#KultoweZegarki: Breitling Chronomat

Od początku związany był z lotnictwem, ale z czasem, podobnie jak wiele modeli dla pilotów „wylądował” na nadgarstkach pasażerów. Oto Chronomat firmy Breitling – zegarek z charakterem.

Breitling Chronomat na przestrzeni lat 1984-2014
Breitling Chronomat na przestrzeni lat 1984-2014

Oficjalnie historia Chronomata zaczęła się w 1941 roku (a niektórzy twierdzą nawet, że w 1942 r.), jednak już w 1940 r. firma Breitling zgłosiła wniosek patentowy na zegarek z suwakiem logarytmicznym. Czasomierz przypominał swoim wyglądem instrumenty pokładowe i dzięki wyrafinowanej konstrukcji, w prosty i szybki sposób można było za jego pomocą wykonywać różne matematyczne obliczenia lub pomiary, na przykład przeliczać prędkość z mil na kilometry, obliczać zużycie paliwa, odległości w różnych jednostkach lub wykonywać działania takie, jak mnożenie i dzielenie.

Breitling Chronomat z lat 60. XX w. / foto: Antiquorum
Breitling Chronomat z lat 60. XX w. / foto: Antiquorum

Zanim Chronomat pojawił się na rynku, firma Breitling stworzyła, a następnie szybko opatentowała system poprawiający funkcjonalność i niezawodność zegarów pokładowych. To było jej przepustką do lotniczego świata, najpierw wojskowego (na krótko przed wybuchem II wojny światowej przedstawiciel brytyjskiego ministerstwa lotnictwa zamówił dużą ilość zegarów pokładowych dla samolotów należących do Royal Air Force – Królewskich Sił Powietrznych), a później cywilnego. Czasomierze firmy Breitling stały się tak znane w branży lotniczej, że produkowane w La Chaux-de-Fonds na początku lat 50. XX wieku stopery pokładowe pracowały już w kokpitach samolotów należących do ponad 25 słynnych linii lotniczych, m.in. United Air Lines, BOAC, Lockheed, Douglas, KLM, Vickers i Air France.

Funkcjonalność i użyteczność Chronomata jako miniaturowego, mechanicznego komputera docenili nie tylko piloci, dla których był stworzony, ale też inżynierowie i technicy różnych specjalności (zresztą od 1945 roku był reklamowany jako model dla sportowców, matematyków i inżynierów).

Reklamy Breitling
Reklamy Breitling

Zegarek dostępny był w kilku wersjach: z różnymi kopertami i tarczami, ale we wszystkich pracował ten sam mechanizm, czyli ręcznie nakręcany kaliber Venus 175 z 45-minutowym licznikiem na godzinie 3 i małym sekundnikiem na godzinie 9.

Breitling Chronomat Ref.769 z lat 40. XX w. / foto: Antiquorum
Breitling Chronomat Ref.769 z lat 40. XX w. / foto: Antiquorum

W środkowej części tarczy znajdowała się zaznaczona na czerwono podziałka od 0 do 100, za pomocą której można było zmierzyć setne części minuty. Wewnątrz widoczny był napis Breitling Chronomat, a poniżej szwajcarski krzyż i numer 217012, który informował o uzyskanym w 1940 roku szwajcarskim patencie. Podobnie jak większość modeli Breitlinga ze stoperem z tamtego okresu, na liczniku minutowym w specjalny sposób wyróżnione zostały indeksy dla 3, 6 i 9 minut. Miało to związek z taryfą za rozmowy telefoniczne obowiązującą w większości krajów. Za rozmowy zamiejscowe płaciło się w przedziałach 3-minutowych, a każda rozmowa odbywała się za pośrednictwem operatora. Dlatego tak ważne było kontrolowanie jej czasu.

W 1942 r., rok od wypuszczenia na rynek pierwszego Chronomata, firma Breitling pokazała wariant Chronomat Moon Phase z dodatkowymi wskazaniami faz Księżyca (ich wskaźnik znajdował się na godzinie 12). Także w tym przypadku zastosowany został mechanizm firmy Venus, która w tamtym czasie była najważniejszym dostawcą napędów dla Breitlinga. Dla modelu Chronomat ze wskazaniami faz Księżyca wybrano ręcznie nakręcany kaliber 184, który oprócz wspomnianych faz miał też licznik 12-godzinny stopera i datownik obsługiwany za pomocą wskazówki. Obecnie, egzemplarze stworzone w latach 40. XX wieku zaliczane są przez kolekcjonerów do grupy najbardziej atrakcyjnych zegarków, jakie kiedykolwiek produkowane były przez firmę Breitling.

