Q&A (1)

W naszym pierwszym „Question & Answers” opowiadamy o tourbillonie, chronografie, automatycznym naciągu i niedocenianych graczach branży zegarkowej.


Q: Witam. Może trochę banalnie, ale co tam… Trzy najbardziej niedoceniane marki zegarkowe wg portalu „CH24.PL”? Pozdrawiam

Łukasz L.

 

A: Niedocenianych marek zegarkowych jest wiele, na wielu poziomach i z wielu względów. Podstawowym problemem jest to, że klient kupujący zegarek często sugeruje się nie samym produktem (co powinno być kluczowe) ale różnie interpretowanym prestiżem, historią i cała związaną z medialnością i ambasadorami otoczką marki. Nie zawsze więc właściwe firmy otrzymują właściwą sobie atencję.

Frederique Constant (i Alpina) – genewska manufaktura, która nie ma liczonej w setkach lat historii, tradycji i sięgających prehistorii archiwów. Ma za to jedną wyróżniającą cechę – znakomity stosunek jakości do ceny. Co więcej, to chyba najmniej kosztowna możliwość sprawienia sobie szwajcarskiego zegarka z manufakturowym mechanizmem, co niewątpliwie jest wartością wobec masy bazujących na stockowych mechanizmach konkurentów. Frederique Constant w krótkim czasie stworzył bardzo mocne portoflio klasycznych zegarków z kilkoma komplikacjami (jak choćby opisany przez nas Maxim Manufacture Silicium), a nawet własnego tourbillona – a ta komplikacja świadczy o potężnych możliwościach marki.

Hublot – choć Hublot powstał w roku 1980, jego początek tak naprawdę należałoby datować na rok 2005 i erę Jeana-Claude Bivera. W raptem 8 lat Biver i jego ekipa stworzyli prawdziwą zegarkową manufakturę (firma ma swoją siedzibę w Nyonie, tuż przy autostradzie między Genewą a Bernem), zdolną tworzyć własne mechanizmy od chronografu (z kołem kolumnowym i krzemowym wychwytem) po repetycje minutowe, tourbillony i koncepcje pokroju MP5 La Ferrari. Hublot to jednak nie tylko znakomite zegarmistrzostwo ale i bardzo agresywny marketing i niezliczona ilość limitowanych edycji. I niestety często ten aspekt przysłania niewątpliwą „zegarkową” jakość Hublota. Zbyt często niestety książka jest oceniana po okładce.

Jaeger-LeCoultreManufaktura z Le Sentier to połączenie długiej historii (pełne 180 lat), ponad 1000(!) własnych kalibrów, zróżnicowanego portoflio i potężnego zaplecza zegarmistrzowskiego. Problem w tym, że gdy wymienia się najlepsze szwajcarskie marki, Jaeger jest często pomijany kosztem Patka, Audemarsa i Vacherona, od których wcale gorszy nie jest. Owszem firma oferuje „tańsze” zegarki dla mniej zamożnego klienta, ale seria Hybris Mechanica czy Gyrotourbillony (3-kę opisywaliśmy TUTAJ) to absolutny top plus innowacyjność, której u konkurencji często próżno szukać. W tym segmencie rynku to marka o najlepszym stosunku jakość/cena, wykonująca znakomitą część zegarkowych komponentów in-house (czytaj TUTAJ).


Q: Mam pytanie o powody instalowania we współczesnych zegarkach na nadgarstek mechanizmu tourbillon. Jak wiadomo pierwotnie był on komplikacją w mechanizmach dawnych zegarków kieszonkowych, wymyśloną po to by zniwelować źle wpływającą na regularność chodu siłę grawitacji, oddziałującą ciągle w jednym kierunku-pionowym, co związane było ze sposobem noszenia zegarka – w kieszeni, w pozycji pionowej. Jednak współczesne zegarki noszone na pasku, w związku z ciągłymi ruchami ręki, nie przebywają stale w jednej pozycji, więc siła grawitacji nie działa w jednym kierunku. Oczywiste jest, że zegarkiem nie będziemy ruszać w taki sposób, że wpływ grawitacji na mechanizm byłby rozłożony równo, ale jest on teraz nieporównywalnie mniejszy niż dawniej. Pytanie jest, czy w takiej sytuacji tourbillon (a tym bardziej sferotourbillon) jest po to by w 100% wyeliminować wpływ grawitacji, czy może staje się mówiąc brzydko „bajerem”, nadającym zegarkowi prestiżu? I ciekawi mnie, czy w sytuacji gdy w XVI-XVII wieku w czasach miniaturyzowania zegarków po wynalezieniu sprężyny, ktoś od razu wpadłby na pomysł by nosić je nie w kieszeni a na ręce, to idea tourbillonu w ogóle by powstała?

Łukasz K.

