IWC – SIHH 2010

Tegoroczna genewska wystawa zegarków (SIHH) miała miejsce ponad dwa miesiące temu. To wystarczający czas pozwalający ochłonąć i spojrzeć na dokonania producentów nieco krytycznym okiem. Niestety, tylko nieliczni z nich z Jaeger-LeCoultre na czele, wprowadzili do oferty modele stanowiące istotne uzupełnienie kolekcji nie tylko poprzez design, ale również funkcjonalność. Przykładem takich czasomierzy są chociażby Master Memovox, Master Compressor Extreme Lab 2, nowy Duometre z fazami księżyca czy minutowy repetier z latającym tourbillonem, mapą nieba i całą masą innych miłych dla oka funkcji. Ja jednak w tym opracowaniu zajmę się producentami z przeciwnego bieguna, a konkretnie rzecz ujmując IWC.

Przeglądając tegoroczną ofertę marki z Schaffhausen nie mogę się pozbyć wrażenia, że kryzys gospodarczy mamy nadal w pełni. Firma odświeżyła wygląd dobrze znanych i trochę opatrzonych modeli, a te z nich, które noszą znamiona świeżości, poza designem, nie wnoszą prawie nic. I choć ta zachowawczość bywa nudna, to jednak trzeba przyznać, iż czasem wychodzi na dobre. Najlepszym przykładem będącym potwierdzeniem tej tezy jest minutowy repetier Portuguese Ref. 5449 który poza kopertą wykonaną z platyny i kolorem indeksów na tarczy, nie różni się niczym od ubiegłorocznej edycji, ale piękny to zegarek.

iwcsihh2010_2

Model limitowany jest do 500 sztuk. Jego platynowa koperta o średnicy 44 mm i grubości 14 mm, kryje w sobie kaliber 98950. Z technicznego punktu widzenia jest to znany z kolekcji Vintage werk 98295 z dodanym modułem repetycji składającym się z 250 części. Mechanizm prezentuje się okazale, a pod pewnymi względami przypomina mi koncept charakterystyczny dla werków A. Lange & Soehne czy Glashutte Original. Mam tu na myśli użycie jednej płyty zamiast kilku mostków do której od spodu przymocowano koło centralne, koło pośrednie, koło czwarte oraz koło wychwytowe. Z drugiej strony, równie właściwym porównaniem byłoby odniesienie się do starych kalibrów Jonesa wytwarzanych z podobnymi założeniami konstrukcyjnymi. Na górnej części wspomnianej płytki możemy zauważyć zamknięte w złotych szatonach kamienie rubinowe usprawniające pracę wymienionych wcześniej kół oraz koło zapadkowe, koło wieńcowe wraz z kołem osiowym wieńca i blokadę. Płytka zawiera dwa rodzaje zdobień: widoczne pasy genewskie oraz niewidoczny szlif perłowy ukryty pod kołem zapadkowym. Groszkowanie znajdziemy również na płycie głównej choć ten rodzaj zdobienia nie dotyczy całości, a konkretnie rzecz ujmując niektórych zagłębień, na przykład miejsca położenia bębna sprężyny głównej. Elementem jednoznacznie nawiązującym do historycznych kalibrów Jonesa jest charakterystyczna przesuwka regulacyjna, której miejsce ustalono na półmostku w osi mocowania glucydurowego koła balansowego. Całość prezentuje się znakomicie, a dbałość o szczegóły dodatkowo podkreślają załamane krawędzie płyty bazowej, górnej płytki, oraz półmostka balansu.

iwcsihh2010_3

Portuguese Minute Repeater Ref. IW544901

Kaliber: 98950 (18 000 bph)
Kamienie: 52
Rezerwa chodu: 46 godzin
Naciąg: manualny
Dekiel: przeszklony
Wodoszczelność: 30 m
Średnica koperty: 44 mm
Grubość koperty: 14 mm

