Recenzja A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time [zdjęcia live, cena]

Mechaniczne komplikacje w zegarkach są zazwyczaj wątpliwie funkcjonalne, a komplikacje akustyczne to już czysta sztuka dla sztuki. Lange Zeitwerk w wersji Striking „wybija” czas, a do tego wskazuje jego upływ cyfrowo. Mimo to całkowicie nas urzekł.

Kiedy wybieramy zegarki do recenzji i „Hands-On”, kierujemy się kilkoma kryteriami. Najważniejsze jest to, jak bardzo naszym zdaniem dany model warto Wam pokazać. Wpływ na decyzję może mieć wyjątkowy design, interesująca mechanika, świetny stosunek jakość/cena, odniesienia historyczne tudzież popularność wśród kolekcjonerów. Rzecz jasna kierujemy się własnym gustem, doświadczeniem oraz oceną. Recenzja którą przeczytacie za chwilę była – przyznaję się szczerze – wyborem czysto egoistycznym. Jej bohater jest nietuzinkowy w swoim designie, nietypowy od strony funkcjonalnej i ekstremalnie kosztowny zarazem, a mimo to ciągle śni mi się po nocach. Powiem więcej – Zeitwerk w moich oczach to zegarek prawie doskonały, zdecydowanie najciekawszy z tych, które dane było mi przetestować przez 10 lat CH24.PL. Odważna teza? Czytajcie dalej.

A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time
A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time

Idea powstania Zeitwerka narodziła się w głowach projektantów i zegarmistrzów w malutkim, niemieckim Glashütte nieco ponad 10 lat temu. Nie znamy co prawda dokładnej genezy, ale patrząc na całą, pozostałą kolekcję marki i 25 lat jej „nowożytnej” historii przypuszczam, że w niemieckich umysłach musiało zaświtać coś całkiem szalonego. Wyobrażam sobie też minę jowialnego Waltera Lange, kiedy zobaczył rysunki Zeitwerka. Od Anthony’ego de Haasa (dyrektora działu rozwoju Lange) dowiedzieliśmy się, że nie był zachwycony… delikatnie rzecz ujmując. Pan Lange, jako człowiek starej daty, kochał niemiecką powściągliwość i prostotę, nic więc dziwnego, że zegarek wyglądający na coś z kompletnie innej bajki nie spotkało się z jego aprobatą. I to nawet mimo skaczących wskazań, które tak wysoko cenił. Inaczej zareagowała publika, która wedle słów Tony’ego entuzjastycznie odebrała oryginalny wygląd modelu oraz jego technologiczną innowacyjność.

A. Lange & Söhne Zeitwerk 2009
A. Lange & Söhne Zeitwerk 2009

Za główną inspirację do stworzenia Zeitwerka posłużyły stare modele kieszonkowe Lange (z końca XIX wieku, ze skaczącymi, cyfrowymi wskazaniami) oraz zegar drezdeńskiej Semperoper, ten sam, na którym wzorowano się przy tworzeniu dużego datownika w zegarkach Lange. Owy zegar wskazuje czas na dwóch dużych, obrotowych bębnach – jednym odpowiedzialnym za godziny, drugim za minuty (w 5-minutowych odstępach). Podobny system zaimplementowano w zegarku na rękę. Jego główny element stanowi duży, zamocowany na tarczy mostek i osadzone w nim, w układzie poziomym, dwa okienka. To po lewej wskazuje aktualną godzinę, to po prawej minuty. Przeciwwagę stanowią dwa wskazania analogowe, ułożone w pionowej osi tarczy. Na godz.6 ulokowano mały sekundnik, a na godz.12 rezerwę chodu.

