Wywiad Robert Wilson (Dyrektor Marketingu Seiko)

Z Robertem Wilsonem – Dyrektorem Marketingu Seiko – rozmawialiśmy o tej wielkiej japońskiej marce, a zarazem jednym z najbardziej niedocenianych graczy branży zegarkowej.

Jedno można powiedzieć o japońskim Seiko z całą pewnością – mimo swoich ogromnych możliwości zegarmistrzowskich, manufaktura jest w branży zdecydowanie niedowartościowana. A powody tego nie są do końca zrozumiałe. Podczas Spotkania KMZiZ w Warszawie mieliśmy przyjemność porozmawiania z Robertem Wilsonem – brytyjskim gentlemanem, który stoi za sterami marketingu Seiko. Dyskutowaliśmy o brandach Grand Seiko, Credor, tanich diverach marki i jego ulubionym, prywatnym zegarku.

CH24.PL i Robert Wilson (Dyrektor Marketingu Seiko)
CH24.PL i Robert Wilson (Dyrektor Marketingu Seiko)

Łukasz Doskocz: Kluczowe wartości marki Seiko.

Robert Wilson: Najważniejszymi wartościami Seiko są tradycja i ciągłość marki. To interes prowadzony od początku przez jedną rodzinę. Motto założyciela – Kintaro Hattori – jest w naszej marce ciągle żywe, a jego praprawnuk (Shinji Hattori) jest dzisiaj prezydentem firmy. Poza tym przyświeca nam pewien rodzaj oddania filozofii prowadzenia zegarkowego biznesu. I ciągle myślenie naprzód. Idea Kintaro Hattori polegała na byciu zawsze jeden krok przed wszystkimi. Co ciekawe, nie dwa czy trzy kroki, ale tylko jeden.

Kintaro Hattori (po lewej) i Shinji Hattori
Kintaro Hattori (po lewej) i Shinji Hattori

ŁD: Wprowadzenie Grand Seiko na rynki poza Japonią.

RW: Z komercyjnego punktu widzenia Grand Seiko nie jest w Europie produktem kluczowym. Jesteśmy na tym rynku (z linią GS) dopiero od 3 lat. W Japonii, gdzie kolekcja zadebiutowała w roku 1960, z pewnością jest to najważniejsza część naszego biznesu. Jeśli odwiedziliście nasze stoisko na BaselWorld, jego połowa dedykowana była właśnie Grand Seiko. Jest to jasny i oczywisty znak znaczenia linii dla przyszłości marki. Komercyjnie, jak już wspomniałem, w Europie jest to nadal mała część naszego działania. Prym wiedzie „elektronika” od Astrona po regularną kolekcję Seiko.

Premiera GS na rynku europejskim na razie wypada znakomicie. Mamy już 50 punktów dystrybucyjnych, a liczba ta zwiększy się jeszcze w tym roku. Jesteśmy szczerze zachwyceni tempem rozwoju, choć nie jest to coś, co możemy zrobić szybko – inna sprawa, że nie chcemy tego robić. Rynek zegarków luksusowych jest mocno zagospodarowany i nikt specjalnie nie czeka na nową markę. Powoli, w dużej mierze dzięki internetowi i stronom oraz blogom zegarkowym, sława Grand Seiko rośnie i przerasta nasze oczekiwania. Tak więc udostępniając GS międzynarodowo, osiągnęliśmy nadspodziewany sukces – mimo ciągle dość ograniczonej przecież dostępności.

ŁD: CREDOR

RW: Każdego roku w Bazylei ktoś pyta Pana Hattori, kiedy wprowadzi on markę Credor na rynek europejski. Zawsze pada odpowiedź – pewnego dnia. Oznacza to – jeszcze nie teraz. Jest zasadnicza różnica między Europą a Japonią. W Japonii Credor oznacza dwie zupełnie różne rzeczy. Po pierwsze to linia biżuterii wykonanej z drogocennych kruszców i kamieni – sama w sobie bardzo popularna. Po drugie to marka, pod którą oferujemy najbardziej skomplikowane zegarki mechaniczne – jak choćby repetier minutowy pokazany kilka lat temu na BaselWorld. To te czasomierze wzbudzają dyskusję na całym świecie.