Producent z Schaffhausen nie pokombinował także przy nowych modelach Portuguese Automatic. Zakres wprowadzonych zmian jest kosmetyczny i dotyczy np. koloru indeksów oraz wskazówek modelu w stali, który doczekał się odmiany w postaci różowego złota. Może to i dobrze w myśl zasady: lepsze jest wrogiem dobrego. Zresztą sami oceńcie…

iwcsihh2010_4

Portuguese Automatic Ref. IW500114

Kaliber: 51011 (21 600 bph)
Kamienie: 42
Rezerwa chodu: 168 godzin
Naciąg: automatyczny
Dekiel: przeszklony
Wodoszczelność: 30 m
Średnica koperty: 42,3 mm
Grubość koperty: 13,9 mm

Mnie i tak najbardziej podoba się starsza wersja w stali z czarną tarczą lub wersja w białym złocie z tarczą antracytową. Największy żal do producenta mam o model Portuguese z manualnym naciągiem, Ref. 545404 i Ref. 545405. To mogły być jedne z najpiękniejszych czasomierzy na rynku stanowiących doskonałą alternatywę dla kogoś kogo nie stać na minutowy repetier opisywany wyżej, a chciałby nabyć czasomierz jak najbardziej zbliżony stylistycznie. Zegarki wyposażono w kaliber 98295 i wszystko byłoby wspaniale, ale niestety designerów podkusiło jakieś licho i tarczkę sekundnika zrobili na zasadzie kontrastu z resztą tarczy. Myślcie co chcecie, ale moim zdaniem nie wygląda to dobrze.

iwcsihh2010_5

Portuguese Hand-Wound Ref. 5454

Kaliber: 98295 (18 000 bph)
Kamienie: 18
Rezerwa chodu: 46 godzin
Naciąg: manualny
Dekiel: przeszklony
Wodoszczelność: 30 m
Średnica koperty: 44 mm
Grubość koperty: 10 mm

Sytuację nieco ratuje model bez sekundnika – Pure Classic, wykonany na werku Piaget 830P. Piękny czasomierz.

Kolejne nowości wpisują się w dobrze już znany obraz polegający na nieszokowaniu lecz poszukiwaniu subtelnych zmian przekładających się jednak pozytywnie na odbiór zegarków. I tak chronograf Portuguese wyposażony w Valjoux 7750 doczekał się antracytowej tarczy w kopercie z różowego złota, model z wiecznym kalendarzem w kopercie z białego złota ma ciemnoniebieską tarczę kontrastującą z jasną tarczką wskaźnika rezerwy chodu, sekundnika i wskazania roku.

iwcsihh2010_6

Portuguese Perpetual Calendar Ref. IW502121

Kaliber: 51614 (21 600 bph)
Kamienie: 62
Rezerwa chodu: 168 godzin
Naciąg: automatyczny
Dekiel: przeszklony
Wodoszczelność: 30 m
Średnica koperty: 44,2 mm
Grubość koperty: 15,5 mm

Pojawił się też nowy F.A. Jones zawierający mechanizm z manualnym naciągiem pochodzący z rodziny 98000 (a jakże !) z komplikacją tourbillon, tę samą którą znajdziemy w szkieletowanym „Portugalczyku”.

iwcsihh2010_7

Portuguese Tourbillon Hand-Wound Ref. IW544705

Kaliber: 98000 (18 000 bph)
Kamienie: 52
Rezerwa chodu: 54 godziny
Naciąg: manualny
Dekiel: przeszklony
Wodoszczelność: 30 m
Średnica koperty: 43,1 mm
Grubość koperty: 11 mm

Przyznam szczerze, że nie zachwycił mnie ten zegarek. W jego wyglądzie brakuje mi lekkości, uporządkowania i idealnej symetrii, którą ma repetier minutowy. Całość wygląda tak jakby ekipie z Schaffhausen zabrakło pomysłów na rozmieszczenie elementów i wrzucali je w pierwszym wolnym miejscu jakie udało im się zauważyć.

