43 lata temu niepozorny Kikuo Ibe stworzył jedną z największych zegarkowych ikon, czasomierz niemal niezniszczalny, w którym zakochali się kolekcjonerzy na całym świecie. Z pełnym energii Ibe rozmawiamy o dziedzictwie G-Shocka i jego fascynującej przyszłości.
Rok 1983 był zdecydowanie dobrym rokiem – i to nie dlatego, że akurat wtedy przyszedłem na świat. W 1983 miało miejsce wiele mniej oraz bardziej przełomowych wydarzeń. Michael Jackson po raz pierwszy wykonał swój legendarny „moonwalk”, Microsoft zapowiedział pierwszą graficzną wersję Windowsa, prom kosmiczny Challenger wyruszył w pierwszą misję, a gdzieś w dalekiej Japonii szalony inżynier/wizjoner wyrzucił z okna… prototyp zupełnie nowego zegarka. Znacie pewnie tę historię, pozwólcie więc, że odświeżymy Wam nico pamięć.
Jeszcze w 1981 roku Kikuo Ibe stanął na cele zespołu roboczo nazwanego „Team Tough”, którego misją było stworzenie zegarka praktycznie niezniszczalnego. Projekt miał zaowocować modelem, który odporny byłby na upadek z wysokości 10 metrów, wodoszczelny do 10 atmosfer i żywotny tak, by na jeden baterii wytrzymał 10 lat. Dwa lata wytężonej, niemal laboratoryjnej pracy, setki testów i kolejne prototypy przyniosły finalnie zegarek, któremu nadano numer DW-5000C. Można by napisać w tym miejscu, że reszta jest historią, bo niepozornemu i wizjonerskiemu zarazem Ibe udało się stworzyć jedną z niekwestionowanych ikon w kategorii urządzeń odmierzających czas na naszym nadgarstku. Dzisiaj G-Shock, działający już jako wyraźnie wydzielona od Casio marka, ma w wielu kręgach status wręcz kultowego, kolekcjonowanego z pasją i prawdziwym oddaniem. Zresztą kto z Was nie miał w swoim zegarkowym życiorysie chociaż jednego G-Shocka, niech pierwszy rzuci kamieniem. A najpierw koniecznie przeczyta naszą rozmowę z Kikuo Ibe, przeprowadzoną w Warszawie, przy okazji „Kikuo Ibe Legacy Tour 2026”.

CH24: Jaka była najbardziej nieoczekiwana reakcja, gdy po raz pierwszy pokazał Pan ludziom prototyp (G-Shocka)?
Kikuo Ibe: Przed oficjalnym pokazaniem G-Shocka spodziewałem się komentarzy dotyczących jego dużego rozmiaru. W Japonii na widok czegoś zaskakującego używa się sformułowania „nani kore” (tłumaczonego jako „co to jest, do diaska?”) (śmiech). I właśnie tego typu nieprzewidziane komentarze padały najczęściej.
CH24: Wszyscy znamy m.in. historię słynnej gumowej piłeczki jako inspiracji do stworzenia jednego z modeli. Jakie było największe wyzwanie z przekształceniem tego osobliwego pomysłu w działający produkt?
Kikuo Ibe: Największym wyzwaniem było to, w jaki sposób zamocować elementy wewnętrzne w kopercie zegarka. W idealnej sytuacji elementy te musiałby niejako pływać w jej wnętrzu. Finalnie każdy z nich trzeba było mocować punktowo, tak by się nie przemieszczały. To zdecydowanie było najtrudniejsze.

