Recenzja TAG Heuer Monaco Gulf [zdjęcia live, video, cena]

Heuer Monaco jest bez wątpienia ikoną – nie tylko za sprawą niestandardowej, kwadratowej koperty. Sukces ten to pospołu zasługa wyglądu oraz właściwych ludzi i partnerów, którzy towarzyszyli zegarkowi na przestrzeni lat.

Umówmy się – lwia część zegarkowych ikon swoją sławę i status legend zawdzięcza nie tyle wybitnemu zegarmistrzostwu, co mądremu marketingowi. Marketing dzisiaj ma niewiele wspólnego z tym sprzed kilku dekad (niestety), kiedy to znacznie większą wagę przykładano do mądrego, rozsądnego, mocno kalkulowanego wyboru. Gdyby Speedmaster nie poleciał w kosmos i nie „stanął” na powierzchni Księżyca na nadgarstku Buzza Aldrina, Omega zapewne byłaby dzisiaj w zupełnie innym miejscu, niż jest. Gdyby James Bond zamiast Submarinera na przymałym pasku założył pod mankiet swojej idealnie skrojonej koszuli cokolwiek innego, Rolex zapewne zyskałby nieco mniej splendoru i statusu obiektu marzeń niejednego chłopca. Panerai dzisiaj być może byłby niszową marką z małym, ciasnawym butikiem we Florencji, gdyby nie uznawany za macho Sylvester Stallone i jego potężny nadgarstek. Mistrzem w brataniu się ze znanymi-lubianymi pozostawał jednak od zawsze TAG Heuer. Stojący swego czasu za sterami marki Jack Heuer był królem zegarkowego marketingu i praktycznie każdy nowy zegarek, który opuszczał mury manufaktury, łączył z jakimś znanym nazwiskiem. Z racji mocno motoryzacyjnych korzeni marki zwykle byli to kierowcy wyścigowi, ale w przypadku Monaco stało się inaczej. W całej kolekcji TAGa właśnie Monaco chyba najwięcej zawdzięcza mądrej strategii promocyjnej oraz kilku szczęśliwym zrządzeniom losu… nie umniejszając jego zegarmistrzowskiej treści.

Heuer Monaco z 1969 roku
Heuer Monaco z 1969 roku

Zegarek pierwszy raz pojawił się na rynku w roku 1967 i stanowił swego rodzaju rewolucję w branży. W wyniku współpracy kilku manufaktur w mocno awangardowej, kwadratowej kopercie Monaco pracował pierwszy automatyczny kaliber z chronografem (11 Chronomatic)… ale o tym więcej przeczytacie w naszej sekcji „Kultowe Zegarki” TUTAJ. Monaco było dziwakiem i jak każdy dziwak wyróżniał się na tle podobnej do siebie reszty. Prawdziwy przełom, światła reflektorów i sława, o której wspomniałem we wstępie, przyszły dwa lata po rynkowym debiucie… dzięki filmowi.

Steeve McQueen i Heuer Monaco
Steeve McQueen i Heuer Monaco

Wyreżyserowany przez Lee H. Katzina film „Le Mans” opowiada o legendarnym, 24-godzinnym wyścigu na torze Circuit de la Sarthe i rywalizacji między ekipami Ferrari oraz Porsche. Liderem drugiej ekipy jest Michael Delaney, w którego rolę wciela się Steve McQueen. McQueen, już wtedy aktor o uznanej reputacji, graną przez siebie postać wzoruje na Joe Siffercie. Ponieważ podejście do aktorstwa ma niezwykle pedantyczne, ze swojego wzorca chce na ekran filmowy przenieść jak najwięcej, na czele z zewnętrznym anturażem. Na rękę McQueena, w wyniku zbiegu szczęśliwych okoliczności, trafia finalnie kwadratowa, niebieska wersja Monaco – od tamtej pory ochrzczona przydomkiem „Monaco McQueen”. Na kombinezonie z kolei, poza logiem Heuera, widać naszywkę z charakterystycznym, pomarańczowo-niebieskim logo marki Gulf. W te same barwy pomalowane jest Porsche 917 Delaneya, w filmie rywalizujące z czerwonym Ferrari 512 LM. Legenda Monaco rodzi się na dobre.