Najbardziej popularne były wersje ze stali, ale Breitling oferował też warianty w kopercie ze złota, które często miały ładniej ozdobiony mechanizm Venus 175, o czym świadczył wygrawerowany napis „Premier”.

Zarząd Breitlinga świetnie rozumiał, że nie wystarczy dobry produkt. Trzeba jeszcze do niego przekonać klientów. Dlatego w drugiej połowie lat 40. XX wieku do reklam Chronomata, zaangażowano znanego amerykańskiego aktora kubańskiego pochodzenia, Cesara Romero, który w tamtym czasie związany był z wytwórnią 20th Century Fox i w 1947 roku wystąpił w filmie „Szpada Kastylii”.

Sukces rynkowy Chronomata przyczynił się do stworzenia w 1952 roku doskonalszego Navitimera – modelu, który stał się jeszcze większą legendą wśród pilotów.

Kosmetyczne zmiany i nowy kaliber

Breitling Chronomat z lat 50. XX w. / foto: Antiquorum
Breitling Chronomat z lat 50. XX w. / foto: Antiquorum

W latach 50. i do połowy lat 60. XX Chronomat był minimalnie modyfikowany. Najpierw arabskie cyfry zamienione zostały na nakładane indeksy godzinowe z podwójnym indeksem dla godziny 12. Później wprowadzono wersję ze złotymi wskazówkami, indeksami i koronką oraz opakowany w kopertę ze złota wariant z tarczą i wskazówkami pokrytymi masą świecącą. Mechanizm pozostawał ten sam, więc zmiany były raczej kosmetyczne. Pod koniec lat 50. XX wieku na nowo zaprojektowana została tarcza: zniknął z niej szwajcarski krzyż i numer patentu (przeniesiono je na dekiel), koronka była bardziej masywna, a przyciski służące do obsługi stopera okrągłe, a nie prostokątne jak wcześniej. Około 1962 roku tarcza ponownie została lekko zmodyfikowana: m.in. pojawiła się strzałka na godzinie 12, która była aluzją do lotnictwa (wtedy Breitling wykupił reklamę w magazynie wydawanym przez AOPA i pokazał nową wersję Chronomata, która miała być bezpośrednią konkurencją dla Navitimera).

Breitling Chronomat Ref.11525/67 z około 1967 roku / foto: Antiquorum
Breitling Chronomat Ref.11525/67 z około 1967 roku / foto: Antiquorum

W swoim kolejnym wcieleniu, zegarek dostał w 1968 roku nową kopertę z opatentowanym przez firmę pierścieniem zaprojektowanym specjalnie dla modelu Chronomat (później stosowano go też m.in. w Navitimerze), ale w środku nadal pracował sprawdzony kaliber Venus 175. Informacja na temat patentu zgłoszonego w 1967 roku, czyli szwajcarski krzyż i numer 11525 były umieszczone na deklu. Natomiast zniknęła informacja o poprzednim patencie.

Interesy firmy Breitling, także dzięki Chronomatowi, szły bardzo dobrze. Sukces gonił sukces i nic nie zapowiadało, że ta dobra passa szybko się skończy. Niestety. Na początku lat 70. XX wieku Japończycy wprowadzili na rynek pierwsze zegarki kwarcowe. Świat opanował szał kwarcu i wydawało się, że dni zegarków mechanicznych są policzone. Próby ratowania sytuacji podjęto w firmie Breitling jeszcze pod koniec lat 60. XX wieku.

Kiedy w 1969 roku zakończyły się prace nad wspólnym mechanizmem z automatycznym naciągiem i stoperem (razem z firmami Heuer, Büren Watch S.A. i Dubois Depraz), Chronomat zyskał nowy napęd. W oznaczonej numerem ref. 1808 nowoczesnej wersji pracował mechanizm „Chrono-matic” z 30-minutowym licznikiem na godzinie 3, 12-godzinnym licznikiem na godzinie 9 i datownikiem na godzinie 6 oraz charakterystyczną koronką umieszczoną po lewej stronie koperty. Bardziej niż „Chrono-matic” przyjęła się nazwa kaliber 11 (rok później zastąpiona kalibrem 12).

