Zegarkowe rocznice i ważne daty w 2026 roku
Nadchodzące dwanaście miesięcy przyniesie mnóstwo jubileuszy i innych znakomitych okazji, które można uczcić równie wyjątkowymi zegarkami – a jak wiecie, zegarmistrzowie świętować potrafią.
W świecie zdominowanym mocno przez wszelkiej maści marketingowe sztuczki i PR-owe popisy, jubileusze dają zegarkowym twórcom doskonałą sposobność, by zaprezentować coś nowego lub przypomnieć o modelach sprzed lat. Jak już pewnie doskonale wiecie, niektórzy potrafią z takich okazji korzystać, wyciskając przysłowiową cytrynę do ostatniej kropelki, i to z bardzo różnymi rezultatami. Niemniej jednak okrągłe rocznice odgrywają istotną rolę w kreowaniu nowości, dlatego – w oczekiwaniu na to, co przyniosą – zebraliśmy je dla Was w jednym miejscu.
145. rocznica powstania marki Seiko (1881)
Zaczynamy nieprzypadkowo od japońskiej manufaktury, bo tak jak dobrze wiecie, wie jak wykorzystywać jubileusze. Przy każdej specjalnej okazji Seiko przygotowuje sporo specjalnych modeli, i z całą pewnością założyć można, że tak będzie również tym razem.

Już na początku stycznia Japończycy pokazali cztery pierwsze modele na 145. urodziny – King Seiko, Presage, Astron i Speedtimer – i coś nam podpowiada, że to definitywnie nie jest ich ostatnie słowo. Z drugiej strony Seiko nadal oferuje jedne z najlepszych zegarków w kategorii jakość/cena, ciekawe więc, czym zaskoczy swoich fanów. Kintaro Hattori zapoczątkował legendarną markę jeszcze w 1881 roku, otwierając w Tokio mały zakład, przekształcony później w fabrykę Seikosha, z której to pierwszy zegarek na nadgarstek wyjechał w 1913 roku.
50 lat kultowego modelu Patek Philippe Nautilus (1976)
W wadze ciężkiej zegarkowych ikon kilka modeli zapisało się wyjątkowo mocno – niczym legendarny nokaut Muhammada Ali na George’u Foremanie w zairskiej Kinszasie. Jedną z nich bez cienia wątpliwości jest zaprojektowany przez Geralda Gentę Nautilus. Sportowy zegarek o zintegrowanej konstrukcji, oryginalnie stworzony w stali, zachwyca proporcjami, spójnością designu, lekkością i swoim uniwersalnym charakterem. Projekt Genty był i jest tak dobry, że oparł się próbie czasu i wciąż pozostaje prawdopodobnie najlepiej rozpoznawalnym i pożądanym Patkiem w kolekcji.

40-tkę modelu Patek uczcił dwoma specjalnymi edycjami Nautliusa, opakowanymi w białe złoto albo platynę, z diamentami na charakterystycznie tłoczonej, tym razem ciemnoniebieskiej tarczy. W 2021 roku genewska manufaktura ogłosiła koniec kultowej referencji 5711, prezentując jej zieloną wersję, by rok później zaprezentować następcę – referencję 5811 – nieco powiększoną i w białym złocie. Czym Patek zaskoczy tym razem? Wasze typy będą tak dobre jak nasze, bowiem kierowana przez rodzinę Stern marka zdolna jest do absolutnie wszystkiego.
100 lat manufaktury Tudor (1926)
Jeszcze w 1926 roku Hans Wilsdorf, twórca legendarnego Rolexa, zrejestrował oficjalnie nazwę „Tudor”. Dał tym samym początek konceptowi, który zakładał niejako stworzenie starszemu, większemu bratu młodszej, skromniejszej siostry. Tudor miał oferować jakościowe zegarki, ale z nieco gorszymi parametrami i adekwatnie niższą ceną. Robi to skutecznie (z małymi przerwami) od stulecia, a w ostatnim czasie wypracował sobie status prawie niezależnej manufaktury (z nową siedzibą w Le Locle) i wiodącego gracza średniego segmentu rynku.

A co pokaże nam przy okazji swoich 100. urodzin? To ciężko wywróżyć nawet najbardziej wytrawnym ekspertom. Tudor lubi zaskakiwać, lubi eksperymentować, ale jednocześnie trzymać się ram wyznaczonych jeszcze przez Hansa Wilsdorfa. Nie liczyłbym więc na zegarmistrzowskie popisy, za to na ciekawe modele oparte o historię (jak np. pokazany kilka tygodni temu w Dubaju Ranger Dune White) albo w bardziej współczesnym wydaniu (jak np. karbonowy Pelagos).
70 lat modeli Rolex Day-Date i Milgauss (1956)
Gdybym poprosił Was o wskazanie najbardziej ikonicznych modeli Rolexa, z dużym prawdopodobieństwem na liście tej nie znalazłby się Milgauss, ale za to trafiłby na nią Day-Date. Te dwa kompletnie różne od siebie zegarki zadebiutowały w tym samym roku – dokładnie 7 dekad temu – i skierowane były do osób o skrajnie różnych gustach.
Milgauss reprezentuje techniczne, stricte funkcjonalne podejście do zegarmistrzostwa. Przede wszystkim miał stawiać czoło polom magnetycznym, uodparniając na nie delikatny w swojej chronometrycznej naturze mechanizm. Prototypowe modele pojawiały się jeszcze przed rokiem 1956, ale komercyjna produkcja ruszyła dokładnie 70 lat temu. W obecnej kolekcji Rolexa próżno szukać Milgaussa, znakomita to więc okazja, by powrócił w chwale.