Credor Spring Drive Minute Repeater / foto: monochrome.nl
Credor Spring Drive Minute Repeater / foto: monochrome.nl

ŁD: Tanie divery Seiko – ważna część DNA Seiko?

RW: Ten segment naszej działalności jest bardzo ważny i dobrze o tym wiemy. Niektóre zegarki ze wspomnianej kolekcji dostępne są tylko w Japonii, ale dzięki internetowi stały się popularne i kupowane przez ludzi z całego świata. W najbliższych latach wprowadzimy na rynek (także międzynarodowy) więcej podobnych modeli. Doceniamy w pełni ich znaczenie – są znakomitym wyrażeniem DNA Seiko. To w pełni funkcjonalne, niezawodne zegarki, którym można zaufać w ekstremalnych sytuacjach. Ich jakość jest pewna.

ŁD: Technologia Spring Drive (kontrowersje, prawdziwa wartość)

RW: Absolutnie zgadzam się, że technologia Spring Drive potrafi podzielić ludzkie opinie. Niektórzy postrzegają ją jako jeden z największych wynalazków zegarmistrzowskich współczesności, inni widzą w niej hybrydę, która jest głównie mechaniczna, ale nie do końca prawdziwie mechaniczna. Są więc te dwie szkoły myślenia i mamy tego pełną świadomość. Liczba osób pozytywnie odbierających Spring Drive stale rośnie. Również w linii Grand Seiko udział procentowy zegarków ze Spring Drivem rośnie. Tak więc powoli ale stanowczo Spring Drive znajduje uznanie w oczach ludzi otwartych na nowy rodzaj mechanicznego zegarmistrzostwa.

ŁD: Kluczowe rynki

RW: Punkty sprzedaży Seiko można znaleźć na całym świecie. Największym rynkiem jest nadal Japonia, z racji wielkiego sukcesu Grand Seiko i wyższych cen sprzedawanych zegarków. Nowy Astron GPS, całkiem drogi czasomierz, spotkał się w Japonii ze świetnym odbiorem. Europa i Ameryka to mniej więcej porównywalne rynki. Średnia cena zegarka sprzedawanego w Europie jest nieco wyższa, natomiast ilościowo więcej sprzedajemy w Ameryce. Tak więc 3 kluczowe rynki to Japonia, Europa i Ameryka. W samej Europie nasza działalność jest równie zaskakująco rozsiana. Na nowych rynkach europejskich rośniemy w siłę w dużym tempie.

ŁD: Bestsellery

RW: Ciężko byłoby odpowiedzieć na to pytanie w skali globalnej, skupmy się więc na Europie. Najpopularniejsza jest kolekcja Sportura. Jesteśmy znani z zegarków sportowych, promowaliśmy je mocno przez Formułę 1, a ostatni przez partnerstwo z FC Barceloną. Posunięcie to okazało się wielkim sukcesem. Sportura to najlepiej sprzedawana pojedyncza kolekcja Seiko.

ŁD: Ulubiony zegarek

RW: (Śmiech) Na to pytanie odpowiem bez wahania. 3 albo 4 lata temu moja małżonka pozwoliła mi zainwestować w Grand Seiko Spring Drive. I od momentu, kiedy założyłem go na nadgarstek, nie planuję zmiany. To doskonały czasomierz.

Grand Seiko Spring Drive Roba Wilson'a
Grand Seiko Spring Drive Roba Wilson’a
Grand Seiko Spring Drive Roba Wilson'a
Grand Seiko Spring Drive Roba Wilson’a

ŁD: Dziękujemy bardzo.

RW: Całą przyjemność po mojej stronie. Dziękuję.