Recenzja Oris Big Crown Pointer Date [zdjęcia live, cena]

Oris Big Crown Pointer Date swoją nazwę wziął od nietypowego wskazania daty i dużej, kojarzonej z modelami dla pilotów koronki, ale znajdziemy w nim również wiele innych, świetnie zaprojektowanych i wykonanych detali. W sumie tworzą one jedną z najciekawszych propozycji zegarkowych 2018 roku z tej półki cenowej.

Kiedy zaczynałem przygodę z mechanicznymi zegarkami wydawało mi się, że największe emocje będą wzbudzały we mnie unikatowe modele z niezwykłymi komplikacjami. Takie, których powstaje ledwie kilka sztuk, stanowiąc popis umiejętności oraz kunsztu zegarmistrzów i rzemieślników najwyższej klasy. I chociaż nadal faktycznie wiele takich czasomierzy wywołuje mój podziw i zachwyt, coraz częściej uwagę przykuwają również modele niezbyt drogie i dostępne niemal dla każdego. Nie inaczej jest z recenzowanym egzemplarzem Orisa. Od pierwszej przymiarki na tegorocznych targach w Bazylei do dnia dzisiejszego uważam, że jest to jedna z najbardziej udanych premier zegarkowych 2018 roku.

Oris Big Crown Pointer Date
Oris Big Crown Pointer Date

Co mnie do niego przekonało? Przede wszystkim design, a konkretnie unikalny kolor i projekt tarczy, z niecodziennym wskazaniem daty. Dodając do tego dużą koronkę i umiarkowany rozmiar otrzymałem niemal doskonałą propozycję, która świetnie „dogadała się” z moim nadgarstkiem.

„Big Crown”, czyli Oris i świat lotnictwa

Big Crown - czyli powiększona koronka
Big Crown – czyli powiększona koronka

Oris podzielił swoje zegarkowe kolekcje na cztery kategorie, którym dedykuje określone modele: nurkowanie, kulturę, sporty motoryzacyjne i lotnictwo. Recenzowany egzemplarz należy do tej ostatniej i to właśnie jej zawdzięcza część swojej nazwy. Pierwsze zegarki dla pilotów – jeszcze kieszonkowe – pojawiły się w ofercie firmy w okolicy 1910 roku. Niespełna dekadę później powstał stworzony z myślą o zdobywcach przestworzy model naręczny (o jego reedycji pisaliśmy TUTAJ). Szybki rozwój lotnictwa sprawił, że w latach 30. XX wieku w Hölstein rozpoczęto produkcję modeli z dużą koronką (z ang. „big crown”), ułatwiającą zmianę wskazań w rękawicach, z którymi nie rozstawano się w zimnych kokpitach samolotów. Koronka w prezentowanym przeze mnie nowym modelu nawiązuje do tego rozwiązania. Jest dość sporych rozmiarów, jednak nie przytłacza całości kompozycji. Być może docenię jej gabaryty, kiedy będą próbował ją wykorzystać zimą, spacerując w rękawiczkach.

„Pointer Date”

Wskazania daty w zegarkach naręcznych realizowane są na wiele różnych sposobów. Najczęściej spotykamy niewielkie okienko ulokowane na godz. 3 lub 6 cyferblatu. Pomimo iż rozwiązanie to gwarantuje dużą czytelność, często psuje nieco harmonię projektu. Bardziej elegancko wypada na tym tle dodatkowa, centralna wskazówka, której grot wskazuje jedną spośród 31 nadrukowanych na obrzeżach tarczy cyfr, czyli tzw. „pointer date”.

Wskazówka datownika zakończona czerwonym grotem
Wskazówka datownika zakończona czerwonym grotem

W zegarkach Oris ten rodzaj datownika, który z czasem stał się jednym ze znaków rozpoznawczych firmy z Hölstein, po raz pierwszy pojawił się w 1938 roku. Od 1984 roku Szwajcarzy wykorzystują go regularnie. Zaprzyjaźniony z nami dziennikarz i kolekcjoner, Kristian Haagen, tak wspomina jeden z historycznych modeli: „Big Crown Pointer Date sprzed ponad 30 lat był pierwszym Orisem, którego kupiłem i moim pierwszym mechanicznym zegarkiem. Ówczesna wersja – podobnie jak ta z tego roku – utrzymana były w stylu retro i wyglądała niesamowicie. Rozmiar świetnie pasował wtedy do mojego nadgarstka, a zegarek służył mi bez problemów długie lata”.

