#KultoweZegarki: Rolex Cosmograph Daytona

To nie jedyny zegarek, który kojarzy się z motosportem, ale jedyny taki. Jego historia jest pełna sprzeczności – przez pierwsze lata nie był chodliwym towarem, ale później, żeby kupić jedną z wersji trzeba było wpisać się na długą listę oczekujących. Ladies & Gentleman, oto Cosmograph Daytona.

Są marki, które oferując nawet jeden słynny model pękają z dumy. Ale nie Rolex. O tej firmie nie wystarczy po prostu powiedzieć, że to marka zegarkowa. To raczej chronometryczna instytucja, której zawdzięczamy wiele, m.in. wodoszczelną kopertę z zakręcaną koronką. I chociaż Rolex produkuje zegarki ze stoperem od lat 20. XX wieku, pierwsze wersje, np. modele obsługiwane za pomocą jednego przycisku (nr ref. 2021) były wprowadzane do kolekcji raczej po cichu. Powód? W tamtym czasie właścicielowi firmy, Hansowi Wilsdorfowi, bardziej zależało na międzynarodowym rozgłosie w związku z dwoma nowymi wynalazkami, czyli wodoszczelną kopertą i mechanizmem z automatycznym naciągiem. Być może właśnie z tego powodu pięć nowych modeli ze stoperem po raz pierwszy znalazło się w firmowych katalogach dopiero około 1937 r. Pod koniec lat 30. XX wieku Rolex oferował ich już sporo, w tym m.in. wersję w pierwszej wodoszczelnej kopercie Oyster (nr ref. 3481) i opakowany w kwadratową kopertę model 3529 z kalibrem Valjoux 69. Na swój debiut Cosmograph Daytona musiał poczekać aż do lat 60. XX wieku, chociaż już w 1951 r. powstał model o nr ref. 6034, który miał podziałkę tachometryczną i telemetryczną (i stosowany w pierwszej wersji Daytony kal. Valjoux 72). Zapobiegliwy Wilsdorf zarejestrował nazwę „Cosmograph” dużo wcześniej, bo już w 1953 roku. Ale początkowo miała odnosić się nie do modelu ze stoperem, ale do zegarka z automatycznym naciągiem i wskazaniami faz Księżyca.

W 1962 roku firma Rolex pokazała klasyczny model ze stoperem o nr ref. 6238, który miał wodoszczelną kopertę Oyster (stalową lub złotą) z gładkim pierścieniem i napędzany był ręcznie nakręcanym kalibrem Valjoux 72. Ref. 6238, często nazywany „Pre-Daytona”, po raz pierwszy pojawił się w firmowym katalogu przeznaczonym na włoski rynek w 1964 roku i produkowany był do 1968 r.

Pierwszy Rolex Cosmograph Daytona z 1963 roku
Pierwszy Rolex Cosmograph Daytona z 1963 roku

W 1963 r. zadebiutował pierwszy Cosmograph Daytona (nr ref. 6239) z kopertą Oyster, nie zakręcanymi jeszcze, ale wodoszczelnymi przyciskami służącymi do obsługi stopera, dużą podziałką tachometryczną na pierścieniu (inni producenci stosowali mniejsze podziałki, najczęściej nadrukowane na tarcze) i ręcznie nakręcanym mechanizmem ze stoperem, kołem kolumnowym i pionowym sprzęgłem, dostarczonym przez firmę Valjoux (kal. 72B). Ta data uznawana jest za moment narodzin tego słynnego modelu.

Daytona – standardowa czy egzotyczna?

Niedługo po premierze Daytony, firma Rolex zaczęła sponsorować wyścigi organizowane na torze Daytona International Speedway na Florydzie. Jak podają niektóre źródła (choć dzisiaj raczej trudno to potwierdzić), uczestnicy wyścigów „Daytona Continental” mieli dostawać stalowe wersje modelu 6239, a zwycięzcy złote. Wkrótce na tarczy zegarka, nad 12-godzinnym licznikiem pojawił się czerwony napis „Daytona“. Wtedy też, od razu ruszyła w Stanach Zjednoczonych odpowiednia kampania promocyjna: nowojorska filia firmy, czyli American Rolex Watch Co., wykupiła reklamy w wielu gazetach, w których chwaliła się, że Rolex jest oficjalnym partnerem toru na Florydzie i promowała jednocześnie nowy model ze stoperem nazwany na jego cześć (chociaż zanim zdecydowano się na nazwę Daytona, pierwsze modele dostępne w Europie nazywano „Le Mans”).

