BaselWorld 2011 – TOP 5

Wybór kilku najciekawszych nowości spośród setek debiutujących podczas tegorocznego BaselWorld jest zadaniem trudnym. Mimo to pojawiło się kilka zegarków, które z różnych względów, głównie indywidualnego gustu, zasługują na większą uwagę i wyróżnienie.

Jak pisałem już w raporcie z Bazylei (TUTAJ) sensem istnienia BaselWorld są przygotowywane przez cały rok (liczony od ostatniej zakończonej imprezy) zegarkowe nowości. Każdorazowo wśród całej masy debiutujących czasomierzy pojawia się kilka lub kilkanaście (to przypadek rzadszy) takich, które zdobywają uznanie, często wyrażane przyznawanymi później nagrodami i wyróżnieniami na arenie międzynarodowej. Choć BaselWorld 2011 przyniosło relatywnie mniej spektakularnych premier niż lata ubiegłe, oto 5 ulubionych, moim skromnym zdaniem (całkowicie subiektywnie) szczególnie zasługujących na uwagę – w zupełnie przypadkowej kolejności.

 

1. ZENITH Winsor Annual Calendar

Winsor Annual Calendar w różowym złocie
Winsor Annual Calendar w różowym złocie

Od kiedy stery manufaktury ZENITH przejął Jean-Frédéric Dufour, marka wróciła na właściwe tory, z których skutecznie spychał ją były CEO Thierry Nataf i jego futurystyczna linia Defy. Na szczęście począwszy od ubiegłorocznego BaselWorld portoflio marki wróciło do ponadczasowej klasyki i sztuki zegarmistrzowskiej wyrażanej mechaniką i tradycjami. Stworzony wspólnie z dr Ludwigiem Oechslinem model Winsor Annual Calendar jest połączeniem kultowego chronografu El Primero i komplikacji rocznego kalendarza, zamkniętych w klasycznej, 42mm kopercie ze stali lub różowego złota. Jeszcze jedna rzecz przemawia na korzyść Zenitha, zresztą nie tylko tego modelu – polityka cenowa. Manufakturowy czasomierz ze skomplikowanym mechanizmem będzie kosztował około 6.000 Euro (w wersji stalowej). Oficjalna premiera już na jesieni tego roku. Zegarek przedstawimy szerzej już wkrótce.

 

2. CORUM Seafender 46 Dive

Seafender 46 Dive
Seafender 46 Dive

Choć flagową nowością CORUM był w tym roku model Golden Bridge z automatycznym, wertykalnym wahnikiem (pierwszy automatyczny Golden Bridge w historii) nie mniej udanym, choć oczywiście daleko mniej zaawansowanym technicznie projektem jest Seafender 46 Dive. Pomniejszona wersja pokazanego rok temu modelu Deep Hall – teraz 46mm średnicy – przypisana do kolekcji Admiral’s Cup, to perfekcyjny przykład zegarka nurkowego z charakterem. Dwunastokątna tytanowa koperta, automatyczny kaliber, duże wskazówki i tarcza ze spora ilością luminowy oraz gumowy pasek ze świetną klamrą, stanowią razem perfekcyjnego „nurka” z krwi i kości. Dostępna będzie również wersja z chronografem, ale to w tej podstawowej Seafender 46 jest chyba najciekawszą rzeczywiście sportową propozycją tego roku.

Więcej o modelu Seafender 46 czytaj TUTAJ.

 

3. Linde Werdelin SpidoSpeed

SpidoSpeed w stalowej, szkieletowanej kopercie
SpidoSpeed w stalowej, szkieletowanej kopercie

Mam ogromną dozę sympatii do Linde Werdelin, rosnącą praktycznie od momentu przysłania nam pierwszego zegarka marki do testów. Założona przez dwóch Duńczyków – Mortena Linde i Jorna Werdelina – firma, realizuje pasję obu panów i misję tworzenia nowoczesnych, mechanicznych czasomierzy o nietypowym designie i daleko posuniętej użyteczności (vide elektroniczne instrumenty integrowalne z zegarkami). W tym roku kolekcja firmy wzbogaciła się o pierwszy model z najbardziej sportową z komplikacji – chronografem. Automatyczny kaliber Concepto 2251 zamknięto w szkieletowanej kopercie ze stali (ewentualnie stali powleczonej czarnym DLC, także z elementami ze złota) będącej dalszym rozwinięciem koncepcji SpidoLite – usuwania z obudowy możliwie jak największej ilości materiału celem redukcji wagi. Inspirowany wyścigową motoryzacją SpidoSpeed jest doskonałym rozwinięciem kolekcji młodej marki z wielkimi, choć stonowanymi ambicjami.

Więcej o modelu SpidoSpeed czytaj TUTAJ.

 

4. Glashütte Original Senator Automatic

Senator Automatic w różówym złocie z diamentami, bez oraz w stali
Senator Automatic w różówym złocie z diamentami, bez oraz w stali

Prosty, elegancki, klasyczny – dokładnie taki jest nowy Senator Automatic manufaktury Glashütte Original. Zamknięta w złotej lub stalowej kopercie srebrna tarcza z delikatnymi rzymskimi indeksami jest wyrazem niemieckiego stylu i tradycji zegarmistrzostwa. Stylizowane błękitne wskazówki: godzinową, minutową oraz sekundową, napędza automatyczny kaliber 39-59 wykończony w piękny i typowy dla manufaktury sposób. 40-milimetrowa koperta na skórzanym „aligatorze” fantastycznie leży na ręku, a zegarek jest wręcz idealnym klasykiem na mniej i bardziej formalne okazje. Jest jakiś subtelny smaczek, który, choć ciężko mi go zdefiniować, odróżnia zegarki wywodzące się z niemieckiej szkoły zegarmistrzowskiej od tych szwajcarskich. Senator Automatic jest tego fantastycznym przykładem.

Więcej o modelu Seantor Automatic czytaj TUTAJ.

 

5. OMEGA Ladymatic

Ladymatic w różowym złocie
Ladymatic w różowym złocie

Choć zegarek damski w tym zestawieniu może dziwić, najnowsze (zaprezentowane już jakiś czas temu, jednak oficjalnie debiutujące podczas Basel) dzieło OMEGI dedykowane płci pięknej jest kwintesencją coraz wyraźniejszego trendu tworzenia odrębnych zegarkowych kolekcji, dedykowanych paniom. W przeciwieństwie do zabiegów wielu marek, polegających na przerabianiu modeli męskich na damskie kilkoma drobnymi zabiegami stylistycznymi, Ladymatic to w 100% czasomierz zaprojektowany i stworzony z myślą o kobiecie. W pięknej kopercie, wykonanej do wyboru ze stali lub różowego złota (także w połączeniu z diamentami), pracuje automatyczny kaliber 8520/8521 z Co-Axialem i krzemową sprężyną balansową. Każdy kaliber posiada certyfikat chronometru, a jego wyjątkową urodę można podziwiać przez szafirowy dekiel – co zresztą doceniają panie coraz mocniej rozmiłowane w zegarmistrzowskiej sztuce.

Więcej o modelu Ladymatic czytaj TUTAJ.

 

Opracowanie: Łukasz Doskocz