Elegancki, klasyczny zegarek szwajcarskiej manufaktury Frederique Constant powraca w objętej limitacją mechanicznej odsłonie, z gradientowym cyferblatem.
Pamiętam dokładnie, jak w 2024 roku, w trakcie Geneva Watch Days firma Frederique Constant pokazała całkiem nowy zegarek – Classics Moneta Moonphase. Piękny klasyk wyróżniał żłobkowany pierścień oraz minialistyczna forma. Kiedy założyłem go na nadgarstek, pierwszą myślą, która pojawiła się w mojej głowie, było pytanie: czy Szwajcarzy przygotują wariant zasilany mechanicznym, a nie kwarcowym werkiem? Odpowiedź przyszła dzisiaj.

Nowy, limitowany do 999 sztuk wariant, jak wskazuje słowo Handwinding w nazwie, napędzać będzie mechanizm z ręcznym naciągiem. Frederique Constant postawił na konstrukcję od La Joux-Perret tj. na taktowany na 4Hz kaliber FC-435 z 63-godzinną rezerwą chodu. Werk widać przez transparentny dekiel, a jego użycie na szczęście nie wpłynęło znacząco na wymiary całego zegarka, dzięki którym tak dobrze układał się na nadgarstku. Stalowa koperta nowej odsłony jest tylko odrobinę większa – ma 38,5 mm średnicy oraz 10,13 mm grubości.

Nazwę Moneta zaczerpnięto od włoskiego słowa, oznaczającego monetę – stąd charakterystyczny, karbowany pierścień. Warto jednak przypomnieć, że Frederique Constant „nakrył” żłobkowany ring szafirowym szkłem. W założeniu ma to chronić go przed uszkodzeniami mechanicznymi (zarysowania, wgniotki), ale również – dzięki ciekawym refleksom świetlnym – nadać mu nieco klimatu vintage.

Centralnym punktem zegarka jest tarcza, która w nowym wydaniu przechodzi płynnie od koloru czarnego przy krawędzi do łososiowego w środku. Kompozycję cyferblatu tworzą nakładane indeksy godzinowe i powiązane z nimi wskazówki oraz wpuszczona delikatnie w bazę tarczka małej sekundy.



Mechaniczną „monetę” Frederique Constant zestawił z czarnym paskiem ze skóry aligatora. Tak przygotowaną całość wyceniono na 9 590 PLN.