CH24: Przetestował Pan ponad 200 prototypów. Czy któryś z nich wydawał się wówczas całkowicie absurdalny, ale przyniósł cenną lekcję?
Kikuo Ibe: Jeden z wczesnych prototypów osiągnął rozmiar piłki do baseballa, co całkowicie przekraczało ówczesne możliwości produkcyjne. Dopracowanie zegarka zajęło dwa lata, ale dzięki temu nauczyłem się, że w trudnych sytuacjach warto się nie poddawać.
CH24: Czy użytkownicy G-Shocków zaskoczyli Pana kiedyś nieprzewidywalnym sposobem korzystania z zegarka?
Kikuo Ibe: Podczas jednego ze spotkań z fanami, jeden z uczestników zdjął swojego G-Shocka i z całą siłą rzucił nim o twardą ścianę. Zegarek służy do noszenia na nadgarstku, więc nie projektowałem go z myślą o takim traktowaniu. Nic nie powiedziałem, ale pomyślałem, że to niezwykle osobliwe zastosowanie, a chyba nie z myślą o rzucaniu o ścianę go projektowałem.
CH24: Gdyby musiał Pan ograniczyć elektroniczne funkcje G-Shocka do zaledwie trzech, które by Pan wybrał i dlaczego?
Kikuo Ibe: Wybór jest prosty. Po pierwsze czas światowy (World Time) ze względu na częste podróże zagraniczne poza granice Japonii. Po drugie stoper, przydatny podczas porannego i wieczornego biegania lub spacerów. Po trzecie podświetlenie, niezbędne do odczytu godziny w ciemności.
CH24: Patrząc z perspektywy ponad 40 lat na model DW-5000C – zegarek ultrawytrzymały – co uważa Pan za jego najbardziej przełomową cechę?
Kikuo Ibe: Najważniejszą właściwością pozostaje wytrzymałość na wstrząsy. Przez cztery dekady nie powstała seria zegarków o porównywalnych właściwościach antywstrząsowych, z czego jestem niezwykle dumny (uśmiech).

CH24: Czy spodziewał się Pan, że czysto użytkowy DW-5600 zyska status ikony i jednego z najlepiej rozpoznawalnych zegarków G-Shock?
Kikuo Ibe: Design DW-5600 bazował na pierwszym, oryginalnym modelu i polegał na usunięciu wszelkich zbędnych elementów oraz niepotrzebnych pogrubień. Fakt, że ten prosty projekt został uznany za ikonę, sprawia mi ogromną radość.
CH24: Na przykładzie modelu GA-2100 – czy projektant powinien chronić tradycyjny język wzornictwa marki, czy odważnie go łamać?
Kikuo Ibe: Tradycyjna linia projektowa powinna być zachowana, ale opieranie marki wyłącznie na niej obniża jej atrakcyjność dla klientów. Projektanci muszą od czasu do czasu przełamywać utarte koncepcje. Chociaż jest to bardzo trudne, nie wolno rezygnować z takich prób.

CH24: Załóżmy, że dziś zlecono by Panu zaprojektowanie G-Shocka na 2040 rok. Co taki zegarek powinien w sobie mieć, co powinien potrafić?
Kikuo Ibe: Istnieją już dzisiaj G-Shocki, które są w stanie wytrzymać różne warunki środowiskowe tutaj, na Ziemi. Natomiast uważam, że nadejdzie przyszłość, w której każdy będzie mógł wyruszyć w kosmos. Chciałbym więc zaprojektować zegarek, który wytrzyma warunki kosmiczne, czyli np. ekstremalnie wysoką i ekstremalnie niską temperaturę.


CH24: Co stanowi dziś większe wyzwanie: podnoszenie odporności fizycznej czy zdefiniowanie wytrzymałości na nowo?
Kikuo Ibe: Dalszy rozwój samej odporności fizycznej nie jest już naszym głównym celem. Dziś skupiamy się na wytrzymałości mentalnej, wytrzymałości psychicznej – chcemy, aby zegarek dodawał noszącemu odwagi, nadziei i motywacji do podejmowania wyzwań. Jeżeli będziemy w stanie wyrazić to naszymi zegarkami, będzie to coś wspaniałego. Mówiąc inaczej, chcielibyśmy, by użytkownik zakładając taki zegarek miał poczucie, że da sobie radę podejmując nowe wyzwania. Zegarek stanie dla niego partnerem wspierającym w działaniu.
CH24: Czy kolejna innowacja wyniknie z nowych technologii i materiałów, czy ze zmiany myślenia o roli zegarka?
Kikuo Ibe: Postęp technologiczny i materiałowy będzie oczywiście kontynuowany. Jednak prawdziwą innowacją będą wartości duchowe, spirytualne. Na te chwilę jednak nie mam jeszcze konkretnych, gotowych pomysłów. Nie neguje oczywiście innowacji technologicznych, natomiast chcemy wykorzystać technologię do wyrażania postawy „never give up” (nigdy się nie poddawaj) i zachęcania do podejmowania wyzwań.
CH24: Czy te wartości duchowe to realny cel, czy raczej sfera marzeń?
Kikuo Ibe: Wszystkie idee ludzkości zaczynają się od marzeń – tak samo było z pierwszym G-Shockiem. Marzenie o niezniszczalnym zegarku było punktem wyjścia, dlatego wiarę w realizację tej nowej wizji uważam za w pełni uzasadnioną.
CH24: Dziękuję bardzo
Kiku Ibe: Arigato gozaimasu!




