Dzieje Vacheron Constantin: 1755 – 1938

Dzieje Vacheron Constantin: 1755 – 1938

Firmy zajmujące się wytwórstwem czasomierzy, są jak gwiazdy na niebie – jedne świecą mocnym światłem i są natychmiast zauważalne, inne przyblakłe przegrywają walkę o uwagę widza. Bez cienia wątpliwości do pierwszych z nich należy genewska manufaktura Vacheron Constantin. Zastanawiam się na ile uprawnione jest dziś używanie określenia – „manufaktura”. Czasy, kiedy cały proces wytwórstwa zegarka oparty był na rękodziele, już dawno minęły, a absorbujące zegarmistrza zadania przejęły frezarki CNC. Jednak nie od razu Rzym zbudowano…

Na drodze do Vacheron Constantin

Jean - Marc Vacheron

Historia Vacheron Constantin sięga 17 września 1755 roku kiedy to 24 letni Jean – Marc Vacheron założył mały zakład zegarmistrzowski, w którym wytwarzał swoje pierwsze czasomierze. Prawdopodobnie w najśmielszych snach nie mógł przypuszczać, że dzieło jego życia przetrwa ponad 250 lat i będzie miało istotny wpływ na rozwój zegarmistrzostwa. Pierwsze lata funkcjonowania manufaktury opierały się przede wszystkim o wytwórstwo części do mechanizmów na zlecenie zewnętrznych odbiorów. J.M. Vacheron wraz ze swoim rodzeństwem i praktykantem Esaie Jean Francois Hetier, wykonywali pracę na bardzo wysokim poziomie toteż na brak klientów nie mogli narzekać tym bardziej, że Genewa w obszarze zegarmistrzostwa (i nie tylko) rozwijała się bardzo prężnie. Jako jeden z powodów takiej sytuacji należałoby upatrywać względy historyczne. Za sprawą kontrreformacji w Kościele katolickim, miasto stało się tyglem narodów. W ucieczce przed prześladowaniami zasilali je między innymi Niemcy, Francuzi, Włosi. Wielu zegarmistrzów było protestantami i szukało schronienia dla siebie oraz swoich rodzin właśnie w Genewie, która w roku 1760 liczyła ich około 600. Nie brakowało również jubilerów i grawerów. Tak znakomity kapitał ludzki stwarzał doskonałe podstawy do rozwoju zegarmistrzostwa choć komfort pracy dalece odbiegał od dzisiejszych standardów. W tamtym okresie, zegarmistrzowie byli określani jako kabinotierzy ponieważ pracowali w bardzo małych pomieszczeniach zwanych kabinetami. Wróćmy do osoby J.M. Vacherona, który już w młodym wieku był bardzo cenionym podwykonawcą. Jednak jego ambicje sięgały znacznie dalej, postanowił wytwarzać własne czasomierze. Pierwszy z nich ujrzał światło dzienne przed rokiem 1760 i posiadał dekorowany mechanizm, wskazówki z elementem ośmioramiennej gwiazdy oraz emaliowaną tarczę. Godziny oznaczono cyframi rzymskimi natomiast tuż nad nimi znajdowała się podziałka minutowa, a nad nią cyfry arabskie w odstępach co pięć minut. Kolejnym dokonaniem J.M. Vacherona był zegar ścienny wyposażony w kalendarz. Kształt czasomierza nawiązywał do krzyża maltańskiego, którego ramiona, a także tarcza samego zegarka zostały bogato ozdobione.