Na potrzeby Zeitwerka Lange musiało także wymyślić zupełnie nowy mechanizm. Wedle słów da Haasa „przełamać zegarmistrzowskie bariery”. Wymogi napędzenia dużych, cyfrowych dysków są zgoła odmienne od tych stawianych przez wskazówki, zwłaszcza w kwestii regularnego, precyzyjnego dostarczania energii. Problem robi się jeszcze większy, kiedy o pełnej godzinie na raz trzeba zapewnić „napęd” kompletowi wskazań. Zegarmistrzowie Lange postawili na wychwyt stałej siły. Zaimplementowany do oryginalnego kalibru L043.1 moduł „Constant Force” działa na zasadzie precyzyjnego dystrybutora energetycznych impulsów. Co 60 sekund magazynowana w małej sprężynie energia przekazywana jest precyzyjnym impulsem do mechanizmu dysków minutowych (złożonego z dysku wartości dziesiętnych oraz jednostkowych). Co pełne 60 minut ten sam mechanizm gwarantuje energię niezbędną, by do przodu posunąć jednocześnie wskazania w obu okienkach.

W 2009 Zeitwerk pokazany został w podstawowej wersji, opakowanej w białe lub różowe złoto. Wersja w białym, zestawiona z czarną tarczą, jest ciągle moją absolutnie ulubioną ze wszystkich… ba, to mój zegarek nr.1 na liście marzeń. Przez kolejne lata, na fali sukcesu i entuzjastycznego przyjęcia przez rynek, Zeitwerk pokazywał się w kolejnych odsłonach. Komplikacje dorzucano do projektu z rozwagą, wynikającą w znacznej mierze z dużych ograniczeń technicznych całości. Fenomenalny był np. Zeitwerk w wersji Lumen, z transparentnym cyferblatem i dużą dawką luminowy na dyskach. W ciemności zegarek wyglądał urzekająco i futurystycznie. W tym roku, przy okazji SIHH 2019, Lange pokusiło się o dodanie do zegarka daty, rozwiązanej jako perforowany ring okalający cyferblat. Najtrudniejsze było jednak dołożenie do projektu cyfrowego czasomierza komplikacji akustycznych, które już same w sobie są bardzo wymagające. Na pierwszy ogień poszedł model Striking Time, potem – bazując na tym doświadczeniu – pokazano wersje Decimal Strike (z wybijaniem każdych kolejnych 10 minut) i wreszcie apogeum dźwiękowych komplikacji – repetycję minutową.

Komplikacje w zegarkach mechanicznych zazwyczaj wydają się bezużytecznymi bajerami, zrobionymi bardziej na pokaz albo żeby wywindować cenę zegarka wysoko w górę. Zanim jednak podywagujemy o tym, przyjrzyjmy się bliżej modelowi, który trafił w nasze ręce… i powalił mnie na łopatki.

Striking Time

Już pierwszy Zeitwerk był dość pokaźnych rozmiarów, a dodanie do niego komplikacji tylko zwiększyło gabaryty. Zrobiona z różowego złota koperta ST (Striking Time) ma 44,2 mm średnicy i 13,1 mm wysokości. Dołączone do niej krótkie uszy cechuje charakterystyczne wycięcie po stronie zewnętrznej i lekki profil, zagięty ku dołowi. Są wypolerowane, podobnie jak bezel i pierścień dekla oraz centralna część obudowy. Kopertę z obu stron zamykają szafirowe szkła.

A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time
A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time

Ząbkowana, sygnowana koronka zegarka przesunięta została na wysokość godz.2. Na godz.4 umieszczono prostokątny przycisk, odpowiedzialny za „włączenie” i „wyłączenie” mechanizmu Striking. Po jego wciśnięciu oba młoteczki odskakują nieco od dedykowanych gongów, deaktywując w ten sposób cały akustyczną komplikację. Dwa duże, wypolerowane na lustro (tzw. black polish) młotki widać u dołu tarczy, zamocowane ponad dwoma stalowymi gongami o okrągłym przekroju.

