Timebloid 6 zegarków idealnych na rozpoczęcie obiecującej kariery w gangsta-rapie

Zapomnijmy o Patku Erica Claptona, o HYT sygnowanym Axl Rose’em czy o kolekcji zgromadzonej przez gitarzystę Anthraxa. Prawdziwym gatunkiem muzyki, który od zawsze kochał wyższe zegarmistrzostwo był i będzie rap – i to prawdopodobnie odwzajemnione uczucie.

Nie jesteśmy pewni ilu czytelników CH24.PL jest na najlepszej drodze do zawojowania listy Billboard, jednakże dla tych mających to w celach na najbliższe miesiące mamy kilka propozycji. Wszystko przez prosty fakt, iż szanowany zegarek, buduje reputacje w showbiznesie często równie dobrze, a może i lepiej, niż jakiekolwiek inne atrybuty, nie wyłączając naturalnych i nabytych zdolności.

Dla wszystkich chcących błyszczeć nie tylko lirycznymi umiejętnościami mamy dziś idealną listę, stworzoną zarówno dla tych, których kariera nabiera tempa, jak i dla tych, którzy dawno już zamienili blokowisko na kilkusetakrową posiadłość. Przed Wami kompletna mapa drogowa sugerowanych zakupów uzależniona liczbą sprzedanych płyt, kwotami wydanymi w strip-clubach, oraz ilością telefonów od managera Snoop Dogga odnośnie potencjalnego, wspólnego kawałka.

1. Rolex

Przyjmijmy, ze kariera nabiera tempa i wreszcie możemy nie tylko rapować o diamentowych Rolexach (o których przecież rymowaliśmy od małolata, wzorując się na teledyskach z MTv), ale i wreszcie nabyć pierwszy robiący wśród ziomkostwa wrażenie zegarek. Brak platynowej płyty nie przeszkodzi tu w zakupie entry-level Rolexa, np. poniższy Oyster Perpetual Day-Date w 18-karatowym złocie, którego lunetę zdobią 42 diamenty. Całość dopełnia tarcza w kolorze szampana, którego przecież z każdą kolejną sprzedaną płytą traktujemy jako substytut wody. Nieźle jak na swieżaka.

Rolex Day-Date / foto: DeMesy Fine Watches
Rolex Day-Date / foto: DeMesy Fine Watches

2. Rolex

Jeśli diamenty wokół lunety z powyższego Rolexa, stają się z biegiem czasu zbyt pospolite, bo nawet pies managera wytwórni płytowej ma ich więcej na obroży, może czas iść krok dalej? Wówczas z odsieczą znów przychodzi Rolex, i klasyczna Daytona z diamentowym Twistem na tarczy czyli ref. 116576 w platynie. Nieco ponad 130k GBP wydane na ten zegarek na pewno zwiększą pewność siebie spotykając coraz to ważniejszych ludzi na drodze.

Rolex ref. 116576
Rolex ref. 116576

3. IceLink

Jesteś bardziej nonszalanckim artystą i często idziesz pod prąd? Klasyczne diamenty to nuda i domena podstarzałych raperów z tzw. golden ery lat 90. ? Nie lękaj się! Mniej znana marka – IceLink, posiada w swojej ofercie zegarek o wymownej nazwie Floating Diamonds, w którym poza diamentami nieruchomo osadzonymi na lunecie, znajdziemy luzem wrzucone diamenty, ogrodzone tylko szafirowym szkłem z dwóch stron na jednym z sześciu pól na tarczy owego czasomierza. Teraz możesz słuchać dźwięku diamentów ruszając nadgarstkiem! Kto by pomyślał, że reputację na ulicy wspomoże Ci trzecia zasada dynamiki Newtona…

IceLink Floating Diamonds
IceLink Floating Diamonds

4. Audemars Piguet

Osiągając jednak pewien status materialny, po prostu nie wypada za często odstawać od grupy, do której przecież całe życie się aspirowało. Wreszcie czas na decyzję o zegarku odróżniającym mężczyzn od chłopców (lub tez odróżniającym mainstreamowy album od undergroundowego mixtape’a, jak kto woli). Czas być iced-out, czas błyszczeć w całości. Czas nabyć np. wysadzany diamentami od zapięcia po tarcze model Audemars Piguet Royal Oak Offshore Chrongraph ref. 26473BC.ZZ.8043BC.01. 42 mm średnica, ponad 600 diamentów na tarczy i bransolecie, ponad 50 karatów sumując całościowo. Te liczby robią wrażenie bardziej niż niejeden wers w topowym utworze.

Audemars Piguet ref. 26473BC.ZZ.8043BC.01
Audemars Piguet ref. 26473BC.ZZ.8043BC.01

5. Patek Philippe

Będąc na absolutnym świeczniku, możesz być pewien, że ludziom z Twojego otoczenia również przedstawiano podobne listy i proponowano zakupy dóbr, które miały ich wyróżnić zawsze i wszędzie. Czujesz zatem pewien dyskomfort gdy na rozdaniu BET Awards zobaczyłeś niemniej cool i niemniej iced-out Choparda na nadgarstku Lil’ Wayne’a, którego swojego czasu Birdman dał mu na 27. urodziny. Szukasz zatem dalej i wreszcie odnajdujesz go! Do tego udaje się mieć dwie pieczenie na jednym ogniu – gdyż zegarek odróżniający Cie od reszty pochodzi z firmy Patek Philippe, ciągle uznawanej w branży za najbardziej prestiżową. Wybierasz zatem pełen diamentów Nautilus 5720/2G „Phoenix”, w którym oko przykuwa emaliowany Feniks.

Patek Philippe Nautilus "Phoenix" / foto: chrono24
Patek Philippe Nautilus „Phoenix” / foto: chrono24

6. Jacob & Co.

Myślałeś, że posiadając w kolekcji pozycję nr 5 jesteś absolutnie wyjątkowy? Zapewne masz dobrego psychologa, bo przyda się, gdy wreszcie ktoś Ci doniesie, że kolega po fachu z The Fugees – Pras Michael, o którym notabene plotka głosi, że nawet Kevin Hart nie może się z nim równać pod kątem kolekcji zegarków, jest również właścicielem tego Nautilusa! Wiedząc, że nie masz jeszcze hitu na miarę „Killing me softly”, którego tantiemy zapewniłyby rozwijanie kolekcji do końca życia, decydujesz się na ryzykowny, ale na pewno godny kingpina ruch – dzwonisz do Flavio Briatore i składasz ofertę równą co najmniej oryginalnej cenie (18M USD) za jego Billionaire Watch od Jacob & Co.

Jacob & Co. Billionaire Watch
Jacob & Co. Billionaire Watch