Po pokazanych niedawno, limitowanych modelach Prismic Stone, teraz kamienne tarcze trafią do regularnej kolekcji francuskiej marki i dostępne będą w szerokiej gamie wariantów.
Kamienne tarcze to jeden z tych trendów, który z przytupem wkroczył do świata współczesnego zegarmistrzostwa i zadomowił się w nim na dobre. Po cyferblaty wykonane z formowanych przez naturę kamieni sięgają i mali i duzi, oferując w ten sposób wyjątkowe doznania estetyczne. Baltic swoją interpretację zegarka z kamienną tarczą pokazał mnie więcej rok temu, przy okazji inauguracji showroomów w Nowym Jorku, Londynie oraz Paryżu.
Teraz marka wykonała kolejny milowy krok w swojej historii, otwierając w Paryżu pierwszy, pełnoprawny butik (przy 20 Rue Danielle Casanova, gdybyście mieli okazję odwiedzić). Z tej jakże ważnej okazji do kolekcji powraca Prismic Stone, teraz już jako część stałej kolekcji.

Na początek zegarek oferowany będzie z czterema kamieniami do wyboru: różnokolorowym Pietersytem, różowym Albitem, zielono-czerwonym Bloodstone oraz niebieskim Dumortierytem. W każdej wersji cyferblat ma małą sekundę na godz. 6, parę satynowanych wskazówek „dauphine” oraz nałożone, polerowane indeksy godzinowe.

Tarcze zamknięto pod wypukłymi, szafirowymi szkłami, osadzonymi w kopertach ze stali oraz tytanu. Technicznie modele Stone nie różnią się niczym od premierowej wersji, którą Filip testował dla was kilka miesięcy temu. Obudowa mierzy 36 m średnicy i raptem 7,4 mm grubości (9,2 mm licząc z mocno odstającym szkłem). W uszach Baltic mocuje wygodną i stylowa zarazem bransoletę mesh, którą opcjonalnie zastąpić można paskiem z włoskiej skóry cielęcej.


Napędem modeli Prismic Stone jest manualnie nakręcany kaliber La Joux-Perret D100. Mechanizm ma 50 h rezerwy chodu.
Baltic Prismic Stone z bransoletą i tarczą z kamieni Pink Albite, Booldstone i Dumortierite kosztuje 1 360 EUR (~5 750 PLN). Wersja z kamieniem Pietersite to koszt 1 510 EUR (~6 400 PLN).