A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time
A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time

Baza tarczy jest srebrna, z umocowanym na niej mostkiem z niemieckiego srebra. Mostek, wykończony od góry szczotkowaniem, ma wypolerowane ranty, a do tarczy przymocowano go śrubką, widoczną obok okienka godzin. Otwór obok okienka minut wieńczy łożysko. Oba wspomniane okienka, z których odczytuje się czas, są mocno sfazowane. Wreszcie dolny element mostka zajmuje duża, klasyczna tarcza sekundnika, z namalowanymi indeksami, szlifem ślimakowym i złotą wskazówką.

A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time
A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time

Górna połowa cyferblatu poświęcona została na namalowane logo A. Lange & Söhne oraz półkolisty wskaźnik rezerwy chodu. AB po lewej stronie oznacza pełne naładowanie sprężyny, AUF przypomina, że pora ją nakręcić.

Mechaniczna architektura

Od frontu Zeitwerk wygląda genialnie, ale obrócenie koperty gwarantuje zestaw całkiem odmiennych, choć nie mniej wzniosłych doznań. Nie od dziś wiadomo, że niemiecka manufaktura – niczym genialny architekt – tworzy mechanizmy nie tylko kompletne funkcjonalnie i zaawansowane technicznie ale i o wyjątkowej estetyce. Jak wspominaliśmy już przy okazji jednej z wizyt w Glashütte (patrz TUTAJ i TUTAJ), u Lange każdy mechanizm wykonywany jest z taką samą pieczołowitością i dbałością o detale. Każdy składany jest dwukrotnie, po pierwszym montażu i sprawdzeniu kaliber jest ponownie rozkładany, czyszczony, dekorowany i składany ponownie.

kaliber L043.2
kaliber L043.2

Zeitwerka w wersji Striking Time napędza kaliber L043.2. Manualnie nakręcana konstrukcja ma jeden duży bęben sprężyny, który kumuluje energię na 36 godzin pracy (niewiele, ale to bardzo energochłonna mechanika). Zamocowany na grawerowanym ręcznie mostku balans z regulacją w formie łabędziej szyi tyka z częstotliwością 18 000 A/h (2,5 Hz). Wszystkich komponentów jest w kalibrze 528, a każdy jeden został ozdobiony – nawet te, których nie widać gołym okiem. Zazwyczaj werki od Lange przykryte są w większości mostkiem ¾ z niemieckiego srebra, ale w Zeitwerku dzieje się zbyt wiele, by było to możliwe. Doskonale widać np. moduł „Constant Force” z jego osobną sprężyną i mostkiem w formie kotwicy. Są oczywiście polerowane, niebieskie śrubki, złote szatony kamieni rubinowych, pasy Glashütte i grawery wypełnione złotem – słowem pełna galeria zegarmistrzowskich dekoracji.

kaliber L043.2
kaliber L043.2

Pomimo stopnia złożoności, L043.2 jest intuicyjnie prosty w obsłudze. Wszystko robi się koronką, poza wspomnianym już wyłączaniem i wyłączaniem wybijania czasu. Mechanizm repetycji w pozycji aktywowanej z automatu zadzwoni wysokim tonem co każdy pełny kwadrans oraz niskim tonem, kiedy mija kolejna godzina. Dźwięk generowany przez młoteczki i gongi ze specjalnie utwardzonej stali jest czysty, choć nieprzesadnie donośny. Słychać też (w bardzo przyjemny sposób) przeskok dysków. Kaliber ma 36 mm średnicy i 10 mm wysokości.

Wrażenia

Z czysto funkcjonalnego, pragmatycznego punktu widzenia Zeitwerk, nawet w wersji nieakustycznej, nie ma większego sensu. Czas łatwiej odczytać z tradycyjnych wskazówek, bo zwyczajnie do takiego systemu jesteśmy przyzwyczajeni, a wybijanie jest równie użyteczne co… Patrząc na zegarek z tej perspektywy należałoby uznać, że to klasyczny przerost formy nad treścią, dodatkowo astronomicznie drogi przerost – Zeitwerk Striking Time kosztuje 112 000 EUR (~487 000 PLN). Tyle, że pragmatyzm jest nudny.