Zegar ścienny Vacherona
Kalendarz zastosowany w tym modelu uznaje się obecnie za pierwszą „komplikację” spod znaku Vacheron Constantin. Wartym odnotowania jest również czasomierz wyróżniający się cienkim (w sensie wymiaru) mechanizmem, a także tym, iż otwór na kluczyk służący do nakręcania werku nie został umieszczony od strony tarczy jak to zwykle bywało, ale na tylnej części koperty. Co ciekawe, zegarek nie był sygnowany dotychczas stosowaną nazwą „Vacheron a Geneve”, ale „Abraham Vacheron Girod” (gwoli wyjaśnienia – Girod to nazwisko żony Abrahama), który był jednym z dwóch synów Jean – Marc Vacherona. To właśnie jemu oraz jego bratu Louis – Andre, około roku 1785 przypadł zaszczyt kierowania manufakturą, a ta rozwijała się świetnie. Czasomierze Vacheron zachwycały wysoką jakością wykonania mechanizmów, a także pięknymi zdobieniami tarcz oraz kopert. Koperty były dekorowane kamieniami szlachetnymi jak również pokrywane emalią zawierały wizerunki wysokich rangą urzędników państwowych na których zamówienie były wykonywane. Niestety, rozwój manufaktury przerwała wojna napoleońska podczas której współpracowników rodziny Vacheron siłą wcielono do armii. Abraham chcąc ratować pokoleniowy dorobek, przekazał wszystko synowi. Jacques Barthelemy, bo o nim mowa, początkowo współpracował ze swoim ojcem poznając zegarmistrzowski fach. Nabierał też świadomości dotychczasowych osiągnięć i doskonale wiedział w jakim kierunku należy rozwijać rodzinny biznes. Nawiązał współpracę z wujkiem Barthelemy Girod, która nie zawsze układała się pomyślnie, ale dzięki niej powstały możliwości wytwarzania komponentów dla znanych paryskich zegarmistrzów, a co za tym idzie budowania prestiżu na własny rachunek. Miał też sposobność poznać wielkiego mistrza – Abrahama Louisa Bregueta. W roku 1812 wprowadził do oferty kwadransowy repetier, który oprócz samej komplikacji wyróżniał się eksperymentalnym wychwytem natomiast mostki mechanizmu były wzorowane na tych jakie wówczas wykonywał Breguet. Ciekawy kształt nadano wskazówkom – te przypominały serpentynę.

Kwadransowy repetier, rok 1812

Tarcza została pokryta emalią, a koperta dekorowana. Trzy lata później pojawił się kolejny repetier kwadransowy z wychwytem dupleksowym. Jacques Barthelemy wraz ze swoim wujkiem dużo podróżował co sprawiło, że czasomierze Vacherona stały się rozpoznawalne w Mediolanie, Turynie, Genui. Jakość ich wykonania nie pozostawiała złudzeń co do wysokiego poziomu zegarmistrzostwa jednak manufaktura wciąż nie była wystarczająco dokapitalizowana. W tej sytuacji, Jacques Barthelemy zaproponował współpracę bratu żony – Charlesowi Francois Chossat. Ich pasja oraz zaangażowanie w sprawy manufaktury przyniosły wymierny efekt w postaci zarobionych 16000 Franków i napływających zamówień z rodzin królewskich. Jednak z czasem ciągłe podróże, a w ślad za tym rozłąka z rodziną, zaczęły doskwierać Jacques Barthelemy dlatego w roku 1819 pozyskał dla manufaktury swojego bliskiego przyjaciela Francois Constantin.

Francois Constantin

Ten był po trosze hulaką, ale miał głowę do interesów. Rozwijał z sukcesem rynki zbytu we Francji, we Włoszech i w miarę możliwości promował markę w pozostałych krajach Europy. Miał ku temu odpowiednie doświadczenie, gdyż wcześniej pracował dla jednego z najbardziej uznanych w owym czasie zegarmistrzów – Jean – Francois Bautte. Sukces jaki odniósł Vacheron miał tym większą wartość, iż Barthelemy przyszło funkcjonować w Europie zniszczonej wojną napoleońską. Nie przeszkadzało to jednak w realizacji ambitnych zamierzeń. Efektem współpracy Jacques Barthelemy z Francois Constantin stała się wspólna marka. 31 marca 1819 roku przestała istnieć Vacheron – Chossat et Cie, a dzień później czyli 1 kwietnia 1819 roku została w jej miejsce zarejestrowana Vacheron & Constantin. W roku 1820 manufaktura wprowadziła do oferty pięknie zdobiony czasomierz, który wyróżniał się tym, iż wskazania godzin i minut nie zostały zrealizowane przy pomocy wskazówek, ale w charakterystycznych okienkach. Skądś to znamy ?. W tym miejscu zatrzymam się na chwilę ponieważ na portalu Chronos24 który macie przyjemność czytać, napisałem historię IWC. Opierając się na materiałach producenta spod mojego pióra padło stwierdzenie, że firma IWC była pierwszą na świecie, która zastosowała cyfrowe wskazania, a miało to mieć miejsce w roku 1883. Okazuje się jednak, że Vacheron & Constantin poczynił takie dzieło 63 lata wcześniej. Każe to więc zachować dystans do marketingowych przechwałek niektórych producentów. Wróćmy do Vacheron & Constantin. Także w roku 1820 światło dzienne ujrzał jeden z pierwszych czasomierzy z przeskakującą godziną, która była wskazywana w postaci cyfrowej natomiast wskazówkę minutową zrealizowano w tradycyjny sposób. Zastosowano również mały sekundnik, a kilka lat później ów zegarek został dodatkowo wyposażony w datownik.