Na deser kolekcji Portuguese zostawiłem trzy zegarki. Pierwszy z nich to limitowany do 250 sztuk, platynowy Portuguese Mystere Retrograde.

iwcsihh2010_8

Model ten jest uzupełnieniem troszkę mniej skomplikowanej wersji zawierającej zamiast retrograde mały sekundnik na godzinie 9. Przyznam, że tegoroczna odmiana tego czasomierza przypadła mi do gustu choć brakuje mi w niej sekundnika. Dobrze, że jest latający minutowy tourbillon, bo ten nadaje całości trochę życia. Poza tym, Portuguese Mystere Retrograde stanowi dobre zaprzeczenie stereotypowej szwajcarsko-niemieckiej kliniczności designu czy też nieumiejętności wyjścia poza jakiś utarty schemat. Oczywiście, każdy kij ma dwa końce. Łatwo popaść w przesadę i zrobić zegarek trochę szalony, ale jednocześnie taki, z którym na ręku czulibyśmy się jak idiota. Na szczęście IWC nigdy nie przekracza granic dobrego smaku, a że czasem wieje nudą… no cóż, samochody Porsche też bywają nudne stylistycznie, a jednak wielu miłośników motoryzacji chciałoby je mieć.

Portuguese Tourbillon Mystere Retrograde Ref. IW504401

Kaliber: 51900 (19 800 bph)
Kamienie: 44
Rezerwa chodu: 168 godzin
Naciąg: automatyczny
Dekiel: przeszklony
Wodoszczelność: 30 m
Średnica koperty: 44,2 mm
Grubość koperty: 15,5 mm

Natomiast mieszane odczucia mam w odniesieniu do Portuguese Yacht Club.

iwcsihh2010_9

Wynika to z faktu, iż dość dobrze znam stylistykę Yacht Clubów sprzed kilkudziesięciu lat. To były fantastyczne zegarki. Pięknie wykonane, z nutą klasyki, ale jednocześnie z zacięciem sportowym. Wystarczy chociażby wspomnieć o takich modelach jak Ref. 811A czy Ref 3211. Pierwszy z nich oparty był na własnym kalibrze IWC, drugi został wyposażony w mechanizm 3254 bazujący na werku Jaeger-LeCoultre 889. Dzisiejsze modele mają się nijak do historii. Ich design osadzony jest w zupełnie nowej koncepcji stylistycznej z indeksami wpisującymi się w charakter linii Portuguese. Układ tarcz i wskazań jest tożsamy z modelami wyposażonymi w kaliber 89360. Ten składający się z 289 części mechanizm, został opracowany z myślą stworzenia alternatywy dla Valjoux 7750 z którego firma IWC dawniej dość szeroko korzystała. Oczywiście podejmując trud wykonania nowego kalibru, producent z Schaffhausen zatroszczył się o to, aby wykreować nową jakość. W przeciwnym razie podjęty wysiłek nie miałby sensu. Komplikację chronografu zrealizowano na klasycznym kole kolumnowym odpowiadającym za start, stop i reset stopera. Licznik minut oraz godzin umieszczono na jednej tarczy, co w mojej opinii wygląda bardzo estetycznie. Nie jestem natomiast w stanie ocenić praktyczności tego rozwiązania ponieważ nie miałem jeszcze okazji przetestować go osobiście. Listę zalet zegarka uzupełnia funkcja „flyback” czyli powracająca wskazówka oraz nowy system naciągu stworzony na bazie wynalazku Aberta Pellatona, który opisywałem przy okazji recenzji Ingenieura Vintage. Zmiany polegają na wprowadzeniu dwóch podwójnych kół zapadkowych obsługiwanych przez dwie pary dźwigienek. Tradycyjną krzywkę zastąpiono czymś co IWC określa jako „crankshaft” czyli wał korbowy. Jak twierdzi producent, rozwiązanie to zwiększa efektywność naciągu o ponad 30%. Ponadto kaliber 89360 zawiera balans specjalnie przygotowany przez firmę Nivarox na zlecenie IWC. Podobno uzyskano znaczącą poprawę oscylacji, co z kolei przekłada się na mniejsze zużycie energii, a w rezultacie pozwala osiągać parametry pracy wysokiej jakości. Koło balansowe regulowane jest przy pomocy śrub wkręconych w jego pierścień. Warto jeszcze wspomnieć o mostku absorbującym drgania, który podobnie jak w kalibrach 80110 / 80111, został użyty i tym razem. Przyznam się bez bicia, że gdy po raz pierwszy na zdjęciu zobaczyłem nowe Yacht Cluby, byłem zdegustowany ich wyglądem. Na łamach portalu Chronos24 pisałem nawet o spadku formy designerów IWC. Teraz zmieniłem zdanie przyznając się tym samym do tego, iż pomyliłem się po raz pierwszy od 1976 roku ;-). To nawet ładny czasomierz ze świetnej jakości mechanizmem choć jako entuzjasta starego, dobrego IWC, wolałbym, aby producent reaktywował któryś z modeli historycznych.

