W nowej odsłonie klasyczno-casualowego modelu Metro Nomos postawił przede wszystkim na oryginalnie rozwiązaną komplikację wskazania daty, opartą o manufakturowy, automatyczny mechanizm.
Minimalizm jest cechą najlepiej oddającą filozofię manufaktury Nomos. Ulokowany w zagłębiu niemieckiego zegarmistrzostwa, malutkim Glashütte w Saksonii, Nomos słynie z prostych, powściągliwych stylistycznie, ale świetnie wykonanych czasomierzy w charakterystycznym stylu i doskonałym wręcz stosunku jakość / cena. Jak powstają, pisaliśmy przy okazji niemieckiego Road Trip TUTAJ. Zgodnie z filozofią tworzenia naszych zachodnich sąsiadów, kolekcja Nomosa rozwijana jest z konsekwencją godną podziwu, zazwyczaj podpartą nowymi, manufakturowymi kalibrami. Tak jest również w przypadku odświeżonej wersji casualowego Metro.

W przeciwieństwie do większości surowych w formie zegarków, w modelu Metro ostre formy ustąpiły miejsca obłościom. Stalowa koperta ma 40,5 mm średnicy, 9,1 mm grubości, wąziutki bezel z osadzonym w nim szafirowym szkłem i okrągłą koronkę, sygnowaną logotypem. Pod szkło trafiła galwanizowana, srebrna tarcza z czarnymi, cienkimi wskazówkami, małą sekundą na godz. 6 i specyficznym datownikiem. Rozwiązano go w formie skali (dni miesiąca) otaczającej całą tarczę, z wyciętymi pomiędzy okienkami. Aktualną datę wskazują pomarańczowe wskaźniki, otaczające odpowiednią liczbę. Nomos podkreśla, że w ten sposób przez cały czas widoczny jest pełny miesiąc, co w efekcie daje lepsze poczucie upływającego czasu.


Opatentowany datownik Nomos wkomponował w automatyczny kaliber DUW 6101, wersję manufakturowego kalibru DUW 3001. Wyposażony we własny wychwyt, mechanizm ma pełny mostek balansu i 42 h rezerwy chodu, a na dokładkę jest bardzo starannie wykończony, m.in. pasami Glashütte, niebieskimi śrubkami i złotymi grawerami.

Mniej elegancki charakter zegarka Nomos podkreślił paskiem. Zamocowany w drucianych uszach, jasnoszary pasek zrobiono z nylonu. Egzemplarz Metro Neomatik 41 Update wyceniono na 3 500 EUR (~15 900 PLN).