Vacheron & Constantin z przeskakującą godziną, rok 1827

W 1827 r. manufaktura wprowadziła do oferty minutowy repetier z giloszowaną srebrną tarczą. W sensie designu nie był to odkrywczy czasomierz i jako żywo przypominał dzieła Bregueta natomiast zastosowana w nim komplikacja budziła podziw. Grande Sonnerie, bo o niej mowa, dawała możliwość wybijania godzin oraz kwadransów nie tylko na żądanie (poprzez uruchomienie przycisku znajdującego się z boku koperty), ale również automatycznie. W tym samym roku kolekcję firmy wzbogacił rewolucyjny zegarek wyposażony w dodatkową wskazówkę służącą do ustawiania alarmu choć nie był to pierwszy tego typu egzemplarz (Vacheron wytwarzał czasomierze z tą funkcją już w 1805 roku). Kilka lat później, Vacheron & Constantin otworzyli się na nowe rynki zbytu i swoje kroki skierowali do Stanów Zjednoczonych. Sprzedaż szła na tyle dobrze, że manufaktura nie nadążała z realizacją zleceń pomimo tego, że zegarki do tanich nie należały. Stało się oczywiste, że konieczne są zmiany w sposobie ich wytwórstwa. Jacques Barthelemy zawsze otaczał się ludźmi nieprzeciętnymi. Nic więc dziwnego, że do współpracy przekonał znakomitego zegarmistrza i wynalazcę – George – Auguste Leschota, a miało to miejsce w roku 1839.

George - Auguste Leschot

Ich wspólna działalność miała na celu zracjonalizowanie kosztów produkcji, umożliwienie wytwórstwa mechanizmów w małych rozmiarach, a także wprowadzenie zmian w kontekście wychwytu. Barthelemy nie był bowiem zadowolony z jakości wychwytów cylindrowych dlatego chciał wdrożyć wychwyt kotwicowy. Istotnym dla dalszego funkcjonowania manufaktury wynalazkiem okazał się pantograf, który znacznie ułatwił wytwarzanie części do mechanizmów. Za to urządzenie w 1844 r. George – Auguste Leschot otrzymał prestiżową nagrodę Prix de la Rive. W tym samym roku do firmy dołączył Antoine Lechaud uchodzący za świetnego specjalistę od wychwytów kotwicowych. Trwały też intensywne prace mające na celu zmianę w sposobie nakręcania czasomierzy. Kluczyk wydawał się rozwiązaniem archaicznym i podjęto próby rezygnacji z niego na rzecz koronki. Dobre podstawy dla wdrożenia tego systemu dali już tacy zegarmistrzowie jak Thomas Prest, Antoine LeCoultre jednak gotowy i w pełni funkcjonalny produkt zaoferował Francuz Adrien Philippe. Usiłował on przekonać do swojego rozwiązania genewskich zegarmistrzów i dziś pozostaje żałować, że Jacques Barthelemy przegapił taką okazję. Wówczas firma Vacheron Constantin przeżywała gorący okres. Rozwijana była sprzedaż czasomierzy na rynku amerykańskim, niemieckim, austriackim, belgijskim, holenderskim, w Egipcie, na Martynice, w Brazylii oraz w Indiach. Badano także możliwości wejścia na rynek chiński i kubański. Oprócz tego powoli przymierzano się do zmiany siedziby manufaktury i ostatecznie cel ten zrealizowano lokalizując ją w sercu Genewy na 1 quai des Moulins.

Historyczny budynek Vacheron & Constantin

Vacheron & Constantin w końcu wprowadzili do użycia wychwyt kotwicowy oraz termokompensacyjne koło balansu. Mniej więcej w tym samym czasie wykonali też chronometr dla astronomicznego obserwatorium z Turynu.

