„Hands-On” A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase [zdjęcia live, cena]

Klasyczny zegarek w wydaniu Lange & Söhne swoją siłę czerpie z powściągliwej stylistyki i jakości wykonania. Do kompletu fazy Księżyca – jak idealny krawat do perfekcyjnie skrojonego garnituru.

Saxonia Moon Phase oficjalnie zadebiutowała na genewskim SIHH 2016, i praktycznie z marszu zyskała sporą grupę fanów. Dlaczego – bo to klasyczny zegarek „prawie” idealny, dodatkowo z małym, ale jakże romantycznym bonusem. Komplikacja faz Księżyca do garniturowego klasyka pasuje idealnie, nawet jeśli jej czysto funkcjonalna strona jest delikatnie mówiąc wątpliwa. Po prostu wygląda i komponuje się doskonale… o ile szukamy eleganckiego zegarka z czymś ekstra.

A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase
A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase

Czasomierz nazwany na cześć regionu, z którego wywodzi się firma, ma charakterystyczne dla marki elementy stylistyczne. Zrobiona z 18ct białego złota koperta ma lekko wycięte przy bezelu uszy, satynowane flanki i wypolerowany bezel oraz ring dekla. W nim osadzono szafirowe okienko z widokiem na wyjątkowej urody kaliber. Z frontu również znajdziemy syntetyczny szafir, osłaniający klasyczną (to słowo powtarzać się będzie jeszcze wiele razy) tarczę. Nawet gdyby na godz.12 Lange nie namalowało swojego logo, rozpoznanie marki stojącej za zegarkiem nie byłoby przesadnie trudne. Często mówi się o tzw. niemieckiej szkole designu – powściągliwej, poprawnej i symetrycznej jak niemiecki „ordnung”. To jej wręcz książkowy przykład.

A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase
A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase
A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase
A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase

Srebrna, lekko porowata powierzchnia ma namalowaną na czarno podziałkę minutową i 16 cienkich, wypolerowanych indeksów godzinowych. Te na godz.12, 3, 6 i 9 są podwójne. Pod indeksem na górze cyferblatu umieszczono duży datownik w masywnej ramce. Datę podzielono na dwa okienka, w jednym prezentując wartości dziesiętne, a w drugim jednostkowe dnia miesiąca. Takie rozwiązanie z pewnością jest bardzo czytelne i stylowe zarazem. Po drugiej stronie tarczy zlokalizowano mały sekundnik, w który wkomponowana została tytułowa komplikacja. W tradycyjnym wycięciu widać błękitny dysk nieboskłonu ze srebrnymi gwiazdkami i wypolerowanymi na błysk dyskami, reprezentującymi Księżyc. Nad tym wskazaniem porusza się mała wskazówka sekundnika. Czas odmierzają z kolei dwie fazowane wskazówki z białego złota. Luminowy na tarczy nie ma w ogóle, ale umówmy się – w klasyku to nawet trochę nie przystoi. Datę przestawiamy wygodnie i łatwo dużym przyciskiem na godz.10 koperty, fazy natomiast korektorem w kopercie, na wysokości godz.4.

A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase
A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase

Równie nieskomplikowany co cyferblat (zachowując odpowiednie proporcje porównania) jest siedzący w środku kaliber. L086.5 to w 100% manufakturowa (á propos, więcej o samej manufakturze TUTAJ i TUTAJ) konstrukcja z automatycznym naciągiem, z możliwością dokręcenia z koronki. W pełni naładowana, duża sprężyna główna pozwoli na satysfakcjonujące 72h pracy. 3-Hercowy, regulowany mikrowkrętami balans, zamocowano na ręcznie grawerowanym mostku.

A. Lange & Söhne kaliber L086.5
A. Lange & Söhne kaliber L086.5

Nieduża średnica werku wymusiła na zegarmistrzach zastosowanie metalowego ringu, na którym osadzono całość – ale nawet ten zazwyczaj mało elegancki detal ozdobiono z pietyzmem. Na wspomniany ring trafiło perłowanie, a resztę elementów zdobią pasy Glashütte, polerowania i fazowania, złote grawery, złote szatony pod kamienie rubinowe, termicznie niebieszczone śrubki, szlify na kołach i przepiękny, złoty wahnik. To jak mała, zegarmistrzowska galeria sztuki, z ręcznie dopieszczonymi do perfekcji detalami.

Gdybym wymagania tego tekstu kazały mi opisać Saxonię Moon Phase jednym zdaniem, a nawet jednym słowem, napisałbym, że to zegarek po prostu piękny. Niemiecki design nie ma może polotu szkoły włoskiej, ale właśnie w tym porządku i dopieszczeniu każdego detalu tkwi jego siła. Tarcza jest idealnie symetryczna ale i idealnie czytelna, pozbawiona jakichkolwiek przypadkowych detali. Jest czyściutko, elegancko, wszystko na swoim miejscu, dopasowane jak ulał. Można założyć do garnituru, do marynarki ale i do dużo bardziej casualowego stroju.

A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase
A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase

Tak samo jest z komfortem noszenia. 40mm koperty w połączeniu z mniej niż 10mm grubości (dokładnie 9.8mm) daje wręcz perfekcyjne odczucia nadgarstkowe. Zegarek spokojnie wejdzie pod mankiet koszuli oraz ułoży się i na małym i na większym nadgarstku. Jedyne „ale” miałem przy dość sztywnym pasku (ze skóry aligatora) – ale to pewnie wina faktu, że zegarek przyjechał do nas z Glashütte zupełnie nowy, jeszcze nie odpowiednio „wyrobiony”.

A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase
A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase

Zegarki Lange z natury nie są tanie, nawet w przypadku podstawowych modeli. Za Saxonię z fazami Księżyca trzeba zapłacić 28.500EUR (~128.200PLN). To dużo, ale marka z tego pułapu cenowego (czytaj – top topów) ceni się niejako z urzędu. Płacimy za prestiż, za jakość, za poziom wykonania, detale i smaczki.


Alternatywa

A gdybyście chcieli znaleźć sobie jednak budżetowo przyjaźniejszą alternatywę, warto spojrzeć w kierunku Frederique Constant Classic Manufacture Moonphase. Zegarmistrzowsko to dwa różne światy, ale estetycznie trudno nie dopatrzeć się podobieństwa.

Zegarek do testów dostarczyła firma A. Lange & Söhne
Zdjęcia: Marcin Klaban

A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase

Nazwa modelu A. Lange & Söhne Saxonia Moon Phase
Ref. 384.026
Mechanizm z automatycznym naciągiem
Rezerwa chodu (h) 72
Koperta białe złoto
Średnica (mm) 40