Portuguese Yacht Club Chronograph Ref. 3902

Kaliber: 89360 (28 800 bph)
Kamienie: 52
Rezerwa chodu: 68 godzin
Naciąg: automatyczny
Dekiel: przeszklony
Wodoszczelność: 60 m
Średnica koperty: 45,4 mm
Grubość koperty: 14,5 mm

Na zakończenie zostawiłem „wielką komplikację” Portuguese i… znowu będę zrzędził.

iwcsihh2010_10

Czasomierz został wyposażony w bazujący na Valjoux 7750 kaliber 79091, który wykorzystywany jest od 20 lat w naręcznej kolekcji Grande Complication. Być może to właśnie ten fakt sprawił, iż w IWC zdecydowano, aby ponownie po niego sięgnąć. Mechanizm składa się z 659 części, a na pokładzie oprócz chronografu rzecz jasna zawiera takie komplikacje jak repetycja minutowa, wieczny kalendarz i fazy księżyca. Nie trudno się domyślić, że werk powstawał pod dachem IWC, a z firmą ETA łączy go tylko bazowa konstrukcja. Mimo to, nieco dziwi mnie, iż nie sięgnięto po opisywany wyżej 89360, który jest wdzięcznym obiektem do różnego rodzaju modyfikacji o czym mogliśmy przekonać się przy okazji ubiegłorocznej premiery Da Vinci z wiecznym kalendarzem. Skoro stało się inaczej, nie pozostaje mi nic innego jak po raz kolejny skoncentrować na pracy designerów, którzy tym razem dali radę. Podoba mi się zachowanie symetrii i czytelności wskazań pomimo mnogości funkcji. Brawo !.

Portuguese Grande Complication Ref. 3774

Kaliber: 79091 (28 800 bph)
Kamienie: 75
Rezerwa chodu: 44 godziny
Naciąg: automatyczny
Dekiel: stały
Wodoszczelność: 30 m
Średnica koperty: 45 mm
Grubość koperty: 16,5 mm

Gdzieś w cieniu kolekcji Portuguese, firma IWC zaprezentowała na SIHH także nowy ceramiczny model Da Vinci. Powstrzymam się jednak od jego opisu ponieważ ten na łamach portalu poczynił już Łukasz, link.

Reasumując moje wrażenia po wystawie SIHH, nowe zegarki IWC całościowo oceniam pozytywnie. Producent z Schaffhausen obrał bezpieczną drogę polegającą na ostrożnym urozmaicaniu dotychczasowych koncepcji wzorniczych z zachowaniem sprawdzonych swoich kalibrów. Koncepcja ta wydaje się słuszna choć osobiście wolałbym, aby własne mechanizmy IWC weszły szeroką ławą do kolekcji Pilot czy Portofino. Zwłaszcza ta ostatnia w moim odczuciu wymaga gruntownych zmian.

Zdjęcia: serwis IWC
Tekst: Mariusz Wiśniewski (opracowanie własne)