Z czasem pomarańczowo-niebieskie pasy z logo firmy produkującej oleje silnikowe zaczęły automatycznie kojarzyć się z motor-sportem, ale na tarczę TAGa trafiły dopiero kilka dekad później, bo w roku 2005 – na 75. urodziny Steve’a McQueena.

TAG Heuer Monaco Gulf 2005
TAG Heuer Monaco Gulf 2005

Co ciekawe, cyferblat zegarka był biały z granatowym i czerwonym pasem. Potem model pojawił się jeszcze w kilku wersjach, aż w roku 2018 zadebiutował we wcieleniu, które jest bohaterem niniejszej recenzji. Tym razem okazją były 50. urodziny Gulfa.



Monaco a’la vintage

Współczesna wersja Monaco w kolorach marki Gulf jest ewidentnie inspirowana pierwszym modelem zegarka z końcówki lat 60. XX wieku. Najbardziej widocznym tego dowodem jest oczywiście koronka, ulokowana po lewej stornie koperty – tak jak w premierowym Ref.1133B. Sama koperta – kwadratowa oczywiście – zrobiona jest ze stali. Jej wymiary, większe o cały milimetr od pierwowzoru, to 39 x 39 mm plus krótkie uszy oraz 14,6 mm grubości. 2 z tych milimetrów zajmuje wypukłe szkło z szafiru, wystające znacząco ponad obrys bezela. Szafirowe jest także małe, okrągłe okienko w stalowym, przykręconym deklu. Po prawej stronie wypolerowanej oraz satynowanej koperty znajdziemy dwa prostokątne, osadzone pod kątem przyciski stopera, a między kwadratowymi uszami zamocowano granatowy, perforowany pasek „racing” z pomarańczowym przeszyciem i stalowym motylkiem.

TAG Heuer Monaco Gulf
TAG Heuer Monaco Gulf

Vintage widoczny jest gołym okiem również na tarczy nowego Gulfa. Tak jak w pierwszym Monaco, tak i tu zachowano układ bi-compax, z dwoma kwadratowymi licznikami w poziomej osi tarczy, na godz.3 i 9. Cyferblat jest granatowy z lekkim szlifem słonecznym oraz dwoma pionowymi pasami – niebieskim i pomarańczowym – w jego prawej połówce. Dla kontrastu obie małe tarcze są białe z czarnymi wskazówkami i indeksami. Na godz.6, zaraz pod logotypem Gulf, wkomponowano małe, kwadratowe okienko datownika, a po przeciwległej stronie stare logo HEUER (jeszcze z czasów przed „TAGiem”). Ostatni, ale zdecydowanie przyciągający uwagę detal, to poziome indeksy godzinowe różnej długości okalające cyferblat, oparte o 12 malutkich kropek z luminowy. Czas odmierza para stalowych, prostokątnych wskazówek z substancją świecącą i czerwonymi przeciwwagami. Czerwony jest także sekundnik stopera.

TAG Heuer Monaco Gulf
TAG Heuer Monaco Gulf

Pod maską Monaco Gulf pracuje, nieprzerwanie od 1969 roku, automatyczny kaliber 11. Oczywiście nieprzerwanie w przenośni, bo ten obecny niewiele ma wspólnego z oryginalną, stworzoną w latach 60. konstrukcją kalibru z premierowego Monaco. Calibre 11 to dostarczana z zewnątrz Sellita SW300-1 z koronką na godz.9 oraz modułem stopera od Dubois Depraz.

TAG Heuer Monaco Gulf
TAG Heuer Monaco Gulf
TAG Heuer Monaco Gulf
TAG Heuer Monaco Gulf

Mechanizm dysponuje 40 godzinami rezerwy chodu, stop sekundą, szybką korektą daty i stoperem zdolnym zmierzyć maksymalnie 30 minut. Werk jest relatywnie mały (raptem 30 mm), ale w pełni funkcjonalny, sprawdzony i na potrzeby TAGa wykończony podstawowym zestawem zdobień, na czele z pasami genewskimi na szkieletowanym wahniku. W skrócie – nie ma się nad czym rozwodzić ale i do czego przyczepić.

