Kolekcja sportowych modeli Aluminium rozszerza się systematycznie, tym razem o nowy metal. Model z komplikacją GMT oraz chronograf zrobiono z lekkiego, ale wytrzymałego tytanu.
Geneva Watch Days 2026 w wydaniu manufaktury Bulgari – jednego z pomysłodawców i współorganizatorów imprezy – upłynął pod znakiem tytanu. Nie jest on oczywiście szwajcarskiej marce o włoskich korzeniach obcy, ale tym razem postawiono na niego wyjątkowo, prezentując kilka nowych modeli. O jednym z nich, zresztą absolutnej gwieździe GWD – Octo Finissimo Dual Time x Vianney Halter – pisaliśmy już wcześniej.
Titanio
O zegarkach Bulgari powiedzieć można wiele, ale na pewno nie da się przyłożyć do nich klasycznych kanonów projektowania. Każda z kolekcji ma swój własny, niepowtarzalny styl i wyróżniające elementy, które powstały na deskach kreślarskich i w komputerach ekipy kierowanej przez Fabrizia Bounamassę Stiglianiego. Aluminium jest kolekcją, którą łączy elementy zegarka casualowego ze sportowym, zdecydowanie nieformalnym, odpowiednim do noszenia na co dzień. Pierwotnie zegarki budowano z wykorzystaniem aluminium, ale z czasem ofertę rozbudowywano o nowe materiały i kolory, w tym np. brąz przy okazji serii wykonanej z połączenia gumy i brązu czy też edycji limitowanej GMT x Fender, stworzonej wspólnie z producentem gitar.

W nowej odsłonie zegarki nie tylko są zdecydowanie mniej kolorowe, ale mają również nową nazwę. Bulgari zmyślnie nazywa je Titanio, podkreślając nowy metal i jednocześnie nie brnąc w ekwilibrystyczne, językowe zabiegi dopisania tytanu do oryginalnej nazwy. Titanio jest też zdecydowanie dla tych, którzy lubią projekty monochromatyczne.


Koperty obu referencji wykonano z połączenia gumy i matowego, piaskowanego tytanu. W wersji GMT zegarek ma 40 mm średnicy, 9,7 mm grubości i 100 m wodoszczelności. Obudowę zamocowano na gumowym, łamanym pasku (to jedna z emblematycznych cech linii Aluminium), zapinanym na bardzo wygodny rzep. Taki sam pasek mocowany jest do koperty modelu Titanio Chronograph. Ta jest nieco większa – mierzy 41 mm średnicy i 12,35 mm grubości. W obu zegarkach po prawej umieszczono tytanową koronkę z czarną powłoką DLC, a na górze zamocowano gumowy bezel z wyciętą podwójnie nazwą marki. To zresztą motyw zaczerpnięty jeszcze z kolekcji Bvlgari Bvlgari.

Pod szafirowym szkłem Titanio GMT widać czarny cyferblat, otoczony czarno-szarym ringiem z podziałką 24h. Jaśniejsza część odpowiada oczywiście za godzinny dzienne, ciemna za te nocne. Z ringiem GMT koresponduje jedna z czterech centralnie zamocowanych wskazówek – ta zakończona małym grotem. Wskazówki są matowe, piaskowane, ale czytelne na tle ciemnego cyferblatu. Dodatkowo na wysokości godz. 3 wkomponowano małe, nierzucające się w oczy okienko daty. Reszta aplikacji – w tym dwie arabskie cyfry, pełniące rolę indeksów godzinowych – namalowana została na biało.

Podobnie prezentuje się cyferblat Titanio Chronograph. Zamiast pierścienia GMT ma ring ze skalą tachymetru, a do tego trzy małe tarczki, odpowiadające za wskazania stopera oraz małą sekundę. W tej wersji okienko daty przeniesiono między indeksy na godz. 4 i 5. Titanio GMT napędza automatyczny kaliber B381 z 42 godzinną rezerwą chodu. Titanio Chronograph to z kolei kaliber B192, dysponujący 50 godzinami rezerwy.

Oba werki ukryto pod pełnymi, tytanowymi deklami. Zegarek z komplikacja GMT wyceniono na 20 900 PLN, za Chronograph zapłacić trzeba 26 400 PLN.