Breitling Chronomat Ref.1808 z lat 70x XX w. / foto: Antiquorum
Breitling Chronomat Ref.1808 z lat 70x XX w. / foto: Antiquorum

Jednak nawet ten nowoczesny mechanizm nie uchronił Breitlinga przed wielkim zagrożeniem w postaci zegarków kwarcowych. Właściciel firmy, Willy Breitling bardzo to przeżył. W 1973 roku przeszedł zawał serca, ale dzięki swojej wojowniczej naturze szybko doszedł do siebie i już rok później wprowadził na rynek dwie kwarcowe wersje modelu Chronomat z podziałką dla suwaka logarytmicznego i datownikiem na godzinie 3. Jednak po drugim zawale, w 1978 roku Willy Breitling nie był już zdolny do pracy i coraz częściej mówił o sprzedaży firmy. Wtedy, ze zrozumiałych powodów, przerwana została produkcja zegarków i na kilka lat Chronomat zniknął z kolekcji marki Breitling. Na początku 1979 roku firma miała już nowego właściciela: okazyjnie, bo za 60 000 CHF Ernest Schneider (producent prostych zegarków pod marką Secura) kupił od Willy’ego Breitlinga fabrykę oraz zarejestrowane w 86 krajach marki Breitling i Navitimer. O tym, że była to żyła złota Willy Breitling nie zdążył się już przekonać, ponieważ w maju 1979 roku zmarł na udar.

Życie po życiu

W 1980 roku firma Breitling konsekwentnie rozbudowywała kolekcje zegarków dla pilotów, jednak na swoją kolej Chronomat musiał poczekać do 1984 roku. Decyzję o zaprzestaniu produkcji mechanizmów podjęto jeszcze w 1979 roku, więc wiadomo było, że nowe wersje mechaniczne napędzane będą kalibrami dostarczonymi z zewnątrz. Na początku lat 80. XX wieku koncentrowano się przede wszystkich na produkcji zegarków kwarcowych, jednak E. Schneider (wielki miłośnik lotnictwa z licencją pilota sportowego) nie chciał całkowicie rezygnować z mechanicznych stoperów. Przeszukując firmowe archiwa natrafił na dokumentację modelu Chronomat i pomyślał, że będzie to idealny zegarek mechaniczny, który uświęci obchody stulecia firmy w 1984 roku. Wtedy Chronomat powrócił jako zupełnie nowy zegarek. W międzyczasie firma zaczęła współpracę z Frecce Tricolori, zespołem akrobacyjnym włoskich sił powietrznych, której piloci zaczęli nosić nowego Chronomata. Na podstawie ich sugestii powstał design tej wersji: na pierścieniu pojawiły się cztery dodatkowe elementy, dzięki którym pierścień był bardziej poręczny w obsłudze i które dodatkowo chroniły szkło przed uderzeniami. Poza tym, przyciski służące do obsługi stopera i koronka miały cebulowaty kształt, aby łatwiej można było je obsługiwać w rękawicach. Na tarczy pojawiło się uskrzydlone logo nawiązujące swoim wyglądem do motywu stosowanego przez AOPA, z tym, że zamiast skrótu AOPA w środku widoczna była stylizowana litera B. I chyba najważniejsza zmiana: po raz pierwszy jako napęd pojawił się kaliber Valjoux 7750 z automatycznym naciągiem.

Breitling Chronomat P.A.N. Frecce Tricolori z 1995 roku / foto: Antiquorum
Breitling Chronomat P.A.N. Frecce Tricolori z 1995 roku / foto: Antiquorum

Dla pilotów z Frecce Tricolori powstała specjalna wersja z widocznym na tarczy logotypem tej formacji. Dosyć szybko przyjęło się też uskrzydlone B jako logo marki Breitling, które firma zaczęła stosować także w innych modelach.

Jak się jednak okazało, model Chronomat kupowany był nie tylko przez pilotów, dlatego w 1985 roku Breitling wypuścił na rynek specjalną, krótką serię ze wskazaniami faz Księżyca, w której zamiast 12-godzinnego licznika na godzinie 6, znalazły się wspomniane wskazania (mechanizm był ten sam, czyli Valjoux 7750).

Z czasem zaczęło powstawać coraz więcej wersji Chronomata: z tarczami w różnych kolorach, w kopercie ze stali lub stali łączonej ze złotem itd.

Jedną z nich był stworzony w 1989 roku dla żeglarzy Chronomat Yachting ze zmodyfikowanym kalibrem Valjoux 7750 i funkcją wstecznego odliczania (licznik znajdował się na godzinie 12). Tę wersję produkowano do połowy lat 90. XX wieku. Ciekawym wariantem był też pokazany w 1996 roku Chronomat Blackbird, nazwany na cześć samolotu SR-71 Blackbird, o czym świadczył m.in. napis na tarczy i zmatowiona, stalowa koperta.

