Kompaktowa, stalowa koperta i pomarańczowo-niebieska lub łososiowo-srebrna tarcza z wyraźnie zaznaczonym, małym sekundnikiem, a pod nią tradycyjny, ręcznie nakręcany mechanizm – oto nowe modele Grøne Horologium.
O ile braci Grönefeld zna prawie każdy, kto interesuje się zegarkami, to o marce Grøne słyszeli prawdopodobnie tylko ci, którzy dokładnie śledzą ich poczynania. Dwa lata temu, Bart i Tim Grönefeldowie zdecydowali się na ruch, jaki wcześniej zrobili m.in. MB&F i japoński zegarmistrz Hajime Asaoka, czyli stworzenie dodatkowej marki oferującej tańsze zegarki.
Pierwszym modelem, który powstał pod marką Grøne był opisywany przez nas Manueel „Sjef’s One” z oryginalną, dwukolorową tarczą i zmodyfikowanym kalibrem SW210. W ubiegłym roku, na rynek trafił kolejny projekt, tj. Moment Meter – zegarek ze stoperem, w którym jako baza posłużył kaliber Valjoux 7750.
Teraz Grøne proponuje elegancki model Horologium, oferowany w dwóch wariantach. Czy wygląd Horologium wydaje Wam się znajomy? Tak, ponieważ przypomina opisywany przez nas Grönefeld 1941 Principia. Ma bardzo podobną, stalową kopertę o średnicy 39 mm (wysokość 10 mm) z polerowanym, wąskim pierścieniem, szczotkowanymi bokami oraz wyprofilowanymi, stopniowanymi uszami i charakterystyczną, stożkową koronką. Zbliżony jest też układ tarczy (takie same wskazówki i polerowane indeksy godzinowe), która w Horologium może być w wersji „Quirky”, tj. odważniejszej i spokojniejszej, czyli „Classic”.

Na czym polega różnica między nimi? Na wykończeniu oraz stopniu nasycenia kolorów. W wariancie „Quirky”, środkowa część tarczy ma wyrazisty, pomarańczowy odcień, a pozostałe elementy, tj. znajdująca się na obrzeżach podziałka minutowa w stylu torowiska i mały sekundnik na godz. 6. są w kolorze jasnoniebieskim. Z kolei w wersji „Classic”, dominuje kolor łososiowy zestawiony ze srebrnymi detalami (tarcza jest ozdobiona szlifem słonecznym).

W obu modelach czas wskazywany jest za pomocą klasycznych, niebieskich wskazówek kojarzonych z zegarkami Grönefeld. Z obu stron modelu Horologium, pod szafirowym szkłem można zobaczyć charakterystyczne pomarańczowe uszczelki, przypominające o holenderskim pochodzeniu zegarka. Dbałość o detale widać nawet na pasku, zwłaszcza w „Quirky”, którego odcień idealnie pasuje do jasnoniebieskich elementów tarczy.

Za wskazania odpowiada, ładnie ozdobiony, ręcznie nakręcany kaliber La Joux-Perret (producent nie podaje dokładnie, o który kaliber chodzi) z 60-godzinną rezerwą chodu. Na deklu wersji „Quirky” jest nadrukowany napis w języku niderlandzkim: „Zoals het klokje thuis tikt, tikt het nergens” („Wszędzie dobrze, ale w domu najlepiej”).

Każda z wersji powstanie w limitowanej serii 188 sztuk. Zegarki można zamawiać od 13 sierpnia br. (od godz. 15.00) na stronie internetowej marki (dostawy zaczną się od połowy września br.). A ceny? „Quirky” i „Classic” mają taką samą cenę, czyli 2 390 EUR (~10 500 PLN) plus VAT.