Manufakturę zasilał nowy narybek co było konieczne biorąc pod uwagę fakt, iż Francois Constantin i Jacques Barthelemy mieli już swoje lata. Pierwszy z nich zmarł w roku 1854, a drugi dziesięć lat później. Kontrolę nad firmą przejęli Cesar Vacheron i Jean – Francois Constantin. W ślad za tym nastąpiła zmiana nazwy marki na Cesar Vacheron & Cie. Niestety w roku 1868 Cesar Vacheron zmarł, a jego miejsce zajął niespełna 22-letni syn – Charles, który po raz kolejny zmienił nazwę na Charles Vacheron & Cie. Rodzinę Vacheron prześladowało jednak jakieś fatum, bo z kolei w roku 1870 na albuminurię zmarł Charles Vacheron. Zostawił po sobie wspaniały miniaturowy czasomierz wyposażony w kalendarz, który został wykonany na zlecenie cara Aleksandra II oraz carycy i podarowany ich synowi. W zaistniałej sytuacji część kompetencji zarządczych wziął na siebie jeden z pracowników zatrudnionych przez Charlesa, a mianowicie Philippe – Auguste Weiss, od roku 1874 wspomagany przez brata – Julesa Weissa. W 1872 r. podczas pierwszego konkursu dokładności chodu mechanizmów organizowanego przez Genewskie Obserwatorium, dzieło Leschota zdobyło nagrodę. W 1877 r. po uzgodnieniach pomiędzy Louise Vacheron (żona Cesara Vacherona), a Jean – Francois Constantin, podjęto decyzję o powrocie do wcześniejszej nazwy manufaktury czyli Vacheron Constantin. Jako ciekawostkę nadmienię, że to właśnie J.F. Constantin zlecił architektowi Jacques Elysee Goss budowę nowej siedziby manufaktury, która zastąpiła małe pomieszczenia produkcyjne dotychczas zlokalizowane w wieży – Tour de l’Ile. Ów architekt wsławił się wcześniej budową miejskiego teatru.