Daytona, 1955 rok
Daytona, 1955 rok

O tym, jak zmieniał się Cosmograph Daytona i o jego wielu wersjach, limitowanych edycjach i różnych tarczach powstały dziesiątki książek, z którymi ten tekst nie może konkurować, bo w tak krótkim artykule nie da się pokazać nawet większości zmian. Ale warto wspomnieć o kilku najważniejszych modyfikacjach i najbardziej znanych wariantach.

Daytona
Daytona

Jednym z najbardziej kojarzonych modeli jest „Paul Newman”, który zasługuje chociaż na kilka zdań komentarza. Krótko po premierze modelu 6239, który standardowo miał 37-milimetrową kopertę, czarną tarczę z białymi licznikami, firma Rolex wprowadziła wersję zwaną „Exotic”, z białą tarczą i licznikami w kolorze czarnym. W sklepach z zegarkami klienci mogli kupić standardową wersję, ale sprzedawcy za każdym razem informowali, że istnieje możliwość bezpłatnej wymiany tarczy na „egzotyczną”. Jednak na wersję „Exotic” należało poczekać około kilku tygodni.

Paul Newman / foto: rolexblog.blogspot.com
Paul Newman / foto: rolexblog.blogspot.com

„Egzotyczną” Daytonę nosił m.in. słynny aktor Paul Newman (swój pierwszy egzemplarz kupił pod koniec lat 60. XX wieku; później dostał też w prezencie od żony Daytonę ze specjalną dedykacją) i dzięki niemu (chociaż był tego nieświadomy) przeszła do historii jako Daytona Paul Newman.

Paul Newman i Daytona podarowana mu przez żonę Joanne Woodard w 1972 / foto: rolexmagazine.com
Paul Newman i Daytona podarowana mu przez żonę Joanne Woodard w 1972 / foto: rolexmagazine.com

Ta znana dziś i stosowana przez kolekcjonerów nazwa nie przyjęła się od razu, ale dopiero w latach 80. XX wieku. Spopularyzowali ją włoscy detaliści, którzy zobaczyli filmowe fotosy aktora z Daytoną na nadgarstku i zaczęli nazywać „egzotyczną” wersję – Daytona Paul Newman. Tarcza Daytony Paul Newman różniła się od tej standardowej nie tylko kolorem, ale też kilkoma istotnymi detalami. Na przykład liczniki zawsze były w tym samym kolorze co otaczający tarczę zewnętrzny pierścień z podziałką dla centralnego sekundnika (w innych wersjach Daytony podziałki sekundowej nie podkreśla kontrastujący kolor), a wszystkie indeksy i punkty wyłącznie nadrukowane. Poza tym, indeksy godzinowe były tylko delikatnie zaakcentowane, a liczniki wydawały się bardziej masywne dzięki dodatkowym punktom uzupełnionym cyframi kojarzonymi ze stylem art deco.

O jednym warto pamiętać: Daytona Paul Newman to nie nazwa modelu, ale rodzaju tarczy. Nie musi więc mieć wyłącznie jasnej tarczy, bo o tym, czy to „Newman” decydują wspomniane detale.

Za czym kolejka ta stoi?

Przez pierwsze lata Daytona nie miała wzięcia. Powodem braku zainteresowania był ręcznie nakręcany mechanizm Valjoux 72. Dla niektórych klientów, zwłaszcza Amerykanów, Daytona to nie był „prawdziwy” Rolex, bo w tym czasie marka kojarzyła się wyłącznie z zegarkami Oyster Perpetual napędzanymi mechanizmami z automatycznym naciągiem. W niektórych źródłach opisywana jest nawet anegdota o tym, że jeden z amerykańskich detalistów oferował zalegający na półkach Ref. 6239 z 40-procentowym rabatem. Ale firma Rolex słynie z tego, że wszystko robi po swojemu, dlatego na nowy mechanizm (tym razem już z automatycznym naciągiem), Daytona musiała poczekać aż do 1988 roku. W międzyczasie, powoli wprowadzano kosmetyczne zmiany, na przykład w 1965 roku weszła na rynek wersja o nr ref. 6240 z powiększoną koronką (o średnicy 7 mm) i zakręcanymi przyciskami służącymi do obsługi stopera, która produkowana była do 1969 r.

