Bazując na dedykowanemu amerykańskim pilotom modelu Pilot’s Watch sprzed dwóch lat, IWC stworzyło nową, limitowaną edycję „SFTI”. Rasowy, czarny chronograf opakowany został w ceramikę i nowoczesny kompozyt o nazwie Ceratenium.
W manufakturze IWC w Schaffhausen powstaje obecnie 6 różnych kolekcji, ale to „Piloty” – obok „Portugalczyków” – są znakiem rozpoznawczym marki. Pospołu zasługa to historii i obecnej strategii firmy, która z „Pilot’s Watcha” zrobiła modny, technicznie zaawansowany zegarek z fajną historią. Szczególnie wyróżnia się tu linia TOP GUN, przygotowana wspólnie z legendarną amerykańską szkołą pilotów wojskowych. Top Guny przeważnie (z malutkimi wyjątkami) utrzymane są w czerni. Czarny jest także najnowszy członek rodziny. „SFTI” zadedykowany został Strike Fighter Tactics Instructor, specjalnemu programowi szkolenia taktycznego, a projekt luźno nawiązuje do zegarka z 2018 roku.

Pilot’s Watch Chronograph TOP GUN „SFTI” również spowity jest czernią. Jego 44 mm koperta zrobiona została z ceramiki. Przyciski, koronka i dekiel to z kolei Ceratenium – kompozyt łączący w sobie odporność na uszkodzenia ceramiki i lekkość tytanu. Czarna jest także tarcza zegarka, przełamana czerwonymi akcentami w formie wypełnienia wskazówki małej sekundy oraz przeciwwagi centralnego sekundnika w kształcie sylwetki myśliwca F/A 18 Super Hornet.
Sercem zegarka jest automatyczny, manufakturowy kaliber 69380. Wyposażony w podwójny datownik mechanizm ma 46 h rezerwy chodu i umieszczono go tradycyjnie (dla zegarków „Pilot’s”) w wewnętrznej wkładce z antymagnetycznego metalu. Cały zegarek jest zresztą odpowiednio zabezpieczony przed wszelkiej maści uszkodzeniami i przeciążeniami, na które natknąć się można w samolotowym kokpicie – testowali go ponoć osobiście piloci amerykańskiej marynarki. Zegarków powstanie 1500, każdy z numerem wygrawerowanym na deklu. Czarną kopertę zestawiono z tekstylnym paskiem w kolorze militarnej zieleni. Za jeden egzemplarz zapłacić trzeba 10 100 EUR (~46 000 PLN).






