Wywiad Adrian Bosshard (CEO Certina)

Rok 2013 to dla Certiny czas wyjątkowy – marka świętuje 125. urodziny i zmienia identyfikację wizualną. O tym, a także o debiutujących czasomierzach rozmawiamy z CEO marki – Adrianem Bosshardem.

Tomasz Kiełtyka: Na początku chciałbym zapytać o Wasze logo. Skąd wziął się pomysł na nowy znak graficzny i jak ten nowoczesny projekt ma się do bogatej historii Certiny?

Adrian Bosshard: Stwierdziliśmy, że 125 urodziny marki to dobra okazja do zmian. Mają one na celu ujednolicenie systemu komunikacji. Od teraz czcionka użyta do napisania słowa CERTINA, a którą znasz zapewne z tarcz naszych zegarków, będzie się również pojawiała we wszystkich materiałach promocyjnych. Tak więc korzystamy z tego co już było, w pewnym sensie z naszych korzeni, do tworzenia rzeczy nowych. Drugą część nowego znaku graficznego stanowi skorupa żółwia. To z kolei nawiązanie do systemu DS (Double Security) wynalezionego przez inżynierów Certiny w 1959 roku. DS to nasz wyróżnik – symbol jakości. A znakiem owego symbolu był żółw, umieszczany na deklach sportowych zegarków Certina z systemem DS już w latach 60. ubiegłego stulecia. Dziś żółw na deklu symbolizuje jakość, wytrzymałość i wodoodporność. Zielony kolor natomiast kojarzy się ze świeżością, sukcesem, szczęściem, wiosną i sportowym charakterem.

Nowe logo Certiny
Nowe logo Certiny

TK: Wspomniał Pan o Double Security. To Wasz unikatowy system, jednoznacznie wyróżniający zegarki Certina od 1959 roku. Czy jest wciąż udoskonalany?

AB: Wyznaję zasadę, że stojąc w miejscu, cofasz się. Dlatego oczywiste jest, że zawsze staramy się brnąć do przodu. W przypadku DS eksperymentujemy z materiałami i przeróżnymi technologiami produkcji. Przywiązujemy też ogromną wagę do wodoodporności i odporności na wstrząsy. W ostatecznym rozrachunku klienci otrzymują sportowe i klasyczne zegarki, które wyglądają na high-endowe i prestiżowe, a cena pozostaje bardzo atrakcyjna. Główną celem Certiny jest dostarczanie doskonałych jakościowo zegarków.

TK: Tegoroczną prezentację zdominował model DS Eagle Chronograph. Czy to na nim zamierzacie się skupić?

AB: DS Eagle Chronograph jest w kontekście designu i funkcji wyjątkowy. I z pewnością na nim w najbliższym czasie będziemy chcieli się skupić. To model o silnych powiązaniach ze sportami motorowymi. Mamy tu stal, kauczuk, karbon, stal pokrytą czarnym PVD, dokręcaną koronkę i dekiel. Zwróć uwagę na detale jak np. śrubki, które nie są tu – jak w większości zegarków – tylko ozdobami. W ofercie mamy też nowego DS-a, inspirowanego modelem z lat 60. ubiegłego stulecia. Zegarek został odświeżony tak, żeby połączyć tradycję z panującymi obecnie trendami. W jego wnętrzu – co ciekawe – pracuje nowy mechanizm Powermatic 80. To automatyczny werk z aż 80-godzinną rezerwą chodu! Dodatkowo dokładność jest zbliżona do poziomu wymaganego przez COSC (+/- 5sek. na dobę). Tak więc masz elegancki zegarek nawiązujący do historii, z nowoczesnym mechanizmem w środku. Zaproponujemy też DS2 Chrono z najdokładniejszym na świecie mechanizmem kwarcowym – odchyłka to około +/- 10sek. na rok! Model ten pozwala ponadto na pomiar setnych części sekundy.

TK: Następne pytanie dotyczy Roberta Kubicy. Macie za sobą długą współpracę i zastanawiam się, czy myślicie o jej odnowieniu?

AB: Partnerstwo z Robertem Kubicą było jednym z najbardziej udanych w naszej historii. Po pierwsze dlatego, że Robert jest znakomitym sportowcem i miłą osobą. A po drugie, że strasznie angażował się w nasze działania. Z Robertem jesteśmy cały czas w kontakcie. A co z tego wyniknie – zobaczymy…

TK: Z Kubicą, a konkretnie z dedykowanym mu zegarkiem wiąże się pewna ciekawa historia. Czy mógłby Pan ją przybliżyć?

AB: Tak. Kiedy pierwszy raz wyprodukowaliśmy limitowany do 1984 egzemplarzy, dedykowany Robertowi zegarek postanowiłem zamknąć ten z numerem 1 w sejfie. Powiedziałem wtedy Robertowi, że otrzyma go jak tylko odniesie pierwsze zwycięstwo w Formule 1. Chyba podziałało, bo długo nie musiałem czekać (śmiech).

TK: Wspomniał Pan o wielu rewelacyjnych zegarkach w Waszym portfolio. Ale wiemy, że w parze z sukcesem chodzą na ogół porażki. Czy w ciągu minionych kilku lat Certina wyprodukowała zegarki, których żałuje?

AB: Zanim wypuścimy zegarek, przechodzi on liczne testy. Tak więc z punktu widzenia technicznego – nie obawiamy się wpadek. Jeśli chodzi o design, to nigdy nie produkujemy czasomierzy, których nie dałoby się sprzedać na tylko jednym rynku. Ludzie na świecie lubią przeróżny gust np. w Azji preferuje się zupełnie inne zegarki niż w Rosji, a w Rosji inne niż w Europie. Dlatego trzeba się dostosowywać. Przykładowo we wspomnianej już Rosji sprzedają się głównie zegarki na skórzanych paskach, a w krajach skandynawskich – na bransoletach. Idąc dalej – w Azji dużo nabywców znajdują czasomierze z automatycznymi werkami, a w Europie – te kwarcowe. Błędy można zatem popełniać tylko wtedy, kiedy stara się wyprodukować i zalać rynek zegarkami, które nie są na ten rynek właściwe. Oczywiście małe błędy się zdarzają, ale są to wpadki, które można szybko skorygować i nie mają większego wpływu na działanie firmy. Nie bylibyśmy tu gdzie jesteśmy teraz, gdybyśmy na przestrzeni ostatnich kilku lat popełnili kilka dużych błędów (śmiech).

TK: Dziękuję za rozmowę

AB: Ja również bardzo dziękuję.

Adrian Bosshard - CEO Certina
Adrian Bosshard – CEO Certina