W 1975 roku, kiedy wszyscy ekscytowali się zegarkami kwarcowymi, firma Rolex znowu poszła pod prąd. Posługując się motoryzacyjnymi porównaniami: wrzuciła wsteczny bieg i zarządzający firmą Andre Heiniger zadecydował, że firma nadal będzie stawiać na mechanikę. Dlatego kolejne wersje Daytony, czyli modele 6263 z pierścieniem z czarnego tworzywa sztucznego i 6265 z powiększonymi przyciskami służącymi do obsługi stopera miały ręcznie nakręcane kalibry Valjoux 72. Jednak dni modeli z ręcznie nakręcanym mechanizmem były policzone, przede wszystkim z powodu zakończenia produkcji tego mechanizmu przez firmę Valjoux w 1974 r. Te dwie wspomniane wersje zamknęły rozdział ręcznie nakręcanych zegarków ze stoperem marki Rolex, chociaż obie można było jeszcze znaleźć w firmowych katalogach z lat 80. XX wieku (Rolex miał prawdopodobnie duży zapas tych mechanizmów).

Poszukując alternatywy dla mechanizmu Valjoux w latach 80. XX wieku, Andre Heiniger rozpatrywał różnych dostawców. Od razu odrzucił jednak mechanizmy Valjoux 7750 i Lemania 1341, które jego zdaniem były zbyt tanie i nie pasowały do wysokiej jakości zegarków oferowanych przez markę Rolex. W międzyczasie, firma Zenith po ponad dziesięcioletniej przerwie wznowiła w 1986 roku produkcję swojego najbardziej znanego mechanizmu El Primero. Wprawdzie standardowa wersja El Primero też nie wchodziła w grę ze względu na wysoką częstotliwość chodu (36 000 wahnięć/godz.) i datownik, ale idealnie nadawała się do przeróbek. Kaliber oznaczony w firmie Zenith numerem 400 przeszedł końską kurację, po której została tylko około połowa oryginalnych części. Najbardziej zauważalną różnicą było zmniejszenie częstotliwości do 28 800 wahnięć na godzinę, zastosowanie breguetowskiego włosa i większego balansu z czterema wkrętami Microstella oraz charakterystycznego dla marki Rolex wahnika z zewnętrznym elementem wykonanym z metalu ciężkiego. Pozbawiony funkcji zatrzymania sekundnika i oznaczony w firmie Rolex jako kaliber 4030, nowy mechanizm miał oczywiście automatyczny naciąg (54-godzinna rezerwa chodu), stoper z kołem kolumnowym i pionowym sprzęgłem oraz licznikami: 30-minutowym i 12-godzinnym. Po raz pierwszy oficjalnie pojawił się w 40-milimetrowym modelu Cosmograph Daytona, pokazanym na targach w Bazylei w 1988 roku (ta wersja dostępna była pod nr ref. 16520, 16523 lub 16528 – ta ostatnia w złotej kopercie). W pierwszej serii podziałka tachometryczna wyskalowana była na 200, a później na 300 jednostek na godzinę (mil lub kilometrów), tak jak kiedyś w wersjach z ręcznie nakręcanym mechanizmem. Z kolei przy godzinie trzeciej wygrawerowany był napis „Units per hour“. W drugiej serii, podziałka powiększona została do 400 jednostek, o czym informował odpowiedni napis widoczny przy godzinie 1.

Znając filozofię marki Rolex, można uznać Daytonę z mechanizmem El Primero za swego rodzaju
ciało obce, które jak to bywa w naturze, prędzej czy później zostanie odrzucone. Dlatego prezentacja wersji z własnym mechanizmem ze stoperem była kwestią czasu. Ale zanim do tego doszło, „ciało obce” przyniosło wielocyfrowe zyski tym detalistom (zwłaszcza Daytona w stalowej kopercie), którzy mieli nosa i od razu zamówili większe ilości. Później klienci musieli wpisywać się na listę oczekujących (niektórzy czekali na swój egzemplarz nawet 3 lata). Bo w szarej strefie, cena stalowej Daytony była dwa razy wyższa od detalicznej.

