W ofercie niezależnej marki Singer Reimagined pojawia się model o stylistyce mocno osadzonej w siódmej dekadzie XX wieku, z użyteczną komplikacją wskazania czasu w drugiej strefie.
Pamiętam doskonale, jak pierwszy raz poznałem osobiście Marco Borraccino. Było to w Warszawie, kiedy skromny Włoch przyjechał, by odebrać z rąk jury „Zegarka Roku CH24” nagrodę dla premierowego projektu marki Singer Reimagined – marki, którą Borraccino założył raptem kilkanaście miesięcy wcześniej. Zegarkiem, który nagrodziliśmy, był Singer Track 1, zmyślny chronograf w beczułkowatej kopercie, z genialnym mechanizmem autorstwa studia Agenhor i stojącą za projektem firmą Singer Vehicle Design, specjalizującą się w tuningu samochodów Porsche. Track 1 bez dwóch zdań był zegarkiem tyleż innowacyjnym co rewolucyjnym, także w kwestii designu. I tu miałem szczerze mówiąc największe obawy. Obserwując pojawienie się kolejnych wersji modelu zastanawiałem się, czy Borraccino stanie się zakładnikiem własnego sukcesu, a co więcej, własnego, mocno wyróżniającego się wzornictwa.

Niby z wykształcenia jest designerem, ale nie tacy jak on przegrywali z geniuszem oryginalnego pomysłu, nie będąc w stanie przekształcić go w żadną inną formę. Na całe szczęście i ku mojej wielkiej radości, Singer Reimgained pokazuje regularnie, że potrafi świetnie i umiejętnie bawić się własnym DNA i językiem projektowania, tworząc zupełnie nowe zegarki, zachowujące emblematyczny vibe marki. Tak było w przypadku nurkowego, imponującego Divetrack, przy projekcie kolekcji 1969, czy wreszcie w przypadku klasycznego, ale jakże oryginalnego Caballero. Borraccino bardzo umiejętnie balansuje między różnymi stylami, do każdego wprowadzając elementy nowe, harmonijnie połączone z tymi charakterystycznymi dla swojej marki. Dokładnie w duchu tej filozofii powstał model 1970 Dual Track.
1970
Jak pewnie wielu z Was pamięta z historii tudzież z pasji do zegarków vintage, lata 70. były w naszej ukochanej branży momentem stylistycznego przełomu, odważnej ekspresji i zupełnie nowych form. Okrągłe, grzeczne i klasyczne na wskroś koperty wcześniejszej dekady ustępowały miejsca odważnym kształtom, ostrym liniom i zabawie geometrią. Trend ten dotykał wielu gałęzi projektowania, od architektury, przez motoryzację i wreszcie zegarki, które zaczęły przybierać zupełnie nowe, rewolucyjne oblicze.
Dual Track
Przekładając inspirację latami 70. na współczesny projekt, Singer Reimagined stworzył sportowy, stalowy zegarek o wyrazistych kształtach, znakomicie połączonych w ergonomiczną, bardzo wygodną całość. Inspiracje są oczywiste, ale i tym razem Borraccino udało się stworzyć projekt oryginalny i przemycić w nim spory procent DNA Singera.

Zrobiona ze stali, beczułkowata koperta o ostrych rysach, wyraźnych krawędziach bocznych i zintegrowanych uszach mierzy 40 mm średnicy i 12,6 mm grubości. W ten drugi parametr wlicza się wystający nad płaszczyznę koperty bezel i lekko wypukłe, szafirowe szkło. Po prawej stronie koperty ulokowano nieosłoniętą, dużą i wygodną koronkę z wygrawerowanym logo Singera. W boku koperty umieszczono mały przycisk, służący do przestawiania tytułowej komplikacji – ale o niej za chwilę.


W uszach z kolei – krótkich i lekko załamanych ku dołowi – zamocowano stalową bransoletę. Jej forma i ogniwa imitować mają krawężniki z torów wyścigowych, są więc mocno trójwymiarowe, z polerowaną częścią środkową i łamanymi, satynowanymi elementami. Bransoleta wydaje się na pierwszy rzut oka masywna i ciężka, ale ma świetną ergonomię i bardzo dobrze układa się na przegubie. Zwęża się od 22 mm przy kopercie do 18 mm przy motylkowym zapięciu, które dodatkowo wyposażono w mikroregulację.



Dwie strefy czasowe
Tak jak przy każdym z wcześniejszych projektów, tak i tym razem Singer Reimagined projektując model Dual Track chciał zagwarantować maksymalną funkcjonalność i czytelność tytułowej komplikacji, a więc wskazania czasu w dwóch strefach jednocześnie. Tarcza jest zatem stosunkowo prosta, z dużymi, ładnie wykończonymi indeksami godzinowymi, trójką wielce charakterystycznych wskazówek w środku i pokolorowanym na złoto ringiem otaczającym całość. Pierścień ten wyskalowano na 24 godziny, a na wysokości godz. 6 cyferblatu dodano mały, trójkątny znacznik. I to właśnie w ten intuicyjny sposób odczytuje się czas w dowolnym miejscu na Ziemi, bez konieczności dodawania kolejnej wskazówki czy tarczki.



Na start Singer Reimagined proponuje 1970 Dual Track w trzech opcjach: oliwkowej zieleni, kobaltowym niebieskim i ciemnobrązowym dark espresso. Na tarcze w każdej wersji trafiła beżowa luminowa, a sama baza wykończona jest w macie, z dużym logo Singera na wysokości godz. 12.

Calibre 4 Slim Dual Time
Do nowego zegarka Singer zaprojektował nowy mechanizm. Manualnie nakręcany kaliber ma aż 6 pełnych dni rezerwy chodu, co zawdzięcza czterem połączonym w pary bębnom sprężyny. Tak pokaźna rezerwa chodu gwarantuje nie tylko długi czas pracy zegarka po jednym nakręceniu, ale dba także o stabilność i dokładność chodu. Mechanizm taktowany jest na 4 Hz, a jego symetryczną architekturę ładnie wykończono w technicznym stylu, z rodowanymi mostkami, polerkami i szlifami na kołach. Całość oglądać można przez duże, przeszklone okno dekla.



Singer Reimagined 1970 Dual Track wchodzi do stałej kolekcji, pisząc kolejny rozdział w historii dynamicznie rozwijającej się firmy. Wszystkie trzy wersje zegarka wycenione zostały tak samo, na 23 500 CHF (~108 500 PLN) plus podatek. To zapewne tylko pierwsza odsłona linii 1970, na kanwie której Borraccino i jego ekipa powinni niebawem stworzyć kolejne modele.