Czas wielkich komplikacji

Firma nie zwalniała tempa. W 1880 r. wprowadzono do mechanizmów tzw. zastawkę maltańską zabezpieczającą sprężynę naciągową przed zerwaniem. Także od tej pory motyw krzyża maltańskiego został na stałe wpisany w logo manufaktury. W roku 1882, Vacheron Constantin otrzymał od księcia Genui – Tomasza Alberta Wiktora, prestiżowe zlecenie wykonania czasomierzy dla oficerów Marynarki. Mniej więcej w tym samym czasie zarządzanie firmą przejął wnuk Jacques Barthelemy, a więc praprawnuk samego Jean – Marc Vacherona – Ernest Roux. W 1884 r. zaistniało przykre wydarzenie w historii Vacheron Constantin – zmarła sztandarowa ich postać, Georges Auguste Leschot. Choć był to niewątpliwie cios dla genewskiej manufaktury, to jednak kolejne lata ukazały jej ogromny potencjał. Już w rok po śmierci Leschota, kolekcję Vacheron Constantin uświetnił czasomierz charakteryzujący się podwójną emaliowaną tarczą. Przód zegarka zawierał wskazania godzin, minut i mały sekundnik umieszczony na godzinie 6. Natomiast na tarczy od strony dekla umiejscowiono wskazania 48-miesięcznego wiecznego kalendarza oraz fazy księżyca. Kilka lat później w ofercie pojawił się kolejny kwadransowy repetier. Od roku 1886 rozpoczęto intensywne prace nad chronografami. Sukces przyszedł w 1895 r. kiedy to chronograf Vacheron Constantin zdobył pierwsze miejsce w konkursie chronometrów zorganizowanym przez Genewskie Obserwatorium. W 1896 r. podczas międzynarodowej wystawy w Genewie, firma otrzymała złoty medal za najcieńszy (w sensie wymiaru) mechanizm. Została także nagrodzona za całokształt osiągnięć. To wyróżnienie było o tyle zasadne, że Vacheron Constantin między innymi od lat kształtował rozwój zegarmistrzostwa na wielu płaszczyznach. Od roku 1888 brał aktywny udział w pracach nad wynalezieniem metali antymagnetycznych, które miały przyczynić się do podniesienia jakości wytwarzanych mechanizmów. Zresztą producent już wcześniej eksperymentował z różnymi materiałami wyposażając swoje mechanizmy w sprężyny włosowe i koła balansowe wykonane z brązu – rok 1846, a od 1862 z palladu. Nowatorstwo, a także wysoka jakość wykonania na miarę dzieła sztuki, znalazły swoje rynkowe przełożenie. Po czasomierze Vacheron Constantin sięgały takie postacie jak Claude Monet, który w roku 1899 kupił dwa zegarki, bracia Henry i William James byli regularnymi klientami VC. W 1901 r. królowa Rumunii – Maria Koburg, zamówiła niezwykle kosztowny chronometr, wnuczek króla Westfalii – Jerome Bonaparte, książę Napoleon nabył chronograf z minutową repetycją, a chiński ambasador M. Soueng zakupił dwa emaliowane czasomierze z wizerunkiem Marii Antoniny. Długo można by jeszcze wymieniać ważne osobistości będące na liście klientów Vacheron Constantin. Skoncentrujmy jednak uwagę na samych zegarkach. Zanim to nastąpi, wspomnę o zmianie kadrowej, którą wymusiło życie. W roku 1899 zmarł jeden z zarządzających Vacheron Constantin, Jules – Auguste Weiss. Zastąpił go Georges Grandjean. W 1901 r. na zlecenie paryskiego klienta – Louisa de Boucheta, VC wykonał niezwykle skomplikowany minutowy repetier z Grande Sonnerie, Petite Sonnerie, zawierający dodatkowo 48-miesięczny wieczny kalendarz, fazy księżyca, tourbillon, podwójny chronograf, wskaźnik rezerwy chodu oraz podwójne wskazania godzin, minut i sekund. Ów czasomierz otrzymał certyfikat Genewskiego Obserwatorium. Dzieło w podobnym duchu, choć bez tourbillona, ale za to z powracającą wskazówką (fly-back) i 30-minutowym totalizerem ponowiono w 1904 r., a w 1906 r. firma wykonywała minutowy repetier z regulowanym manualnie kalendarzem, który wyróżniał się tym, iż zastosowano w nim przeszkloną tarczę dzięki czemu klient miał możliwość podziwiania perfekcyjnego wykończenia mechanizmu.

Minutowy repetier, rok 1906

Werk wyposażono w wychwyt kotwicowy, a także precyzyjną regulację przy pomocy śrub wkręconych w koło balansowe. Wówczas zainaugurowano również otwarcie pierwszego firmowego butiku, który do dziś znajduje się w tym samym miejscu na Quai de l’Ile w Genewie. Wartym odnotowania jest także fakt, iż Vacheron Constantin wyposażył słynnych braci Wright w czasomierz z mechanizmem odznaczającym się dużą wytrzymałością oraz dokładnością chronometru. Zastosowane w nim rozwiązania zostały opatentowane (ilość patentów: 3). Zegarek został wyposażony w specjalny pasek umożliwiający założenie na rękę co było istotne w sytuacji, gdy bracia Wright chcieli używać go podczas lotu. Tym samym trochę na siłę można uznać, że Vacheron Constantin wykonał pierwszy naręczny czasomierz w roku 1904 choć faktycznie miało to miejsce gdzieś około roku 1912. Nie mniej ciekawe w kontekście komplikacji było dzieło z 1909 roku wyposażone w kalendarz, fazy księżyca, chronograf, 15-minutowy totalizer oraz funkcję alarmu. Nie samymi komplikacjami jednak człowiek żyje. Genewska manufaktura wytwarzała też prostsze zegarki, lwia ich część była przeznaczona na eksport do Stanów Zjednoczonych. Wykonywano także chronografy pozbawione „wielkich komplikacji” odznaczające się dużą dokładnością pomiaru czasu. Świadczy o tym fakt, iż w latach 1914 – 1918 chronometry Vacherona wygrywały konkursy organizowane zarówno przez Genewskie Obserwatorium jak i angielskie NPL (National Physical Laboratory) z Teddington. W 1920 r. VC wprowadził do oferty piękny naręczny chronograf z 30-minutowym totalizerem umieszczonym na godzinie 3.

