Biblioteka „Chronografy – ukryte piękno. 210 lat odcinkowego pomiaru czasu.” – Mateusz Piechnik
Ponad 500 stron, 700 fotografii i ilustracji oraz historia jednej z najważniejszych komplikacji zegarmistrzowskich. Mateusz Piechnik przygotował niezwykle obszerne opracowanie poświęcone chronografom.
Mateusz Piechnik to osoba niezwykle skromna, a przy tym dysponująca ogromną wiedzą i prawdziwą pasją do zegarmistrzostwa. Jest fanem modeli vintage oraz autorem licznych tekstów poświęconych zegarkom. Na swoim koncie ma już dwie książki: „Czas na głębokości – historia zegarków do nurkowania” oraz „Czas to pieniądz – Jak kolekcjonować i sprzedawać zegarki”. Bohaterem kolejnej, trzeciej już publikacji został chronograf. To komplikacja, która od dziesięcioleci cieszy się ogromną popularnością wśród miłośników zegarków, a jednocześnie należy do najbardziej wymagających pod względem konstrukcyjnym. Mechanizm umożliwiający zmierzenie odcinka czasu stał się ważnym narzędziem wykorzystywanym m.in. przez sportowców, pilotów, lekarzy, naukowców i wojskowych.


Wszystko, co warto wiedzieć o chronografach
Pierwszy tom publikacji, zatytułowany „Chronografy – ukryte piękno. 210 lat odcinkowego pomiaru czasu”, przedstawia historię rozwoju chronografów, ich budowę, ewolucję funkcji oraz praktyczne zastosowania. Autor szczegółowo opisuje początki odcinkowego pomiaru czasu, zagadnienia techniczne związane z działaniem stopera i jego budową, a także to, skąd wzięła się potrzeba wykorzystania chronografu i jak wygląda ono w sporcie, lotnictwie, wojsku, medycynie oraz przemyśle.
Część książki to również opisy historii producentów chronografów – nie tylko ze Szwajcarii, ale również z Niemiec, Japonii, Francji czy Anglii. W spisie treści znajdziemy rozdziały poświęcone zarówno wielkim markom zegarkowym, jak i producentom mechanizmów, którzy przez dekady kształtowali rozwój tej komplikacji.

Tom I – „Chronografy – ukryte piękno. 210 lat odcinkowego pomiaru czasu” – liczy 516 stron i został wzbogacony o ponad 700 fotografii, ilustracji oraz rycin. Książka ukazała się nakładem Wydawnictwa Horologium, w twardej oprawie i dużym formacie albumowym. Możecie ją nabyć na stronie wydawnictwa – www.horologium.com.pl.
CH24 objęło publikację patronatem medialnym.

Drugi tom, zatytułowany „Chronografy – ukryte piękno. 100 kultowych modeli”, zadebiutuje na rynku w sierpniu 2026 i będzie miał formę katalogu umieszczonego na osi czasu. Tym razem autor skupi się na przybliżeniu najważniejszych i najciekawszych chronografów w historii.

Przy okazji wydania pierwszego tomu książki „Chronografy – Ukryte piękno”, mieliśmy okazję porozmawiać z Mateuszem na temat tej publikacji oraz zegarkowej pasji.
Tomasz Kiełtyka: Skąd wziął się pomysł, aby tak obszerną publikację poświęcić chronografom?
Mateusz Piechnik: To był w dużym stopniu proces naturalny. Taka książka po prostu powinna powstać w języku polskim. Wiesz, my ciągle jako społeczeństwo trochę siebie nie doceniamy. Mamy gdzieś jeszcze zakorzenione, na szczęście coraz mniej, że za granicą, na tym mitycznym zachodzie wszystko jest lepsze, bardziej rozwinięte.
