Santos – a właściwie nie tyle nowy zegarek, co jego odziana w złote szaty odsłona. Cartier wziął na warsztat trzy referencje modelu Santos-Dumont z niedużą, kwadratową kopertą z żółtego złota i dodał do niej piękną, subtelną bransoletę (ogniwa mają raptem 1,15 mm grubości). Historycznie te klasyczne modele Cartiera pojawiały się na bransoletach, dzisiaj jednak – a właściwie jeszcze do niedawna – można je było kupić wyłączanie na pasku. Zestawienie ze złotą, świetnie zaprojektowaną bransoletą dodaje zegarkowi klasy i zaskakująco dobrze dopełnia cały projekt. Do tego wybrać można klasyczną wersję ze srebrno-białą tarczą i niebieskimi wskazówkami albo limitowany wariant z cyferblatem z obsydianu, wzbogaconym o złote indeksy oraz wskazówki.
Rolex 1908 Settimo

Choć Rolex pokazał model 1908 Settimo rok temu, ciągle żywy jest w głowach kolekcjonerów jako wielce udana niespodzianka od marki, która raczej z niespodziankami się nie kojarzy. Klasyczny 1908 nie jest może topowym modelem Rolexa – ani pod względem uznania fanów, ani sprzedażowym – ale ma swój urok i pewną grupę przychylnych odbiorców. Przy okazji premiery modelu 1908 Settimo grupa ta wzrosłą radykalnie i coś nam mówi, że to dzisiaj jeden z trudniej dostępnych modeli manufaktury. Dodatek złotej, ergonomicznej, odpowiednio zaprojektowanej bransolety całkowicie odmienił ten raczej nudnawy zegarek. Małe, idealnie spasowane i współgrające ze sobą ogniwa sprawiają, że bransoleta na nadgarstku układa się tak, jak by była uszyta na miarę, a złota korona na dyskretnie ukrytym zapięciu stanowi świetne dopełnienie projektu.
Bvlgari Octo Finissimo 37

Fabrizio Buonamassa Stigliani to nie tylko genialny projektant i nienagannie ubrany, rodowity neapolitańczyk, ale też człowiek, który potrafi zaskoczyć. Choć wszyscy chcieli, nikt chyba tak naprawdę nie spodziewał się, że ikoniczne już Octo Finissimo pojawi się w mniejszym, bardziej kompaktowym wariancie. 37-milimetrowy zegarek został przeprojektowany i z pewnością ucieszył liczne grono kolekcjonerów, dla których oryginał był nieco zbyt przytłaczający. Zegarek pojawił się w trzech wersjach: dwóch z tytanu, z matowym albo polerowanym wykończeniem, oraz w wersji z żółtego złota. I to w nim właśnie Octo najbardziej do twarzy. Złotą kopertę oraz bransoletę Bvlgari wykańcza satynowaniem oraz kontrastowymi polerkami, a do tego dodana jest złota, również satynowana pionowo tarcza. Buonamassa przygotował kolejne idealnie wysmakowane danie, które w złocie smakuje najlepiej.
Omega Constellation Observatory

W tym roku Omega wzięła na warsztat jedną ze swoich stałych, choć może nieco mniej popularnych kolekcji. Constellation zmieniła się radykalnie, a jej stylistyka nawiązuje do referencji vintage, z jakże doskonale rozpoznawalną tarczą „pie pan”. Jak to manufaktura z Biel ma w zwyczaju, zaoferowała zegarek w całej palecie wersji, od stali, przez białe złoto, platynę oraz złoto żółte. I to właśnie ten model okazał się istną, przysłowiową wisienką na torcie rodziny nowych „konstelacji”. Zegarek zrobiono z własnego stopu żółtego złota – Moonshoine Gold – o przyjemnym, bledszym odcieniu. Z tego samego kruszcu wykonano również cyferblat oraz zamocowaną w uszach bransoletę. Wygląda jak wykuta ze złota, choć w rzeczywistości jest mozaiką splecionych ze sobą, złotych elementów. Prezentuje się naprawdę dostojnie.
Jaeger-LeCoultre Reverso Tribute Monoface „Solo Tempo”

Reverso pozostaje w portfolio Jaeger-LeCoultre perełką, o która manufaktura dba, pielęgnuje jej dziedzictwo i rozwija z wielkim rozmysłem. Każdy kolejny model wnosi coś do długiej, bogatej historii prostokątnego czasomierza z obrotową kopertą. Szczególne miejsce zajmie w niej z pewnością Reverso Tribute Monoface – wariant opakowany w różowe złoto o delikatnym, wpadającym w żółty odcieniu. Minimalistyczna, niemalże jubilerska wersja zegarka ma prostą kopertę ze złota, złotą tarczę z wyłącznie dwiema odmierzającymi czas wskazówkami, pełny dekiel ze złota (idealny pod okolicznościowy grawer) i złotą bransoletę w typie Milanese. Spleciono ją ręcznie ze 100 złotych drucików, łącznie mierzących 13,5 m. Gotowa bransoleta jest delikatna niczym kawałek jedwabnego materiału, ergonomiczna i niezwykle wręcz przyjemna na nadgarstku. A gdyby mało było pokaźnej ilości złota, JLC oferuje również wariant zegarka z nieco większą kopertą dodatkowo wysadzaną 46 rubinami o szlifie bagietkowym.
Piaget Polo 79

Spośród wszystkich złotych zegarków z naszej listy Polo 79 jest najbardziej radykalnym przykładem absolutnej integracji złotej koperty i bransolety, tworzących razem spójną całość. Aż ciężko uwierzyć, że tak śmiały projekt – autorstwa samego Yves’a Piageta – powstał prawie pół wieku temu. We współczesnej wersji „79” wierny jest oryginałowi stylistycznie i został w całości wykuty z połyskującego, żółtego złota. Koperta płynnie (tak płynnie, jak to tylko możliwe) przechodzi w bransoletę oraz tarczę, a wszystko spajają złote, wypukłe elementy, z angielskiego zwane „gadrons”. Gdyby nie manufakturowy mechanizm i dwie małe, dyskretne złote wskazówki, odmierzające czas, mógłby uchodzić za efektowną złotą bransoletę.
Vacheron Constantin 222

W swoim obszernym portfolio genewska manufaktura ma dwa zegarki o zintegrowanej konstrukcji. Pierwszy to sportowy Overseas, a drugi to zdecydowanie bardziej interesujący designersko, enigmatyczny „222”. Pod numerem tym kryje się pochodzący jeszcze z 1977 roku projekt Jorga Hyseka, który w skrócie można opisać jako pochwałę minimalizmu. Połączenie koperty z wyrazistą bransoletą, złożoną z geometrycznych ogniw oraz tarczy z prostymi indeksami i wskazówkami wyglądało innowacyjnie już 50 lat temu i nie inaczej jest ze współczesną reedycją. Vacheron reaktywował zegarek w wersji z żółtego złota, ze złotą tarczą, idealnie dopełniającą złoty „total look”. W modzie termin ten oznacza osiągnięcie harmonii, zazwyczaj przez trzymanie się jednego konkretnego koloru. W projekcie Hyseka, praktycznie niezmienionym przez obecnych projektantów VC, zasada ta sprawdza się znakomicie.