Jeden z pierwszych naręcznych chronografów Vacheron Constantin, rok 1920

Sterowanie funkcjami zegarka odbywało się tylko przy pomocy koronki. Koperta została wykonana z żółtego złota i miała średnicę 38 mm. Czasomierz wyposażono w cal. 15 bazujący na mechanizmie wykonanym przez Reymonda Frèresa. Od tego momentu naręczne chronografy sukcesywnie zwiększały swój udział w ofercie Vacheron Constantin, z czasem poszerzono ich funkcjonalność o tachymetr oraz dodatkowe przyciski ułatwiające obsługę chronografu. W tle twórczego życia firmy miały też miejsce zmiany personalne wymuszone przez los. Zmarł Juless Weiss, a do głosu zaczęli dochodzić potomkowie założycieli manufaktury. Mowa tu o Marc – Eugene Constantin, który był synem Jean – Francoisa jednak nie odegrał znaczącej roli w działalności manufaktury. Do kontynuowania dzieła przodków, przygotował natomiast swojego syna Charlesa Constantina jednak zanim ten podjął pracę w centrali firmy, wcześniej przeszedł chrzest bojowy reprezentując jej interesy w Niemczech, w Anglii oraz w Stanach Zjednoczonych. Pomimo trudnych czasów spowodowanych wybuchem I wojny światowej, Vacheron Constantin radził sobie przyzwoicie. Producent dostosował kolekcję do nowych warunków decydując się na wytwórstwo prostych czasomierzy oferowanych po bardziej przystępnych cenach. Oczywiste było, że taka sytuacja będzie mieć charakter tymczasowy i prędzej czy później firma znów sięgnie po wielkie komplikacje. Dużym atutem była też lokalizacja manufaktury. Genewa stała się kosmopolitycznym miastem odwiedzanym przez dyplomatów, ważne osobistości świata kultury, finansów, a wielu z nich było potencjalnymi klientami Vacheron Constantin tym bardziej, że prestiż marki pozycjonowano bardzo wysoko. Kolejny istotny element całej układanki stanowiło wyczucie zarządzających do nawiązywania współpracy otwierającej przed firmą nowe horyzonty. Tak się stało w przypadku Ferdinanda Vergera z którym współdziałano od wielu lat i kontynuowano to również z jego synami. Georges i Henri Verger przejęli rodzinny biznes w roku 1911 i dość skutecznie zabiegali o interesy Vacheron Constantin we Francji. Zaowocowało to zamówieniami z tak uznanych firm jak Cartier, Van Cleef & Arpels, Boucheron, Chaumet, Bulgari, Mauboussin, Gubelin, Tiffany, Breguet, Jaeger-LeCoultre, Hermes i Dunhill. Również indywidualni klienci decydowali o rynkowym obliczu Vacheron Constantin. Zamówienia na zegarki w manufakturze złożyli: indyjski maharadża Patiali, król Egiptu Fuad I, a także jego syn Farouk. O ile czasomierz wykonany dla indyjskiego maharadży był arcydziełem biżuteryjnym o tyle zegarki królów egipskich zachwycały stopniem skomplikowania mechanizmów. Na przykład czasomierz Farouka wyposażono w mechanizm składający się z 832 części, który zawierał takie komplikacje jak repetycja minutowa, Grande Sonnerie, Petite Sonnerie, 12 – miesięczny wieczny kalendarz, fazy księżyca, chronograf z dodatkową doganiającą wskazówką, alarm oraz wskaźnik rezerwy chodu.

Super komplikacja wykonana na zamówienie króla Egiptu - Farouka. Wytworzenie czasomierza trwało 5 lat i miało miejsce pomiędzy rokiem 1930 - 1935

W pogoni za sztuką przez wielkie S, genewski producent nie poprzestawał na komplikacjach i mniej więcej od roku 1920 zaczął wytwarzać zegarki ze szkieletowanymi mechanizmami. Również w ramach prostszych konstrukcji nie można było odmówić firmie pomysłowości. Około roku 1919 Vacheron Constantin opracował kształt koperty przypominający wyglądem kwadrat z lekko łukowatymi bokami. To jednak nie wszystko. Tarcza zegarka została przesunięta w taki sposób, że godzina 12 (podobnie jak koronka) znalazły się na wysokości narożnika koperty.

