Biblioteka „WoW – Watcher of Watches” – Dariusz Chlastawa
Zapomniani bohaterowie, marketingowe sukcesy i porażki oraz kulisy działania największych marek. O tym wszystkim przeczytacie w książce „WoW – Watcher of Watches”, o której rozmawiamy z autorem, Dariuszem Chlastawą.
Dariusz Chlastawa to osoba od dekad obecna w świecie zegarków. Przez długi czas – jako prezes Klubu Miłośników Zegarów i Zegarków – bardzo aktywnie działał na rzecz popularyzacji wiedzy o zegarmistrzostwie w Polsce. To właśnie pod jego kierownictwem KMZiZ organizował liczne spotkania z przedstawicielami renomowanych marek i niezależnymi zegarmistrzami, stając się jednym z najprężniej działających środowisk skupiających pasjonatów zegarków w kraju. W ostatnich latach skoncentrował się przede wszystkim na swojej kolekcjonerskiej pasji, a dziś powraca z projektem wyjątkowym – książką „WoW – Watcher of Watches”, w której dzieli się ponad dwudziestoletnim doświadczeniem i obserwacjami dotyczącymi świata współczesnego zegarmistrzostwa. O kulisach jej powstawania i tym, co znajdziemy w środku, rozmawiamy w poniższym wywiadzie.


Tomasz Kiełtyka: Zacznijmy od najbardziej oczywistego pytania. Skąd pomysł na książkę o zegarkach?
Dariusz Chlastawa: Ten pomysł dojrzewał bardzo długo. Interesuję się zegarkami od ponad 20 lat, działałem w Klubie Miłośników Zegarów i Zegarków, organizując m.in. spotkania, w trakcie których uczestnicy mogli poznać znane marki i zegarmistrzów. Przez ten czas działałem w środowisku kolekcjonerów, odwiedzałem targi, poznawałem ludzi z branży i zdobywałem doświadczenie jako klient. W pewnym momencie zacząłem słyszeć od znajomych: „Darek, może powinieneś napisać książkę?”. Początkowo traktowałem to jako żart, ale z czasem zacząłem się nad tym coraz poważniej zastanawiać. Przez moje ręce przewinęło się około 200 zegarków. To dało mi nie tylko wiedzę teoretyczną, ale przede wszystkim doświadczenie. Do tego doszły wyjazdy na Baselworld, SIHH (obecnie Watches & Wonders), spotkania branżowe i współpraca przy konkursie Zegarek Roku CH24.
Ile trwała praca nad książką?
Około trzech lat temu uznałem, że najwyższy czas zacząć pisać. Przełom nastąpił jednak dopiero w ubiegłym roku. Wyrzuciłem wtedy blisko 60 procent gotowego materiału i postanowiłem stworzyć książkę od nowa, w zupełnie innej formule. Żeby nie odwlekać pracy, zacząłem publicznie ogłaszać kolejne etapy projektu. To skutecznie zamknęło drogę do wymówek (śmiech).
Czyli napisanie książki zajęło trzy lata?
W pewnym sensie tak. Trzy lata trwał cały proces, choć najbardziej intensywny był ostatni rok. Wiele rozdziałów napisałem wtedy od nowa. Od stycznia do maja tego roku, kiedy uruchomiłem stronę internetową i oficjalnie ogłosiłem projekt, trwał już prawdziwy finisz. Można powiedzieć: trzy lata dojrzewania pomysłu, dwa lata pisania i jeden rok intensywnego porządkowania całości.