 

A: Racja, że torubillon (czyli wirujący w klatce balans) wynaleziono, by niwelował (kompensował) wpływ pola grawitacyjnego na precyzję chodu zegarka kieszonkowego. Dzisiaj jednak, ponad 200 lat po wynalazku niejakiego Abrahama Louisa Bregueta, co zresztą słusznie zauważyłeś w pytaniu, tourbillon pełni rolę dwojaką – choć wielu przypisuje mu już tylko czysto dekoracyjną. Z punktu widzenia funkcjonalności można przyjąć, że regulator w formie tourbillona nie odgrywa tak znaczącej roli jak w kieszonkach, a dobrze wyregulowany, zwykły mechanizm może być równie dokładny. Pełna zgoda, lecz z drugiej strony pierwsza po reaktywacji edycja Concours International de Chronometrie zakończyła się bezapelacyjnym triumfem Master Tourbillona od Jaeger-LeCoultre – podstawowego, jednoosiowego, 60-sekundowego tourbillona, który wyregulowano (a raczej wyżyłowano) tak, że zmiótł konkurencję.

Oczywiście dzisiaj tourbillon to również kwestia estetyczna, choć nie posunąłbym się do określania go mianem dekoracji czy tym bardziej wizualnego bajeru. To nadal konstrukcja bardzo trudna do wykonania, wykończenia i wyregulowania, a więc droga i wyróżniająca zegarek z poziomu tzw. Haute Horlogerie. A w kwestii estetyki jeszcze – taki Patek Philippe np. wszystkie swoje tourbillony ukrywa pod pełną tarczą.

Patek Philippe Ref.5207 / foto: bruno-wristwatches.blogspot.com
Patek Philippe Ref.5207 / foto: bruno-wristwatches.blogspot.com

Ale być może najlepsza odpowiedz na Twoje pytanie to słowa Petera Speake-Marina: „Można by pytanie to uznać za z gruntu niewłaściwe, bo czy dzisiaj w ogóle potrzebujemy zegarka na rękę? Czas otacza nas zewsząd, jest w naszych komputerach, telefonach, na ścianach i w telewizji. Tourbillony podobnie jak wszystkie inne mechaniczne zegarki nie są naprawdę potrzebne, a już na pewno nie tak, jak kiedyś. Z drugiej jednak strony nie jesteśmy maszynami ani robotami i jako ludzie doceniamy i poszukujemy czegoś ponad to co niezbędne, a nasza kultura potrafi docenić kreatywność, sztukę i poszukiwanie doskonałości. To te elementy kreują nasze pasje i czynią ludźmi. Zegarmistrzostwo jest sztuką i pasją docenianą przez coraz większe grono osób bo odnosi się do tych ludzkich wartości, bez znaczenia, czy mówimy o tourbillonie, repetierze czy prostym, zwykłym zegarku z ręcznie nakręcanym mechanizmem.”

A czy tourbillon powstałby w ogóle, gdyby nie zegarki kieszonkowe – ciężko zgadnąć, choć jeśli weźmiemy pod uwagę, że to właśnie z technicznych pobudek powstał, można mieć pewne wątpliwości.


Q: Witam. Mam takie pytanie ponieważ nie uzyskałem nigdy na nie jednoznacznej odpowiedzi. Czy zegarek z automatycznym naciągiem można nakręcać koronką gdy się go nie nosi zbyt często czy tez jest konieczność kupna rotomatu? Pozdrawiam

mayhem7

 

A: „Po latach 40-tych ubiegłego stulecia w zegarkach pojawiły się „niezniszczalne sprężyny” – rozwiązanie wielu problemów wczesnych zegarków automatycznych. Sprężyna taka rzadko ulega zniszczeniu, problemy mogą znacznie częściej dotyczyć relacji przekładni naciągu automatycznego nakręcającego sprężynę główną i systemu pozwalającego na manualne dokręcenie. Pomiędzy nimi znajduje się sprzęgło pozwalające na obie te formy naciągu. Zależnie od mechanizmu i wieku zegarka, oraz od jego smarowania bądź jego braku, nakręcanie ręczne nie powinno zaszkodzić mechanizmowi, choć nie jest to żelazna zasada. Rotomat jest prostym, eleganckim rozwiązaniem problemu. Nakręca powoli, obracając go w wielu pozycjach, co samo w sobie jest korzystne dla smarowania, gdy nie nosimy zegarka zbyt często. Oczywiście od każdej reguły są wyjątki, np. w starych, pierwszych automatach, które nakręcało się wyginając kopertę czasomierza zapiętego na reku, ale to już temat na inną opowieść…” – Peter Speake-Marin


Q: Witam, mam pytanie dotyczące zegarków z chronografem, czy stoper powinien być ciągle włączony? Podobno zegarek nie może stanąć bo to mu szkodzi więc trzymam wszystkie w rotomacie, a jak to wygląda ze stoperem?

Mariusz O.

 

A: Podobnie jak w pytaniu powyżej, wiele zależy od typu mechanizmu, ale ogólnie przyjęto uważać, że te prostsze, tańsze chronografy nie powinny pracować ze stoperem włączonym 24/7, ponieważ ich praca może wyraźnie wpływać na pracę samego werku, czyli dokładność odmierzania czasu. Często znacząco zmniejsza również rezerwę chodu. W przypadku bardziej zaawansowanych technicznie (droższych, manufakturowych) werków problem ten ma mniejszą lub w ogóle niezauważalną skalę.

Rotomat jest rozwiązaniem dobrym dla utrzymania zegarka na ciągłym chodzie (o tym więcej w poprzednim pytaniu) ale nie ma żadnej konieczności zostawiania go tam z włączonym stoperem, choć dobrze zbudowany i wyregulowany chronograf może swobodnie działać non stop.

Opracowanie odpowiedzi: Łukasz Doskocz