A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time
A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time
A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time
A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time

Kiedy już dekadę temu pierwszy raz zobaczyłem Zeitwerka, byłem przekonany, że to właśnie to mityczne coś, co nazywa się zegarmistrzowską sztuką. Mam problem, kiedy mówi się tak o markach tworzących w setkach tysięcy egzemplarzy typowe tool-watche – bo z całym szacunkiem dla tych produktów, sztuki w nich niewiele. Nie determinuje jej też bynajmniej cena, chociaż jakość i ręczne, precyzyjne wykonanie mają to do siebie, że kosztują. Sztuka zegarmistrzowska to coś ponad, to dopieszczenie detali, pedantyczna dbałość o szczegóły i szczypta fantazji, nawet niedorzecznej z pozoru.

A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time
A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time

Zegarki to na szczęście (poza nielicznymi wyjątkami) sztuka w wydaniu użytkowym. Zeitwerk, mimo swoich na papierze sporych gabarytów, nosi się świetnie. Krótkie uszy, wygodny pasek i złota klamerka sprawiają, że nawet na niedużym nadgarstku prezentuje się dumnie. Do cyfrowych wskazań przyzwyczaiłem się bardzo szybko – taka forma odmierzania czasu ma nawet pewną przewagę nad wskazówkami. Duże, wyraźne cyfry widać doskonale zawsze, przy każdym oświetleniu i pod każdym kątem. No i jest wreszcie akustyka. Wybijanie upływającego czasu można uznać za kompletną ekstrawagancję, ale jeśli założyć, że zegarki mają sprawiać przyjemność i dawać frajdę – nie ma komplikacji, która robiłaby to lepiej. Często zostawiałem mechanizm ST włączony tylko po to, by co 15 minut usłyszeć ten przyjemny, metaliczny, wysoki dźwięk stalowego młoteczka uderzającego w idealnie skalibrowany gong. Przyjemność to trudna do zdefiniowania.

Zdaję sobie sprawę, że Zeitwerk nie jest zegarkiem dla każdego, puryści pewnie pokręcą nosem, a wielu zwyczajnie odstraszy cena. Fakt – to zegarmistrzostwo specyficzne przed duże S, ale i zegarmistrzostwo przez wielkie Z. Detale, jakich Lange dogląda przy tworzeniu każdego egzemplarza – wykończenie małych, stalowych młotków, dopieszczone komponenty mechanizmu, idealnie ozdobiony, przemyślany cyferblat – zachwycają i pokazują jednocześnie, że Niemcy potrafią robić zegarki przynajmniej tak dobre, jak topowe manufaktury szwajcarskie. Na CH24.PL testowaliśmy już kilka referencji Lange – Datographa UP/Down, Grand Lange 1, 1815 Chronograph – i każdy imponował nam swoją perfekcją. Zeitwerk jest jeszcze lepszy, bo wykonany z tym samym pedantyzmem, klasą i wybitną mechaniką, ale z dodatkiem szczypty szaleństwa. Noszenie go było jak to niedzielne popołudnie z filiżanką idealnie zaparzonej kawy, kiedy mogłem w spokoju docenić każdy jego najmniejszy detal. Zegarki powinny przede wszystkim sprawiać przyjemność i w tej kategorii, w moim prywatnym rankingu, Zeitwerk nie ma sobie równych. To też najdoskonalsze dzieło awangardowego, zegarkowe designu, jakie kiedykolwiek wypuściła jakakolwiek manufaktura Haute Horologerie.

A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time
A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time
Za udostępnienie wnętrza do sesji dziękujemy kawiarni STOR na Tamce w Warszawie.
Zdjęcia: Marcin Klaban

A. Lange & Söhne Zeitwerk Striking Time

Producent A. Lange & Söhne
Nazwa modelu Zeitwerk Striking Time
Ref. 145.032
Mechanizm manualny
Symbol mechanizmu L043.2
Rezerwa chodu (h) 36
Tarcza srebrna
Koperta różowe złoto
Średnica (mm) 44,2
Wysokość (mm) 13,1
Pasek skórzany