Czym ta książka różni się od innych publikacji o zegarkach?
W pewnym momencie zadałem sobie pytanie: „Co właściwie chcę napisać i czym ta książka ma się wyróżniać?”. Nie interesowało mnie tworzenie kolejnej publikacji technicznej ani książki poświęconej jednej marce. Na rynku są już bardzo dobre pozycje opisujące historię marek, mechanizmy czy komplikacje. Ja postanowiłem spojrzeć na współczesne zegarmistrzostwo przez pryzmat ludzi, historii i marketingu. Pokazuję, jak zegarek przeszedł drogę od narzędzia dla pilotów czy nurków do produktu luksusowego, którego wartość często budowana jest przez emocje i strategię marki.
Co czytelnik znajdzie w środku?
Książka została podzielona na kilka głównych bloków tematycznych. Jednym z nich są “Niewidzialni architekci i zapomniani bohaterowie”, czyli historie ludzi, którzy mieli ogromny wpływ na branżę, choć pozostają mało znani. Piszę między innymi o Günterze Blümleinie i Albercie Kecku, którzy odegrali kluczową rolę w ratowaniu marek IWC, Jaeger-LeCoultre oraz reaktywacji A. Lange & Söhne. Osobne miejsce poświęciłem Edmundowi Captowi i Charlesowi Vermotowi. To dzięki nim w czasach kryzysu kwarcowego udało się ocalić mechanizmy Valjoux 7750 i El Primero.

Jest także rozdział o markach, które przegrały nie z technologią, lecz z marketingiem. Analizuję między innymi historie Lemanii i Minervy.
W dalszej części poruszam temat inwestowania w zegarki, obalam popularne mity dotyczące prestiżu marek i tłumaczę, dlaczego „idealna podróbka” w praktyce nie istnieje.

Nie zabrakło również rozdziału poświęconego aferom, oszustwom i mniej znanym historiom branży, a także części wyjaśniającej, jak naprawdę funkcjonuje współczesny przemysł zegarkowy.
Dodatkowo w książce znalazło się 15 wywiadów z przedstawicielami branży, między innymi z braćmi Grönefeld oraz konstruktorami związanymi z Agenhor i Chronode. Całość zamyka praktyczny aneks dotyczący serwisowania, literatury i środowiska kolekcjonerskiego.
To bardziej książka oparta na wiedzy czy na emocjach?

Starałem się znaleźć równowagę. Nie chciałem pisać podręcznika ani suchej publikacji naukowej, ale też nie zależało mi na zbiorze luźnych anegdot. Moim celem było przekazanie dużej dawki wiedzy w przystępnej i angażującej formie.
Czy jest to książka wyłącznie dla pasjonatów?
Zdecydowanie nie. Nawet osoby, które dopiero zaczynają interesować się zegarkami, powinny znaleźć w niej coś dla siebie. Książka została skonstruowana tak, by nie trzeba było czytać jej od pierwszej do ostatniej strony – poszczególne rozdziały można wybierać zgodnie z własnymi zainteresowaniami.

Skąd wzięła się nazwa „WoW”?
Pomysł podsunęła moja żona Marta. Skrót “WOW” naturalnie kojarzy się z zachwytem, ale można go rozwijać na wiele sposobów. Ostatecznie wybrałem „Watcher of Watches”. Pojawiały się też żartobliwe propozycje, jak choćby „Witcher of Watches” (śmiech).
Czy traktujesz ten projekt jako jednorazową przygodę?
Wręcz przeciwnie. Wokół książki powstał już większy projekt. Na stronie internetowej opublikowałem ponad 20 wywiadów, z których większość nie trafiła do książki. Pracuję także nad inicjatywą „WoW²”, czyli bazą sprawdzonych usług związanych z renowacją i serwisem zegarków.
Na koniec – kilka konkretów. Jaki jest nakład i cena oraz kiedy książka trafi do sprzedaży?
Pierwsze wydanie będzie miało charakter kolekcjonerski i zostanie ograniczone do 360 egzemplarzy. Ta liczba nie jest przypadkowa – tarcza zegarka ma 360 stopni, co dobrze oddaje ideę szerszego spojrzenia na świat zegarków. Premiera odbędzie się 21 czerwca o godzinie 10:10, a cena wyniesie 180 zł. Każdy egzemplarz będzie numerowany i opatrzony dedykacją. Po wyczerpaniu limitowanej edycji planowane jest wydanie regularne.
A gdybyś miał opisać tę książkę jednym zdaniem?
To nie jest typowa książka o zegarkach.
Więcej o książce „WoW – Watcher of Watches” na stronie wowbook.pl