A jeśli chodzi o środowisko zegarkowe, to uważam, że nie mamy w Polsce się czego wstydzić. Jesteśmy aktywni, ciekawi tematu i coraz bardziej świadomi. Nasze środowisko jest też liczne. Sądząc po wielkości grup i forów w Polsce, o zegarkach regularnie czyta i dyskutuje ponad 100 tys. ludzi, naprawdę jest dla kogo pisać. Oczywiście są wspomniane fora, grupy, tematyczne portale, takie jak Wasz CH24, gdzie każdy chętny znajdzie dużo fachowej wiedzy. Mimo to uważam, że tak duże i aktywne środowisko powinno mieć również dostęp do literatury tematycznej w ojczystym języku. Są dobre publikacje o chronografach w języku angielskim, francuskim i niemieckim, nie widzę powodu, aby nie było takiej książki po polsku.
A dlaczego chronografy? To jest poniekąd kolejny etap większej pracy, jaką rozpocząłem około 10 lat temu. Od 2016 r. publikuję krótsze i dłuższe treści na temat zegarków vintage. Początkowo były to posty na grupach i wpisy na forach, a czasem artykuły na portalach i do magazynów branżowych, a w 2018 r. ukazał się drukiem „Czas na głębokości – historia zegarków do nurkowania”. Wszystkie te działania wynikały z potrzeby podzielenia się nie tyle wiedzą, bo tej na początku zbyt dużo nie miałem, a raczej tym, co udało mi się odkryć i ustalić, napędzanym zwykłą ciekawością.
Druga kwestia jest taka, że lubię duże, przekrojowe tematy. Dają one przestrzeń twórczą i możliwość spojrzenia na zagadnienie z szerokiej perspektywy. Oczywiście historyk musi umieć skupić się również na szczegółach, dokumentach, archiwach czy wnioskach patentowych, ale jedno nie wyklucza drugiego.
Po diverach chronografy były logiczną kontynuacją, a zachęty do „podjęcia” tego tematu płynęły również od kolegów-miłośników zegarków. Sam byłem także zafascynowany tym tematem, bo już wcześniej, w 2017 r. badałem i opisywałem historię fabryki Martel Watch Co., czyli realnego twórcy mechanizmu El Primero. Zdając sobie jednak sprawę, jak będzie to trudny i złożony temat, przez kilka lat miałem nadzieję, że jednak ktoś inny napisze książkę o chronografach, tak się jednak nie stało.
Czy podczas pracy nad książką natrafiłeś na fakty, których wcześniej nie znałeś, a które istotnie wpłynęły na Twoje postrzeganie chronografów?
Nie ma tygodnia, abym nie trafił na nową informację, fakt albo szczegół, którego wcześniej nie znałem. Myślę, że właśnie to jest moja Super Moc. Kiedy wchodzę w jakieś zagadnienie, to nie jako ekspert, tylko jako ciekawy tematu entuzjasta, który chce szukać, dociekać i odkrywać historię na nowo. Gdybym na starcie dysponował ogromną wiedzą, którą na dobrą sprawę wystarczy tylko spisać, to mówiąc szczerze byłoby to niezmiernie nudny proces.
A czy trafiłem na fakty, które zmieniły moje postrzeganie chronografów? Nie mogę wymienić jednego przełomowego, ale mogę podać wiele istotnych informacji, które to postrzeganie ukształtowały i pogłębiły. Lepsze zrozumienie, jak genialnym zegarmistrzem był Louis Moinet, twórca ponadczasowego Compteur de Tierces uświadomiło mi, że już na początku XIX wieku człowiek był zdolny wytwarzać zaawansowane chronografy, zabrakło jednak wymiany informacji, aby jego technologia mogła się wówczas rozpowszechnić. Krzywka sercowa lub oscylacyjne sprzęgło E. Heuera to dowód na trwałość dobrych rozwiązań które, chociaż liczą 140-160 lat, są nadal powszechnie stosowane. Fakt, że dana konstrukcja jest tak udana, że przez dziesięciolecia trwa bez większych modyfikacji, jest nieco zaskakujący w naszych dynamicznych czasach.
Sporym odkryciem był dla mnie mechanizm Lemania kal. CH27-C12A, opracowany w latach 1947–1948 r. Był to prototyp mechanizmu chronografu z odbojowym rotorem. Chociaż nie wszedł do seryjnej produkcji, to był gotowy ponad 20 lat przed mechanizmami chronografów z naciągiem automatycznym Chronomatic 11, Zenith El Primero 3019 PHC i Seiko kal. 6139 z 1969 r.
