Time to meet Carl F. Bucherer – Katowice

Listopadowe spotkanie z cyklu „Time to meet” odbyło się na Śląsku i po raz drugi poświęcono je marce Carl F. Bucherer. W otoczeniu industrialnego krajobrazu mieliśmy okazję nie tylko zobaczyć niemal pełną kolekcję zegarków tej niezależnej szwajcarskiej marki, ale również posłuchać ciekawych historii stojących za ich powstaniem.

Wybór miejsca na pierwsze na Śląsku spotkanie z marką Carl F. Bucherer nie był przypadkowy. Zlokalizowany tuż przy nowoczesnym Muzeum Śląskim oraz zabytkowym szybie górniczym ceglany budynek restauracji architektonicznie idealnie wpisuje się w filozofię marki: łączenie tradycji i historii z nowoczesnością.

Time to meet: Carl F. Bucherer
Time to meet: Carl F. Bucherer

Wywodząca się z Lucerny firma Carl F. Bucherer powstała w 1888 roku i jest jedną z nielicznych, które nie należą do dużych grup, nadal pozostając w rękach rodziny. I chociaż dzisiaj to już poważny, branżowy gracz, nadal w duchu marki czuć pasję oraz dość luźną atmosferę, która z pewnością pomaga przy okazji spotkań z jej przedstawicielami. Podobnie jak na warszawskim „Time to meet”, tak i w Katowicach szwajcarskiego producenta reprezentował odpowiedzialny za rynek europejski – Peter Kaeser, w towarzystwie Pawła Biernackiego z sieci salonów Jubitom, oferujących w Polsce na wyłączność zegarki Carl F. Bucherer.

Paweł Biernacki / TTM: Carl F. Bucherer
Paweł Biernacki / TTM: Carl F. Bucherer
Peter Kaeser / TTM: Carl F. Bucherer
Peter Kaeser / TTM: Carl F. Bucherer

W sumie zgromadzeni goście mieli szansę zapoznać się z kilkunastoma czasomierzami z kolekcji Manero i Patravi. Opinie, co do tego który z nich jest najciekawszy, były podzielone, ale za zdecydowanych faworytów śmiało można uznać dwa modele: Patravi ScubaTec Manta Trust oraz Manero Flyback Chronograph.

Time to meet: Carl F. Bucherer
Time to meet: Carl F. Bucherer
Time to meet: Carl F. Bucherer
Time to meet: Carl F. Bucherer

Patravi ScubaTec Manta Trust

Historia o tym, jak los połączył firmę zegarkową z organizacją ratującą manty przed wyginięciem jest niezwykle interesująca. Podobnie jak dedykowany tej współpracy zegarek, na którym znajdziemy liczne odwołania to tych majestatycznych, morskich stworzeń np. zarys mant na tarczy, czy zupełnie unikatowe odwzorowanie struktury ich podbrzusza (unikatowe jak odcisk ludzkiego palca) na deklu.

Time to meet: Carl F. Bucherer
Time to meet: Carl F. Bucherer

Stonowana kolorystyka i projekt samego zegarka, który nie udaje produktów konkurencji, zjednał serca miłośników sportowych czasomierzy. Więcej o samym zegarku i współpracy z fundacją Manta Trust znajdziecie w obszernej relacji z naszej wyprawy na Malediwy – TUTAJ.


Manero Flyback Chronograph

Miłośnicy stylistyki vintage postawili na Manero Flyback w nietypowej wersji kolorystycznej tzn. z szaro-niebieską tarczą zestawioną z szarym, skórzanym paskiem. Projekt cyferblatu i jego wykonanie niejednego przyprawiło o szybsze bicie serca.

Time to meet: Carl F. Bucherer
Time to meet: Carl F. Bucherer

Mieliśmy niedawno przyjemność testować właśnie ten zegarek, o czym możecie przeczytać w artykule: Recenzja: Carl F. Bucherer Manero Flyback Chronograph.


Od klasyków do wagi ciężkiej

Wśród pozostałych zegarków nie zabrakło klasycznych, eleganckich garniturowców z kolekcji Manero, jak i potężnych – rozmiarowo i wagowo – Travelteców. W tych ostatnich Carl F. Bucherer zintegrował 3 strefy czasowe, z czego jedną ustawia się za pomocą przycisku na godz. 10. Powiązana z nim sieć kół zębatych (częściowo widocznych przez szkiełko w bocznej powierzchni koperty) umożliwia w efekcie odczyt czasu z otaczającego tarczę dysku. Dopełnienie kolekcji stanowiły seryjnie produkowane modele ScubaTec (przetestowane przez nas TUTAJ), w tym jeden z kopertą ze złota.

Time to meet: Carl F. Bucherer
Time to meet: Carl F. Bucherer

Niezależnie od preferencji i wybranej kolekcji zegarkom Carl F. Bucherer z pewnością nie można odmówić tego, że budzą emocje i w niektórych rozwiązaniach wybierają zupełnie inną drogę niż konkurencja. Doprawiając to faktem, że w dzisiejszych czasach nadal utrzymują pełną niezależność i rozsądne ceny mogą stanowić ciekawą alternatywę dla osób, chcących się wyróżnić tym, co noszą na nadgarstku.

Zdjęcia: Adam Gawenda