Day-Date z kolei to prawdziwa arystokracja zegarkowego świata. Przydomek „President” nosi co prawda z innych powodów, ale wśród kolekcjonerów uchodzi często za kwintesencję Rolexa – jego najdoskonalsze, skończone dzieło. Od zawsze dostępny tylko w drogocennych kruszcach, Day-Date praktycznie nie zmienił się od dnia swoich narodzin i zapewne urodzinowo także żadnej cudownej metamorfozy nie przejdzie. Cytując klasyka „kiedy coś działa, po co to zmieniać?”. I tym bardziej ciekawe, co dla swojego klejnotu w koronie wymyśli Rolex.

25. rocznica powstania manufaktury Richard Mille (2001)
Jedna z najbardziej nowoczesnych, a jednocześnie budzących najbardziej skrajne emocje zegarkowych manufaktur naszych czasów obchodzi w tym roku ćwierć wieku swojego istnienia. Od samego początku Richard Mille szedł nieco pod prąd ogólnym trendom, oferując bez wątpienia znakomite jakościowo zegarki, ale opakowywane w egzotyczne materiały, nietuzinkowy design i ciekawe komplikacje. Zegarki RM są niebotycznie drogie, ciągle pożądane – ale specyficzna grupa odbiorców i brak jakichkolwiek historycznych nawiązań sprawiają, że marka dzieli kolekcjonerów na wielkich fanów i równie zagorzałych antagonistów. Nas jednak ciekawi, czym zaskoczy na swoje urodziny.

30 lat modelu Vacheron Constantin Overseas (1996)
W kategorii sportowych zegarków w stali o zintegrowanej konstrukcji powiedziane zostało już chyba wszystko, ale Vacheron Constantin ma w tym roku znakomitą sposobność, by dodać jeszcze coś od siebie. Co prawda ostatnie miesiące upłynęły przede wszystkim pod znakiem modelu 222, ale to Overseas jest właśnie sportową ikoną genewskiej manufaktury. Ostatni raz lifting przeszedł w 2016 roku, dlatego pozostaje wielce prawdopodobne, że w tym roku doczekamy się kolejnego wariantu. Konkurencję Overseas ma potężną, przed zegarmistrzami i projektantami VC stoi więc nie lada zadanie.

80 lat marki Casio (1946)
Japoński producent celebruje w tym roku wkroczenie w wiek podeszły, czyli swoją osiemdziesiątkę. Założona przez Tadao Kashio marka odegrała fundamentalną role w historii zakładania zegarków na nasze nadgarstki – bo kto z nas nie miał kiedyś jakiegoś modelu Casio? Od tych najprostszych z kalkulatorem i cyfrowym wyświetlaczem (które swoją drogą są obecnie bardzo popularne), po te ultrawytrzymałe z logo G-Shock.
120 lat marki Montblanc (1906)
Choć zegarki produkuje de facto dopiero od końcówki lat 90. zeszłego stulecia, Montblanc swoje początki datuje jeszcze na rok 1906. Powstał w Berlinie (obecnie siedziba mieści się w Hamburgu), pomimo iż swoją nazwę zaczerpnął od najwyższego szczytu górskiego francuskich Alp. Można chyba zaryzykować stwierdzenie, że zegarki z charakterystycznym logotypem marki są dzisiaj w regresie, ale z pewnością możliwości firma ma duże. Zwłaszcza od kiedy weszła w posiadanie legendarnej manufaktury Minerva, specjalizującej się w wytwarzaniu najwyższej klasy mechanizmów.
50 lat modelu (TAG)Heuer Monza (1976)
TAG Heuer (a wcześniej Heuer) stworzył przez prawie 170 lat swojego istnienia niezliczoną ilość doskonale rozpoznawalnych modeli, często z bardzo wdzięcznie brzmiącymi nazwami. W tym roku okrągła pięćdziesiątka stuka może nieco mniej popularnej, ale nie mniej urokliwej Monzy. Zegarek wyróżniała przede wszystkim beczułkowata koperta, w najbardziej rasowej wersji pokryta czarną powłoką. Na bazie tego modelu TAG Heuer zaprezentował limitowaną reedycję (rocznik 2016) – tak udaną, że włączyłem ja do mojej prywatnej kolekcji. Co tym razem przygotuje manufaktura należąca do LVMH, przekonamy się zapewne w kwietniu.

200 lat marki Gallet (1826)
To jeden z tych jubileuszy, który pewnie przeszedłby zupełnie niezauważony. Dokładnie dwa stulecia temu narodziła się marka Gallet, ale jeśli jej nie kojarzycie, to w sumie nic w tym dziwnego – pozostawała nieaktywna od dobrych kilku dekad. Czemu więc o tym wspominamy? Oto bowiem Gallet powróci w tym roku w glorii i chwale, a wszystko za sprawą Breitlinga i Georgesa Kerna, który zdecydował się na reaktywację tej marki. Jak dokładnie będzie to wyglądało jeszcze nie wiemy, ale plotka głosi o cenowym przedziale poniżej Breitlinga.
30 lat marki Parmigiani Fleurier
Jeszcze jeden młody gracz zegarkowej branży obchodzi w tym roku okrągłe urodziny. Założona przez Michela Parmigiani manufaktura ma już (albo dopiero) 30 lat i mimo młodego wieku zdecydowanie ma się czym chwalić. Zwłaszcza od kilku lat, kiedy za sterami stanął Guido Terreni i zupełnie zrewolucjonizował jej wizerunek. Ikoniczna już Tonda PF czy piękna, minimalistyczna linia Toric piszą nowy rozdział historii marki, zostawiając miejsce na kolejne eksperymenty z klasycznym, pięknym zegarmistrzostwem.