Oris Big Crown Pointer Date z 1984 roku
Oris Big Crown Pointer Date z 1984 roku

Wracając do wersji A.D.2018 – wystarczy jedno spojrzenie na recenzowany egzemplarz, by zauważyć centralną wskazówkę datownika zakończoną czerwonym półksiężycem. Dość odważne połączenie kolorystyczne z zimną, niebiesko-szarą tarczą daje niezwykły i na dodatek bardzo czytelny efekt.

Big Crown Pointer Date – tradycja i nowoczesność

Koperta BCPD jest w przeważającej części polerowana i w recenzowanej wersji ma 40 mm średnicy. Wychodzące z niej uszy są dość długie i spore, ale ich wyprofilowanie sprawia, że zegarek ładnie oplata nadgarstek. Z kolei swoją grubość Oris zawdzięcza przede wszystkim mocno wypukłemu, szafirowemu szkiełku z antyrefleksem. Otoczono je delikatnym, karbowanym bezelem.

Oris Big Crown Pointer Date
Oris Big Crown Pointer Date

Widoczny pod frontowym szkiełkiem cyferblat zegarka zaliczam do najbardziej udanych jakie przyszło mi oglądać w 2018 roku. Po pierwsze przez jego kolor: coś pomiędzy zimnym niebieskim, a szarym – odcień, którego raczej nie znajdziecie u konkurencji. Barwa jest przy tym niezwykle uniwersalna i pasuje do większości ubrań. Po drugie czcionka, którą naniesiono arabskie cyfry: jest retro, ale i na swój sposób nowoczesna. Po trzecie wskazówki typu cathedral, które – podobnie jak niektóre elementy tarczy – wypełniono substancją świecącą o kolorze ecru. Uzupełnienie projektu stanowi podziałka minutowa (tzw. railway track) oraz otaczające ją cyfry od 1 do 31 i powiązana z nimi dodatkowa, centralna wskazówka datownika zakończona czerwonym półksiężycem.

Oris Big Crown Pointer Date
Oris Big Crown Pointer Date

Recenzowany egzemplarz trafił do mnie na skórzanym pasku stylizowanym nieco na postarzany (z systemem jego łatwej zmiany – bez konieczności używania dodatkowych narzędzi).

Mechanizm

Oris Big Crown Pointer Date
Oris Big Crown Pointer Date

Pod względem mechaniki recenzowany Oris to żaden cud, ale nie ma też powodów do narzekania. Jako napęd Szwajcarzy wykorzystali widoczny przez transparentny dekiel (mineralne szkiełko) Cal. 754, czyli werk na bazie Sellity SW 200-1 z modułem „pointer date”. Wskazania datownika modyfikuje się z poziomu dokręcanej koronki, a mechanizm posiada ponadto funkcję stop-sekundy.

Oris Cal. 754
Oris Cal. 754

Taktowany na 4Hz werk spisywał się bardzo dobrze (niewielkie odchyłki dobowe), poza skromną na dzisiejsze czasy, 38-godzinną rezerwą chodu. Pracując przy biurku (mało ruchu) musiałem pamiętać o dokręcaniu lub wstawianiu zegarka do rotomatu. Wystarczył jednak średniej długości spacer, aby charakterystyczny, czerwony wahnik nakręcił sprężynę i zapewnił tym samym energię na kolejny dzień pracy.

Wrażenia

Oris – jako jeden z nielicznych branżowych graczy – pozostaje wciąż niezależną, rodzinną firmą (relację z naszej wizyty w Hölstein znajdziecie TUTAJ). Pomimo nieporównywalnych z wielkimi grupami budżetów, marce udało się wykonać w ostatnich latach gigantyczny skok naprzód. Zmieniono stoisko na targach w Bazylei, towarzyszące gablotom grafiki, ale przede wszystkim – każdego roku pokazywano nowe, ciekawe zegarki. Nie inaczej było na Baselworld kilka miesięcy temu, kiedy zadebiutował Big Crown Pointer Date.

Oris Big Crown Pointer Date
Oris Big Crown Pointer Date

Projektantom Orisa udało się osiągnąć coś, co spotyka się coraz rzadziej w świecie zegarków – stworzyć model niezwykle uniwersalny. BCPD świetnie uzupełni zarówno umiarkowanie elegancki jak i codzienny, casualowy strój. Zadbano przy tym o liczne detale, które w trakcie użytkowania zegarka sprawiają wiele radości: zakończona czerwonym grotem wskazówka datownika, podziałka minutowa, ciekawa czcionka, wskazówki cathedral, niespotykany kolor tarczy, wypukłe szkiełko, karbowany bezel czy duża koronka. Połączenie tylu detali w ramach jednego projektu nie należy do łatwych – tu jednak idealnie ze sobą zagrało. Wszystko zamknięto przy tym w rozsądnie zwymiarowanej kopercie. Na chwilę obecną dostępnych jest sporo różnych wariantów zegarka, w tym z kopertą w rozmiarze 36 mm (również w opcji z brązu). Wszystkie je znajdziecie na stronie producenta. Propozycja Orisa przekonała mnie do siebie na tyle, że postanowiłem zostać z nią na dłużej, dodając recenzowany egzemplarz do mojej kolekcji z okazji okrągłej rocznicy urodzin.

