Recenzja Chopard Alpine Eagle [zdjęcia live, dostępność, cena]

Chopard jest kolejną marką, która dołączyła do wyścigu o idealnie skrojony, sportowy zegarek o zintegrowanej konstrukcji koperty i bransolety. Alpine Eagle ma wiele smaczków, które są w stanie wyróżnić go na tle mocnej konkurencji.

Projektując swój nowy zegarek Chopard dołączył do zjawiska, które śmiało już można nazwać zegarkowym trendem. O ile jednak poprzednie „mody” i „humory” branży dotyczyły zazwyczaj detali pokroju koloru tarczy czy jakiegoś estetycznego elementu, ten nowy ma bardzo solidny wymiar. Oto bowiem do łask wraca, a właściwie wbija się wykopując drzwi, integrated sports watch – zegarek o sportowo-causalowej naturze i zespolonym płynnie designie obudowy i bransolety. Tego typu czasomierze swoją sławę zawdzięczają oczywiście Geraldowi Gencie. Jego seria projektów, na czele z najbardziej kultowym Royal Oakiem, narysowanym podobno w jeden dzień na papierowej serwetce, zmieniła zegarkowy krajobraz. Stal stała się metalem pożądanym, niemal luksusowym, a prosty, funkcjonalny design postawił się skutecznie sprawdzonej klasyce. Royal Oak, Nautilus, Ingenieur, Laureato – to te modele przejęły nadgarstki facetów szukających czegoś bardziej efektownego, niż ograny, złoty, okrągły zegarek na skórzanym pasku… taki jak na nadgarstku prawie każdego mijanego na ulicy gentlemana.

Ostatnimi czasy duch Genty znowu nawiedził głowy projektantów, a na rynek trafiła cała plejada zintegrowanych konstrukcji w stali, próbujących uszczknąć kawałek sportowo-casualowego tortu. Girard-Perregaux odświeżył Laureato, Vacheron ponownie reaktywował Overseas, a IWC Schaffhausen odbudowało Ingenieura, ale sukcesywnie zaczęli pojawiać się też zupełnie nowi gracze. Piaget pokazał wielce udany model Polo S, Zenith tytanowy, ale utrzymany w klimacie Defy Classic, Maurice Lacroix zbudował Aikona, Urban Jurgensen zaprojektował kontrowersyjny model One, a Bell & Ross pokazał bazującą na elementach swojego DNA referencję BR 05. Ostatni do peletonu dołączył Chopard z modelem, o którym dopiero co pisaliśmy TUTAJ. Alpine Eagle jest ciekawym przykładem tego, że da się zbudować w omawianej kategorii coś świeżego, nie powielającego sprawdzonych teoretycznie wzorców.

Jak już pisałem we wspomnianym artykule, projekt Alpine Eagle nawiązuje mocno do pokazanego w 1980 roku modelu St. Moritz. Na szczęście tylko nawiązuje, bo tamten okres w projektowaniu nie był – delikatnie mówiąc – najbardziej udanym. Alpine Eagle podzieliłbym zresztą na dwa kluczowe elementy.

Koperta

Od strony czysto teoretycznej i w myśl niepisanych zasad AE (Alpine Eagle) idealnie wpisuje się w ramy sportowego zegarka o zintegrowanej konstrukcji. 41 mm koperta ma nieregularną formę, zrównoważoną okrągłym bezelem, wkręconym czterema parami wypolerowanych śrubek. Śrubki i ich gwinty zaprojektowano ponoć tak, by idealnie układały się w linii koperty… ale jak widać na zdjęciach, sukces jest połowiczny. Z dwoma płaskimi szkłami z szafiru grubość to raptem 9,7 mm – a to w sumie daje bardzo komfortowe wrażenia użytkowe. Z obu stron koperta ma wystające wypustki: te z prawej służą jako osłona sporej, tłoczonej koronki. Te z drugiej strony równoważą symetrię i dobrze balansują proporcje całości.

Chopard Alpine Eagle
Chopard Alpine Eagle

W szerokim bezelu, pod wspomnianym szafirem z antyrefleksem, Chopard zamknął nietypowo giloszowany cyferblat. Inspiracją stojącą za wzorem jest tęczówka oka alpejskiego orła – stąd też zresztą nazwa modelu. Motyw giloszowany jest w mosiężnej bazie, a następnie galwanizowany na odpowiedni kolor. Niebieski (w modelu, który mieliśmy okazję testować), dzięki łukowatemu wzorowi mieni się całą paletą odcieni, od granatu po niemal srebrny. Na powierzchnię tarczy nałożono zestaw indeksów godzinowych, w tym oryginalne jak na zegarek sportowy, indeksy rzymskie. Wszystkie wypełniono luminową, podobnie jak dwie proste wskazówki. Sekundnik z kolei zwieńczony został przeciwwagą w kształcie imitującym orle pióro. Ostatni element stanowi datownik – powód kilku raczej niepochlebnych komentarzy. O ile obecność wskazania daty w takim zegarku jest raczej zrozumiała (funkcjonalność przede wszystkim), o tyle ulokowanie daty w dużym, przekrzywionym okienku, wciśniętym miedzy indeksy na godz.4 i 5 wygląda kontrowersyjnie. Na całe szczęście kompletnie tego nie widać, bo dysk datownika dopasowany jest kolorem do cyferblatu i osadzony tak blisko niego, że właściwie data zlewa się płynnie z całą tarczą.