Jakie są najczęściej powtarzane mity dotyczące historii chronografów?
Wszelkie mity powtarzane przez producentów, naciąganie własnej historii, roszczenie sobie tytułu, że było się w jakiejś dziedzinie pionierem, chociaż archiwa o tym milczą lub zgoła zaprzeczają itp. To marketingowa gra, która często nagina rzeczywistość, a moim zadaniem jest oddzielić ją od faktów historycznych. Jednym z najczęściej powtarzanych jednostkowych mitów jest historia tego, w jaki sposób Omega Speedmaster trafiła na testy do NASA.
Który okres rozwoju chronografów uważasz za najbardziej fascynujący, a który mechanizm za najbardziej przełomowy?
Uwielbiam lata 40. i przepiękne, klasyczne chronografy z tego okresu, ale bardziej fascynujące są moim zdaniem lata 70. i huragan, jaki przeszedł nad tradycyjnym mechanicznym zegarmistrzostwem za sprawą technologii kwarcowej oraz latach 80. gdy wielu producentów próbowało zdefiniować się na nowo i znaleźć swoje miejsce na odradzającym się rynku zegarmistrzowskim.
Wyjątkowym mechanizmem jest Zenith El Primero 3019 PHC, który w 1969 r. swoją jakością i parametrami odstawił konkurencję o dwie długości, a mimo to nie zawojował rynku. Fascynująca jest również historia jego ocalenia i odrodzenia. Nie zapominałbym również o solidnym i uniwersalnym ETA Valjoux 7750. Ten często nieco bagatelizowany „wół roboczy” dzięki swojej przystępnej cenie, masowej produkcji i dziesiątkom modyfikacji, przyczynił się w ogromnym stopniu do ponownej popularyzacji mechanicznych chronografów w latach 80., 90. i na początku XXI wieku.
Co chciałbyś, aby czytelnik wyniósł z lektury tej książki?
Na pewno chciałbym, aby każdy, kto sięgnie po tę książkę, miał po jej przeczytaniu przeświadczenie, że był to dobrze wykorzystany czas. Jej zakres tematyczny, mimo że dotyczy jednego typu zegarków, jest tak szeroki, że zarówno pasjonat zagadnień mechanicznych, jak i miłośnik historii, znajdzie tam miejsce dla siebie.
Sam jestem z wykształcenia historykiem (wprawdzie historykiem sztuki, ale metody badawcze są podobne), więc omawiane tematy staram się wkomponować w szersze tło społeczno-historyczne. Gdybym miał odpowiedzieć na to pytanie jednym zdaniem, to chciałbym, aby czytelnik dostrzegł, że zegarki nigdy nie były tylko urządzeniami mechanicznymi, ale reprezentowały swoją epokę; osiągnięcia na polu nauki i techniki, rozwój przemysłu, ale również zmiany społeczne i kulturowe.
Gdzie znajdujesz materiały do tego typu publikacji?
Nie znam jednego źródła, które pokryłoby zapotrzebowanie tak rozległego tematu. Staram się wykorzystywać wszystkie dostępne, wiarygodne źródła. Są to:
Źródła pisane: książki tematyczne, publikacje i artykuły w prasie fachowej, stare katalogi, magazyny branżowe;
Źródła ikonograficzne: zdjęcia z epoki, projekty, reklamy itp.;
Źródła archiwalne: dokumenty, plany, opisy do wniosków z urzędów patentowych, archiwów itp.;
Własne badania porównawcze;
Strony i portale internetowe: artykuły i informacje umieszczone na różnego typu stronach i forach tematycznych, o ile podane informacje udało się potwierdzić w innych niezależnych źródłach.
Gdybyś miał zachęcić do przeczytania książki jednym argumentem, jaki by on był?
Czytelniku, zapraszam Cię do lektury i gwarantuję, że będzie to zaskakująca, a może nawet fascynująca podróż po świecie chronografów.