Model American, rok 1921

Model ten został wykonany na rynek amerykański. Jednak to wielkie komplikacje stanowiły oczko w głowie genewskiej manufaktury, a tych egipskim królom najwyraźniej trochę pozazdrościł amerykański bankowiec i miłośnik skomplikowanych czasomierzy – Henry Graves, bo zamówił zegarek wyposażony w tourbillon, 12 – miesięczny wieczny kalendarz, fazy księżyca, chronograf z dodatkową doganiającą wskazówką oraz wskaźnik rezerwy chodu.

Super komplikacja wykonana na zamówienie Henry Gravesa, rok 1932

Czasomierz ten w 1934 r. został nagrodzony przez Genewskie Obserwatorium za wybitną dokładność chodu.

Trudne czasy

Niestety, choć firmą zarządzano dobrze, to jednak nie była ona oderwana od rynkowej rzeczywistości, a ta począwszy od roku 1929 stopniowo pogarszała się. Katastrofa zaczęła się w tzw. „czarny czwartek” który gracze na Wall Street odczuli wyjątkowo boleśnie. Charles Constantin przewidywał, że kryzys prędzej czy później wpłynie negatywnie na zasobność portfela manufaktury dlatego wydał zarządzenie w myśl którego pracownicy mieli jak najszybciej uporać się z zamówieniami tak aby pozyskać jeszcze jakieś środki z rynku. Ostatecznie doszło do tego, że zegarmistrzowie Vacheron Constantin pracowali tylko 18 godzin tygodniowo, aż w końcu zostali wysłani na 9-dniowy płatny urlop. Później powrócono do ekonomicznej produkcji kładąc istotny nacisk na racjonalizację kosztów własnych. Nie oznaczało to jednak degrengolady manufaktury. Zarówno Charles Constantin jak i Georges Grandjean podejmowali działania mające na celu wprowadzanie nowych rozwiązań w kontekście konstrukcji oraz funkcjonalności wytwarzanych zegarków. Światło dzienne ujrzał chronograf Medicus wyposażony w skalę do pomiaru tempa pulsu. Kolekcję wzbogacił także naręczny czasomierz w prostokątnej kopercie wyposażony w kalendarz i fazy księżyca. W roku 1930 we współpracy z braćmi Verger wykonano nietuzinkowy kieszonkowy czasomierz którego tarcza przedstawiała postać chińskiego mandaryna, a jego ramiona pełniły rolę wskazówek – te, poruszając się wskazywały godziny i minuty.

Czasomierz kieszonkowy Vacheron Constantin, rok 1930

Ciekawą pozycję stanowił również kieszonkowy zegarek ukryty w prostokątnym etui stanowiącym jego integralną część. Innym wartym odnotowania modelem był naręczny czasomierz wyposażony w system tzw. żaluzji oraz dwie koronki. Jedna z nich służyła do ustawiania czasu natomiast za pomocą drugiej można było przysłaniać lub odsłaniać cyferblat. Wyraźnie widać, że na ten trudny czas, producent starał się zastąpić brak wielkich komplikacji pomysłowością i nieszablonowymi rozwiązaniami. Ważną rolę dla manufaktury odegrał również Albert Pellaton, który wynalazł i w roku 1935 opatentował przenośne urządzenie zdolne do pomiaru czasu z dokładnością do dziesiątych części sekundy.

Urządzenie pomiarowe Alberta Pellatona

Pozwoliło to Vacheron Constantin zaistnieć w świecie sportów motorowych. Przy tej okazji jako ciekawostkę warto nadmienić, iż urządzenia pomiarowe firmy Vacheron Constatin zarejestrowały próbę pobicia rekordu prędkości przez Malcolma Campbella.

Niestety, trwający kryzys, niepokoje w Niemczech i realność kolejnego konfliktu zbrojnego na skalę światową, nie wróżyły nic dobrego. Vacheron Constantin borykał się z problemami finansowymi, które wymagały natychmiastowych rozwiązań. Sposobem na wyjście z trudnej sytuacji miała być ścisła współpraca z Jaeger-LeCoultre. Co z tego wyszło ?. O tym w kolejnej części.

Zdjęcia: oficjalny serwis Vacheron Constantin
Tekst: Mariusz Wiśniewski (opracowanie własne)