Breitling Chronomat w odświeżonym wydaniu
Kolekcja sportowych modeli Chronomat – chronograf, automat oraz wersja na mniejsze nadgarstki – przeszła kolejną metamorfozę, tym razem jeszcze bardziej upraszczającą design oraz podkreślającą zintegrowaną naturę zegarków.
Breitling Chronomat zapisał się w historii manufaktury z Grenchen jako jeden z bardziej innowacyjnych i charakterystycznych projektów. Powstał jeszcze w 1983 roku, na zamówienie włoskiej jednostki akrobacyjnej Frecce Tricolori. Zegarek miał spełniać wymogi nadgarstkowego narzędzia, zdolnego wytrzymać ekstremalne warunki (na czele z przeciążeniami) panujące w kokpicie samolotu, a do tego być na tyle eleganckim, by pilot nie musiał go zdejmować z nadgarstka w cywilu. W wersji zupełnie cywilnej zegarek trafił na rynek rok później, a wyróżniał go nietuzinkowy design i wielce awangardowa bransoleta Rouleaux. Dzięki swojemu unikatowemu charakterowi, Chronomat szybko stał się niemal kulturowym fenomenem. Nosili go m.in. Gordon Ramsay, Bernard Tapie czy Jean-Paul Belmondo, a amerykański Vogue uznał zegarek za „ikoniczny, nowy model lat 90.”. Więcej o historii tego modelu przeczytacie w artykule: #KultoweZegarki: Breitling Chronomat

Chociaż ciężko przypisać Chronomatowi taką sławą, jaką marce dał choćby Navitimer, z przekonaniem jest on częścią DNA manufaktury, a więc doskonale wpisuje się w strategię zarządzania wykreowaną przez Georgesa Kerna. W 2020 roku model powrócił do oferty, w nieco odświeżonej wersji z charakterystycznymi detalami stylistycznymi i chronografem zasilanym przez manufakturowy kaliber B01. Teraz przyszła pora na kolejny lifting i Chronomata a.d. 2026
Chronomat
Projektując, a właściwie przeprojektowując zegarki, Breitling zasadnie nie silił się na totalne zmiany, wprowadzając jedynie kilka kosmetycznych, ale istotnych modyfikacji. Zachowany jest więc ogólny look zegarków, z ich charakterystycznymi proporcjami, kopertami oraz bransoletą Rouleaux, wciąż złożoną z obłych, metalowych wałeczków.
Nowy Chronomat to przede wszystkim uproszczony, minimalistyczny bezel. Do tej pory złożony z 18 osobnych komponentów, teraz zastąpiony zostanie znacznie mniej skomplikowanym, monolitycznym elementem. Na bezelu zachowały się charakterystyczne wypustki na wysokości godz. 12, 3, 6 i 9, cała reszta powierzchni została natomiast wypolerowana. Zniknęły także widoczne po bokach śrubki, przez co całość nabiera większej elegancji.
Redesign objął również bransoletę oraz jej mocowanie do koperty. Teraz Breitling dumnie podkreśla, że to prawdziwie zintegrowane połączenie, bo choć do kopert da się zamocować pasek, łączenie dyskretnie ukryte jest pod obudową. Do tego bransoleta ma nowy system mikroregulacji, ukryty w dwóch ostatnich ogniwach zatrzaskiwanego zapięcia. Nowa kolekcja Chronomat składa się w sumie z trzech modeli.

Chronomat B01 42

Prym wiedzie oczywiście chronograf – komplikacja nawiązująca do oryginalnego modelu przygotowanego dla włoskich pilotów-akrobatów. 42 mm koperta (45,8 mm lug-to-lug), zrobiona ze stali, różowego złota albo ich mieszanki, ma zredukowaną do 13,77 mm grubość. Zegarki napędza flagowy, automatyczny kaliber B01 z 70 h rezerwy chodu, kołem kolumnowym oraz certyfikatem chronometru COSC.
Wersję w stali można wybrać z cyferblatem w kolorze srebrnym, granatowym albo zielonym – wszystkie z kontrastowymi, czarnymi tarczkami. Wariant złoty ma brązową tarczę, zaś wersja bi-kolor prezentuje kolor antracytowo-szary. Jest również luksusowa opcja stalowej koperty z platynowym bezelem, do której Breitling dopasowuje niebieski cyferblat „ice blue”.

W opcji z gumowym paskiem (w formie przypominającej bransoletę) zegarek kosztuje 41 500 PLN. Z bransoletą cena rośnie do 43 000 PLN. Model w różowym złocie wyceniono na 224 500 PLN.
Chronomat Automatic B31 40

W wersji pozbawionej chronografu koperta Chronomata maleje do 40 mm średnicy (43,7 mm lug-to-lug) i 10,99 mm grubości. Tym razem wybrać można opcję stalową albo stal połączoną z platynowym bezelem. Ten drugi wariant wyróżnia jasnoniebieski cyferblat „ice blue”. Stalowe modele mają tarcze w kolorze białym, niebieskim albo zielonym.

W kopercie modelu Automatic 40 pracuje manufakturowy kaliber B31, dysponujący 78 godzinami rezerwy oraz certyfikatem COSC. Zegarek kosztuje 29 000 PLN, a za opcję z platynowym bezelem zapłacić trzeba 39 500 PLN.
Chronomat Automatic 36
Linię uzupełnia skierowany do posiadaczy i posiadaczek mniejszych nadgarstków model z kopertą o średnicy 36 mm. W smukłej, mierzącej 9,68 mm grubości kopercie, pracuje automatyczny kaliber 10 na bazie Sellity, z 42-godzinną rezerwą chodu.

Ponieważ Chronomat 36 ma w sobie damski pierwiastek, jego cyferblat może być zrobiony z masy perłowej, a koperta może łączyć stal ze złotem oraz diamentami. W najprostszym wydaniu zegarek ma niebieski cyferblat. W tej opcji cena na metce wynosi 25 500 PLN.


