Wywiad Hélène Poulit-Duquesne (Dyrektor Marketingu, Cartier)

Cartier to jedna z najbardziej znanych marek biżuteryjnych świata. Mało kto jednak kojarzy i docenia zegarki, jakie powstają w siedzibie firmy w La Chaux-de-Fonds. O mechanizmach in-house, koncepcyjnych modelach ID oraz nowościach rozmawiamy z Hélène Poulit-Duquesne.

Tomasz Kiełtyka (CH24.PL): Na wstępie gratuluję nagrody w kategorii „Innowacja w zegarmistrzostwie” w naszym konkursie „Zegarek Roku”, jaką Cartier otrzymał w tym roku za wspaniały, koncepcyjny model ID Two. Jak ważne są dla Was tego typu czasomierze (ID One, Two) i czy mają one wpływ na modele produkowane w manufakturze w La Chaux-de-Fonds każdego dnia?

Hélène Poulit-Duquesne (Cartier): Zegarki ID są dziś dla Cartiera niezwykle istotne – wyrażają bowiem naszą wizję zegarmistrzostwa. W tych czasomierzach nie chodzi o innowację, lecz o znacznie więcej. ID mają przyczynić się do rozwoju całej branży. Chcemy, żeby wprowadzane przez nas usprawnienia były w przyszłości wykorzystywane przy produkcji zegarków i wpływały na rozwój wszystkich firm.

TK: Czy macie już pomysł i pracujecie nad kolejnym zegarkiem ID?

HPD: W Cartierze zawsze mamy pomysły na nowe modele. Tym niemniej równolegle musimy pracować nad możliwościami wprowadzenia do produkcji patentów wykorzystanych przy ID One i ID Two. Na brak pracy zatem nie narzekamy…

TK: Czy wciąż borykacie się z problemem postrzegania Cartiera jako marki w dużej mierze biżuteryjnej, a nie produkującej manufakturowe zegarki? No i czy zależy Wam na zwiększeniu udziału zegarków w ogólnej sprzedaży, a tym samym przesunięciu granicy – w kierunku środka – pomiędzy tymi dwoma segmentami oferty?

HPD: Tak, wciąż jesteśmy odbierani jako kobieca marka. Musi upłynąć sporo wody w rzece nim będziemy rozpoznawani także jako producent zegarków z najwyższej półki. Z roku na rok obserwujemy nieznaczne przesunięcie w stronę męskiego grona klientów oraz postrzeganie Cartiera jako marki bardziej technicznej. Cieszy również bardzo pozytywny feedback ze strony prasy branżowej i od naszych partnerów, ale – jak już wspomniałam – potrzeba czasu, żeby klienci końcowi byli w pełni świadomi tego co robimy. Dlatego dziennikarze i artykuły które publikują o Cartierze odgrywają ogromną rolę w edukowaniu i informowaniu ludzi o naszych zegarmistrzowskich propozycjach oraz wdrażanych innowacjach.

TK: Wprowadzając 2 lata temu „Calibre de Cartier” oraz w tym roku „Calibre de Cartier Chronograph” rozszerzyliście ofertę manufakturowych czasomierzy o modele w tzw. „rozsądnej” cenie. Jak ważne dla Cartiera jest posiadanie w swojej ofercie pełnego wachlarza zegarków in-house – od bazowych automatów do tych z wielkimi komplikacjami?

HPD: Pełna oferta sprawia, że stajesz się wiarygodny w zegarmistrzowskim świecie i pozwala na przekonanie większej części męskiej klienteli. Wszyscy wiemy, że coraz więcej panów to dziś koneserzy zegarmistrzostwa, którzy znają się na jakości mechanizmów i całym rzemiośle. To dlatego powstała męska linia Calibre – ma zintegrować manufakturowe mechanizmy in-house.

TK: Kolekcja damskich zegarków wydaje się być bardzo ważna w Waszym portfolio. A jak dodamy do tego biżuterię, wyjdzie na to, że Cartier to zdecydowanie marka dla pań. Czy na przestrzeni ostatnich lat zaobserwowaliście ze strony klientek większe zainteresowanie bardziej wyrafinowanymi czasomierzami?

HPD: Kobiety również powoli stają się koneserami zegarków. Ale dzieje się tak tylko w niektórych krajach, zwłaszcza w Azji. W pozostałych miejscach czasomierze wciąż postrzegane są jako biżuteria. Dlatego – jako firma biżuteryjna – mamy ułatwione zadanie i tak dobrze dajemy sobie radę w tym segmencie. Staramy się jednak stopniowo poszerzać asortyment dla mężczyzn i osiągnąć równowagę między obiema stronami. Tak aby marzyły o nas zarówno panie jak i panowie…

TK: Czy może Pani w skrócie przedstawić tegoroczne nowości?

HPD: Postaram się wypunktować to, co najważniejsze:

  • Nasza kolekcja „Fine watchmaking” wzbogaciła się o 5 nowych mechanizmów i 17 nowości. Najbardziej imponujący jest Mysterious Double Tourbillon.
  • Część biżuteryjną zasiliło 31 nowych produktów i kolekcja Les Heures Fabuleuses.
  • W ramach Métier d’Art pojawił się flagowy model Rotonde de Cartier Granulation Etrusque, który w całości opracowaliśmy w manufakturze w La Chaux-de-Fonds.
  • Miał miejsce relaunch bajecznego i znanego miłośnikom marki modelu Crash
  • Kolekcja Tank wzbogaciła się o model Tank US na bransolecie, a Tank Anglaise dostępny będzie na skórzanych paskach.
  • Pojawił się również Calibre Chrono.

TK: Jaka jest Wasza długoterminowa strategia dotycząca działu zegarków? Czy niezależność i samowystarczalność to klucze wg których chcecie się rozwijać, czy może macie inny pomysł?

HPD: Oczywiście planujemy zwiększenie możliwości produkcyjnych jeśli chodzi o mechanizmy in-house – zarówno te do zegarków skomplikowanych jak i podstawowych z rodziny 1904 MC. Ale niezależność sama w sobie nie jest naszym celem.

TK: Na koniec standardowe pytanie – jaki jest Twój ulubiony zegarek?

HPD: Jeśli chodzi o komplikacje – Rotonde Mysterious Double Tourbillon. Natomiast w kwestii estetyki zwycięża Ballon Bleu.

TK: Dziękuję za rozmowę.