Breitling Chronomat Blackbird z około 1999 roku / foto: Antiquorum
Breitling Chronomat Blackbird z około 1999 roku / foto: Antiquorum

Idzie nowe

Przełomowym momentem w historii Chronomata był rok 2009. Wtedy, z okazji 125-lecia istnienia firmy, odbyła się premiera pierwszego mechanizmu stworzonego we własnej manufakturze. Kaliber B01 z automatycznym naciągiem i stoperem z kołem kolumnowym oraz pionowym sprzęgłem (średnica: 30 mm, wysokość: 7,2 mm) składał się z 346 części, miał 70-godzinną rezerwę chodu i pracował z częstotliwością 28 800 wahnięć na godzinę. Jednym z pierwszych zegarków, w których zadebiutował był Chronomat B01 o bardzo sportowym charakterze podkreślonym za pomocą masywnej, 43,5-milimetrowej stalowej koperty, solidnego pierścienia z dużymi cyframi i trzech liczników na tarczy (w tym klasycznym, 12-godzinnym licznikiem na godzinie 12).

W 2011 roku do rodziny Chronomata dołączyła 47-milimetrowa wersja Chronomat GMT (koperta ma wodoszczelność aż do 50 atm) z łatwymi w obsłudze wskazaniami czasu dwóch stref obsługiwanymi za pomocą mechanizmu stworzonego we własnej manufakturze (kaliber B04, który powstał na podstawie kal. B01).

Breitling Chronomat GMT 44mm
Breitling Chronomat GMT 44mm

Natomiast rok później Chronomat doczekał się limitowanej serii (2000 egzemplarzy) i pomniejszonej o trzy milimetry wersji GMT opakowanej w 44-milimetrową kopertę (nasz test modelu B01 przeczytacie TUTAJ). Eksperymentując z designem, projektanci z firmy Breitling stworzyli w 2013 roku model Chronomat GMT Blacksteel w przyczernianej kopercie i z całkowicie czarną, a właściwie antracytową tarczą, której jedyną ozdobę stanowiły czerwone wskazówki obsługujące liczniki, czerwona wskazówka sekundowa i zaznaczona na czerwono końcówka wskazówki obsługującej czas drugiej strefy.

Chronomat GMT Blacksteel
Chronomat GMT Blacksteel

W 2014 roku kolekcja powiększyła się też o czarny model o nazwie Chronomat 44 Raven oraz specjalną edycję stworzoną z okazji 30-lecia istnienia Chronomata, czyli Chronomat Airborne, którego wzornictwo dostosowane zostało do potrzeb pilotów. W 44-milimetrowej (lub 41-milimetrowej) stalowej kopercie zastosowano znany już kaliber B01, który uzyskał certyfikat chronometru.

Breitling Chronomat Raven
Breitling Chronomat Raven
Breitling Chronomat Airborne
Breitling Chronomat Airborne

W tym samym roku firma Breitling postanowiła uczcić też 100-lecie istnienia szwajcarskich sił powietrznych i 50-lecie akrobatycznej jednostki Patrouille Suisse. Z tej okazji powstała specjalna wersja (limitowana do 1000 egzemplarzy) modelu Chronomat w satynowej stalowej kopercie, z 24-godzinnymi wskazaniami dla czasu drugiej strefy (w sumie zegarek wskazywał czas trzech stref) i oryginalnym czerwonym wizerunkiem samolotu F-5E Tiger. W środku 44-milimetrowej obudowy pracował kaliber B04.

Breitling Chronomat GMT Patrouill Suisse
Breitling Chronomat GMT Patrouill Suisse

Jak wiele kultowych modeli, Chronomat pojawiał się w wielu odsłonach i wciąż jest interpretowany na różne sposoby.

Kiedy myślę Breitling, czuję zapach kerozyny, ryk silników lotniczych przeszywający na wskroś. Breitling to kawałek podniebnych przestworzy zamknięty w kopercie zegarka. Ta marka na stałe związana jest z lotnictwem. Breitling to czasomierze dla pilotów, które miały ułatwić im pracę. Takim zegarkiem stał się Chronomat, który przeszedł najbardziej ekstremalne misje oraz standardy w zakresie niezawodności i precyzji. Przemierzył świat na nadgarstkach wielu lotników począwszy od pilotów cywilnych linii lotniczych aż po akrobacyjny zespół Frecce Tricolori. Gdybym miała usiąść za sterami samolotu, zadbałabym o to by na moim nadgarstku znalazł się niezawodny czasomierz. A taki właśnie jest Breitling Chronomat.
Tamara Krzemińska
Doradca Klienta w salonie Jubitom Okęcie

Mecenas cyklu Kultowe Zegarki - Jubitom