Chopard Alpine Eagle
Chopard Alpine Eagle
Chopard Alpine Eagle
Chopard Alpine Eagle

Oryginalne elementy dodają zresztą projektowi charakteru – i choć mogą budzić pewne wątpliwości, moim zdaniem to jeden z bardziej udanych cyferblatów, jakie ostatnimi czasy oglądałem. Czysty, czytelny a przy tym efektowny i „z jajem”.

Bransoleta

Dwa kluczowe elementy Choparda AE to dla mnie trochę jak relacja love-hate. Koperta i tarcza wypadają absolutnie na plus, w każdym w sumie elemencie oceny: wykonaniu, projekcie i detalach. Dużo większy problem mam z bransoletą. Wychodząca płynnie z uszu konstrukcja ma bardzo geometryczną formę, z poziomymi ogniwami o kształcie, który Chopard opisuje jako „sztabki”. Ogniwa są w większości satynowane, z wpiętym w środek, wystającym nieco, wypolerowanym kwadratem. Polerka zdobi również ranty każdego z ogniw. Co warte zauważenia, ogniwa połączone są śrubkami wkręcanym centralnie od spodu każdego z nich.

Chopard Alpine Eagle / foto: Chopard
Chopard Alpine Eagle / foto: Chopard
Chopard Alpine Eagle
Chopard Alpine Eagle

O ile do samej jakości wykonania i spasowania elementów bransolety nie można mieć żadnego zastrzeżenia, design to już temat mocno dyskusyjny. Niemal tak mocno, jak zupełnie nieudane w mojej ocenie zapięcie: za proste i zatrzaskiwane tak mocno, że z braku jakichkolwiek przycisków rozpinanie zegarka wymaga konkretnego szarpnięcia.

Lucent Steel A233

Projektując Alpine Eagle Chopard w żadnym elemencie nie poszedł na skróty, włączając w to materiał. Zegarek zrobiony jest ze stali, ale nie jest to stal byle jaka. Tradycyjnie w zegarkach używany jest top o symbolu 316L, sporadycznie stal 904L. Chopard stworzył własnym sumptem zupełnie nowy stop stali, nazwany wdzięcznie Lucent Steel A233. Jest on o 50% bardziej odporny na uszkodzenia mechaniczne od tego podstawowego. Jest również hipoalergiczny ale najistotniejszy pozostaje wygląd. Oczywiście wygląda jak stal, ale ma połysk i odcień bardziej przypominający białe złoto.

Chopard Alpine Eagle
Chopard Alpine Eagle

Widać to szczególnie na mocno polerowanych ogniwach bransolety. Swoją droga ciekawe, czy Chopard wykorzysta nową stal w kolejnych modelach – w sumie miałoby to sens, bo zapewne stworzenie nowego stopu nie było procesem tanim.

Kaliber

Kompromisów nie ma także pod deklem Alpine Eagle. Zegarek napędza manufakturowy, budowany we Fleurier kaliber 01.01-C. Automatyczna konstrukcja ma 60h rezerwy chodu, balans taktowany na 4Hz i certyfikat chronometru COSC.

kaliber 01.01-C
kaliber 01.01-C

01.01-C to solidny, tradycyjny kawałek mechaniki, idealnie spełniający rolę napędu tego typu zegarka. Wszystkich korekt oraz dokręcenia sprężyny można dokonać koronką. Od strony estetycznej Chopard zadbał o subtelny gilosz na mostkach, wypełnione czarną farbą grawery i wypolerowane krawędzie. Nie bez znaczenia jest rozmiar werku – prawie 29 mm średnicy i 4,95 mm grubości – dopasowany do rozmiarów koperty zegarka.

kaliber 01.01-C
kaliber 01.01-C

Alpine Eagle

Jak wysoko poszybuje alpejski orzeł Choparda – czas pokaże. Zegarkowi z pewnością nie sposób odmówić charakteru i dużej dozy oryginalności – choć zapewne „chcący” doszukają się wydumanych podobieństw do jakiś innych modeli na rynku. Ja takich wrażeń nie miałem. Moja uwaga zdecydowanie bardziej skupiała się na ogólnym wymiarze projektu i tym, jak mocno Chopard spróbował spersonalizować de facto dość szczelnie zamknięty w ramy „integrated sports watch”. Podołał, choć nie bez kontrowersji, które zresztą mogą zadziałać na plus Alpine Eagle.

W wersji 41 mm zegarek kosztuje 53 680 PLN. Cena ta pozycjonuje go gdzieś w środku segmentu rynkowego, sporo poniżej królujących modeli AP i PP, ale i wyraźnie drożej niż konkurencja od Piageta, Zenitha czy Bell & Ross. Mniej więcej podobnie wypada w ocenie, jako bardzo dobrze wykonany projekt z interesującymi detalami i manufakturowym mechanizmem.

Chopard Alpine Eagle
Chopard Alpine Eagle
Zegarek do testu udostępnił Noble Place, dystrybutor marki Chopard w Polsce.
Zdjęcia: Michał Ciechanowski

Chopard Alpine Eagle

Producent Chopard
Nazwa modelu Alpine Eagle
Ref. 298600-3001
Mechanizm z automatycznym naciągiem
Symbol mechanizmu 01.01-C
Rezerwa chodu (h) 60
Tarcza niebieska
Koperta stal
Średnica (mm) 41
Wysokość (mm) 9,7
Wodoszczelność 100m
Pasek bransoleta