Celebrując swój związek ze światem Formuły 1 oraz ekipą Red Bull Racing, TAG Heuer przygotował w Warszawie specjalną ekspozycję zegarków, gadżetów, a nawet bolidu F1.
Choć TAG Heuer został oficjalnym chronometrażystą F1 stosunkowo niedawno, to ma w swojej historii ważny rozdział, napisany przez bliską relację z najważniejszą i najbardziej prestiżową serią wyścigów samochodowych na świecie. Już w latach 70. zeszłego stulecia Heuer mocno wkroczył do świata Formuły 1, a zegarki tej marki wylądowały na nadgarstkach wyścigowych gwiazd, takich jak Jo Siffert, Jochen Rindt czy Niki Lauda. Firma sponsorowała także kilka ekip, a sławę przyniosła jej współpraca z samym Ayrtonem Senną. Brazylijski mistrz nosił nawet stworzony z myślą o nim model – TAG Heuer S/el (Ref. S25.706C) z kwarcowym mechanizmem, chronografem 1/100 s i brązowym paskiem. Logo marki widniało też na jego słynnym, żółtym kasku.


Replikę tego zegarka oraz wiele innych gadżetów związanych z Formułą 1 TAG Heuer przywiózł w pierwszy weekend września do Warszawy, gdzie zostały wystawione w historycznych przestrzeniach zrewitalizowanej fabryki Norblina. Na patio stanął oryginalny bolid teamu Red Bull Racing z aktualnego sezonu, zaś część wystawowa zgromadziła m.in. wspominany kask Senny, wyścigowe kombinezony Brazylijczyka oraz Maxa Verstappena (kierowcy Red Bulla i 4-krotnego Mistrza Świata), jak również imponującą kolekcję zegarków TAG Heuer i Heuer, prosto z muzeum marki w La Chaux-de-Fonds.

Nie zabrakło także współczesnych modeli, na czele z nowymi wersjami Monaco (jedną z nich – w wersji Steve McQueen – ostatnio testowaliśmy) oraz – zupełnie premierowo – nowiutką Carrerą Chronograph Sport, zasilaną manufakturowym kalibrem TH20-00.




Trwające trzy dni, immersyjne wydarzenie odwiedziło łącznie ponad 3000 gości, którzy dodatkowo mogli spróbować swoich sił na maszynie Batak, sprawdzającej refleks i czas reakcji. Zwieńczeniem wydarzenia było wspólne oglądanie Grand Prix Włoch na legendarnym torze Monza, w towarzystwie komentatora i pasjonata F1 Bartka Pokrzywińskiego. Wyścig, ku ogólnemu zdumieniu wszystkich, wygrał Kimi Antonelli, rozpoczynający zmagania na torze niemal z samego końca stawki.