Być jak Steve McQueen

Heuer Monaco to zegarek, któremu z całym przekonaniem nie można odmówić charakteru. Choć dziś na rynku kwadratowych kopert nie brakuje, Monaco jest jedno, niepowtarzalne i wyjątkowe w swojej prostocie. Oczywiście to z „przyklejonym” doń nazwiskiem McQueen jest niebieskie (np. Calibre 12 z naszego testu TUTAJ), ale i w Gulfie da się odczuć ten specyficzny rodzaj „kwadratowego uroku”. Kolory zaś na pewno usatysfakcjonują wytrawnego petrol-heada (pasjonata motoryzacji), któremu niebieski i pomarańcz automatycznie kojarzą się z rykiem silników, smarem i samochodowym olejem.

TAG Heuer Monaco Gulf
TAG Heuer Monaco Gulf

Dla mnie największym problemem Monaco od zawsze było to, jak zegarek leży na nadgarstku. 39 mm kwadratowej koperty nosi się zupełnie inaczej, niż 39 mm zegarek z okrągłą obudową, zwłaszcza kiedy dorzucimy do tego konkretną grubość. Przez dwa tygodnie testu mój nadgarstek (przeciętnych rozmiarów) zdążył się do tych gabarytów przyzwyczaić, a przez krótkie uszy i dobrze dopasowany pasek komfort noszenia zdecydowanie przerósł oczekiwania. Co prawda ciągle miałem nieodparte wrażenie, że za którymś razem zaczepię wystającym szafirem o futrynę albo zatrzaskowe zapięcie odepnie się w najmniej odpowiednim momencie (miałem z nim pewne kłopoty), ale nosiłem Monaco z przyjemnością.

TAG Heuer Monaco Gulf
TAG Heuer Monaco Gulf

Nie chcę wyrokować, czy edycja Gulf jest ciekawsza od klasycznego granatu, czy od pokazanego w tym roku, karbonowego Bamforda. Estetyka i jej poczucie niezmiennie pozostają kwestią gustu. Z pewnością jeśli tak jak ja lubicie klimaty lat 70., stare sportowe auta, zapach spalanej benzyny i McQueena, Monaco Gulf przypadnie Wam do gustu. Także z racji swojej wyjątkowości, dziwacznych na pozór, poziomych indeksów, koronki nietypowo po drugiej stronie oraz – było nie było – oryginalnych kolorów. Czy ja choć przez chwilę poczułem się jak McQueen?… w pewnym sensie. Na pewno za to odczarowałem Monaco we własnych oczach – to świetny kawałek specyficznego czasomierza.

Referencja CAW211R.FC6401, sprzedawana w eleganckim, skórzanym pudełku w kolorach Gulf, kosztuje 23.790PLN.

TAG Heuer Monaco Gulf
TAG Heuer Monaco Gulf

P.S. Ponieważ przy sesji do tego tekstu chcieliśmy podkreślić motoryzacyjne konotacje zegarka, jako tło posłużył wyjątkowy (jeden ze 100 wyprodukowanych) Morgan 3 Wheeler, w oryginalnym malowaniu Gulf. Za udostępnienie go do sesji dziękujemy @warsawdrive.

Morgan 3 Wheeler Gulf
Morgan 3 Wheeler Gulf
Zegarek do testów dostarczył TAG Heuer Polska.
Zdjęcia: Marcin Klaban
Video: VisionCrew

TAG Heuer Monaco Gulf

Producent TAG Heuer
Nazwa modelu Monaco Gulf
Ref. CAW211R.FC6401
Mechanizm z automatycznym naciągiem
Symbol mechanizmu Calibre 11
Rezerwa chodu (h) 40
Tarcza niebieska
Koperta stal
Średnica (mm) 39x39
Wysokość (mm) 14,6
Wodoszczelność 100m
Pasek skórzany
Cena (PLN) 23,790