Efektem współpracy manufaktury Breitling i australijskiej marki Deus Ex Machina jest limitowana edycja chronografu Top Time, wyróżniająca się interesującym zestawem kolorów i form.
Lifestyle w wydaniu zegarkowym przybiera bardzo różne formy, od tych jedynie marketingowych po bardziej przemyślane, nie sprowadzające się li tylko do tzw. cross-brandingu. Nie ma cienia wątpliwości, że zegarki są częścią szeroko pojętego lifestyle’u, bo przecież wybór czasomierza, jaki nosimy na nadgarstku, niejako definiuje nasz styl życia. Nowy zegarek Breitlinga, zaprojektowany wspólnie z pochodzącą z dalekich antypodów firmą Deus Ex Machina, idealnie powinien trafić w gusta fanów customowych motocykli albo po prostu ciekawych kolorystycznie chronografów w klimatach retro.
Zaprojektowany na bazie modelu Top Time zegarek wyróżnia kilka elementów stylistycznych. Pierwsze w oczy rzucają się kolory, od kremowego beżu głównej części tarczy przez żółte i pomarańczowe wskazówki, aż po akcenty w tych samych kolorach na czarnej skali tachymetru, na której standardowy napis zastąpiono sloganem „In Benzin Veritas”. Równie nietuzinkowa co kolory jest forma dwóch małych subtarcz, odpowiadających za licznik 30-minutowy stopera oraz małą sekundę. Czarne, ozdobione szlifem ślimakowym tarczki mają kształt poduszeczki, albo mówiąc nieco precyzyjniej kwadratu z mocno zaokrąglonymi rogami.

Cała ta bardzo oryginalna – ale przyznaję ładna – kompozycja zamknięta została w 41 mm, wypolerowanej na błysk kopercie ze stali. Zaopatrzona w długie, proste uszy obudowa ma 14,27 mm grubości, a od spodu zamyka ją pełny, stalowy dekiel z wygrawerowanym motocyklem.

W kopercie Breitling zamknął automatyczny kaliber 23 (ETA Valjoux 7753) z 48 h rezerwą chodu i certyfikatem chronometru COSC.
Zegarków przygotowanych przez Breitlinga i Deusa powstanie w sumie 1500. By utrzymać motocyklowy klimat, każdy zestawiono z brązowym paskiem „racing” z kontrastowym, żółtym podszyciem. Za pojedynczy egzemplarz trzeba będzie zapłacić 21 340 PLN.