Oris Big Crown Pointer Date
Oris Big Crown Pointer Date

Na koniec kilka słów od zaprzyjaźnionego dziennikarza i jednego z jurorów Zegarka Roku – Miguela Seabry:

Oris Big Crown Pointer Date to jeden z ważniejszych zegarków w moim życiu – w dużym stopniu to właśnie on przyczynił się do tego, że zostałem branżowym dziennikarzem. Dlaczego? Przeglądając reklamy zegarków Orisa w brytyjskich magazynach dla mężczyzn, na dużych zdjęciach miałem okazję zobaczyć sporo związanych z nimi niuansów i je polubić. Kiedy w grudniu 1994 roku podróżowałem z Lizbony do Moskwy aby relacjonować finał rozgrywek w ramach Pucharu Davisa pomiędzy Rosją a Szwecją (Miguel jest komentatorem Eurosportu – przypis red.) w trakcie międzylądowania we Frankfurcie wziąłem z jednego z salonów katalog Orisa. Nazywał się „Oris High-Mech Book” i można w nim było znaleźć sporo informacji o mechanicznych zegarkach, w tym opis zasady ich działania czy słownik powiązanych z branżą pojęć. Lektura niezwykle mnie wciągnęła – wciąż pamiętam jak przeczytałem wszystko chyba 10 razy i to właśnie wtedy zakochałem się w zegarkach, pomimo iż już wcześniej się nimi interesowałem.

Katalog po części przyczynił się do tego, że zostałem zegarkowym dziennikarzem. Kilka miesięcy później – zupełnie przypadkiem – poznałem portugalskiego dystrybutora firmy Oris. Podczas jednej z rozmów poprosił mnie o przetłumaczenie ulotek oraz katalogu z angielskiego na portugalski i zaprosił mnie na targi w Bazylei. Od tego momentu jak to mówią – wszystko potoczyło się już błyskawicznie. Oczywiście moim ulubionym zegarkiem Orisa był Big Crown Pointer Date, dostępny wówczas w dwóch wersjach: z małą sekundą na godz. 9 oraz z centralnym sekundnikiem. Koniec końców miałem 4 zegarki Orisa – Big Crown Pointer Date ze srebrną tarczą i centralną sekundą w 38 mm kopercie, Big Crown Chronograph (najczęściej przeze mnie noszony), model w kopercie tonneau (także ze wskaźnikiem daty w postaci dodatkowej wskazówki) oraz Worldtimera z mechanicznymi rozwiązaniami wdrożonymi przez Orisa.

Big Crown Pointer Date to wyjątkowy zegarek w moim życiu. Model z tej kolekcji ma również żona (wariant ze srebrną tarczą w 36 mm kopercie). Ja swój noszę coraz rzadziej z racji rozmiaru, który stał się trochę za mały na współczesne czasy. Po 2000 roku rozpoczęła się moda na zdecydowanie większe gabaryty. Wtedy model Big Crown pojawił się w wersji 44 mm, ale był dla mnie za duży. Teraz w końcu firma pokazała model BCPD z 40 mm obudową, który okazał się idealny dla zegarka utrzymanego w stylistyce retro z licznymi smaczkami nadającymi mu charakteru vintage. Wygląda więc na to, że wcześniej czy później trafi do mojej kolekcji. Strasznie się cieszę, że Oris powrócił do kolekcji Big Crown i pokazał w tym roku kilka świetnych modeli – ten z tarczą w kolorze niebiesko-szarym z pewnością należy do moich ulubionych. Podczas pobytu w Warszawie – przed galą wręczenia nagród w konkursie Zegarek Roku CH24.PL – zobaczyłem go na ręce Tomka i zrobiłem kilka bardzo fajnych zdjęć. Po prostu musiałem – zegarek jest świetny!

Zegarek do recenzji użyczyła firma Janeba Time
Zdjęcia: Adam Gawenda

Oris Big Crown Pointer Date

Producent Oris
Nazwa modelu Big Crown Pointer Date
Ref. 01 754 7741 4065-07 5 20 63
Mechanizm z automatycznym naciągiem
Symbol mechanizmu Oris 754 (Sellita SW 200-1)
Rezerwa chodu (h) 38
Tarcza niebiesko-szara
Koperta stal
Średnica (mm) 40
Wodoszczelność 50m
Pasek skórzany
Cena (PLN) 6190