Rozdział trzeci

Rolex Cosmograph Daytona z 2000 roku
Rolex Cosmograph Daytona z 2000 roku

Nowy etap zaczął się w 2000 roku. Wtedy odbyła się oficjalna premiera modelu Cosmograph Daytona (nr ref. 116520) z pierwszym mechanizmem stworzonym we własnej manufakturze. Wiadomo jednak, że stworzenie całkiem nowego mechanizmu to kwestia lat, ale znana z oszczędnej polityki informacyjnej firma Rolex nie była skora do dzielenia się szczegółami z prac nad nowym napędem. Na szczęście istnieją bazy danych w urzędach patentowych, z których przynajmniej można się dowiedzieć, kiedy zaczęto prace nad nowym mechanizmem. W Szwajcarii firma zgłosiła w październiku 1996 roku patent na kilka rozwiązań. Dwa lata później, bo w sierpniu 1998 roku taka sama sytuacja miała miejsce w Stanach Zjednoczonych.

Innymi słowy – stworzony po pięciu latach prac kaliber 4130 był całkowicie nową konstrukcją. Miał m.in. średnicę wynoszącą 30,5 mm, wysokość 6,50 mm (czyli był o 0,05 mm bardziej płaski niż kal. 4030), autokompensacyjny, breguetowski włos wykonujący 28 800 wahnięć na godzinę, 44 kamieni, typowy dla zegarków marki Rolex system antywstrząsowy Kif, stoper z kołem kolumnowym i pionowym sprzęgłem oraz 72-godzinną rezerwę chodu. Wraz z nowym mechanizmem Daytona zmieniła się też na zewnątrz: mały sekundnik znalazł się na godzinie 6, wskazówki obu liczników – tego na godzinie 3 i tego na 6 umieszczone zostały na jednej linii, minimalnie powyżej środka tarczy. Poza tym, właściciele czuli też różnicę w czasie noszenia, bo odświeżona, stalowa Daytona, mimo że też miała 40-milimetrową kopertę, ważyła o około 20 g więcej niż poprzednia wersja.

Specyficzne rozmieszczenie wskazań na tarczy było nie tylko ciekawostką techniczną, ale praktycznym rozwiązaniem, które uniemożliwiało fałszerzom produkcję podróbek. Bo nietypowy układ liczników nie odpowiadał żadnemu ze znanych i dostępnych mechanizmów, typu Valjoux 7750 itd.

Rolex Daytona - foto: Antiquorum
Rolex Daytona – foto: Antiquorum

Jeżeli chodzi o ewolucję Daytony, to Rolex przeprowadzał ją w sposób charakterystyczny dla siebie, czyli stopniowo. Na początku dostępna była więc wspomniana wersja ze stali, stalowo-złota o nr ref. 116523 i ta opakowana w kopertę z żółtego złota (nr ref.116528), z bransoletą lub skórzanym paskiem. W 2011 roku Daytona (nr ref. 116515LN) dostała kopertę ze specjalnego stopu złota o nazwie Everose i odpornym na zarysowania, ceramicznym pierścieniem ze spieku Cerachrom. W 2013 roku Rolex pokazał Daytonę niby mimochodem wspominając, że przypada 50 rocznica urodzin tego zegarka. Opakowany w platynową kopertę model 116506, jak każdy platynowy zegarek marki Rolex, miał charakterystyczną niebieską tarczę. Z nią kontrastował brązowy pierścień wykonany z ceramiki oraz zaznaczone na brązowo liczniki. Inne elementy Daytony pozostały bez zmian: koperta o średnicy 40 mm i sprawdzony kaliber 4130. W 2016 roku podczas targów Baselworld Szwajcarska firma zaprezentowała stalową Daytonę z ceramicznym pierścieniem (przeczytacie o niej TUTAJ).

Nie jest łatwo zaprojektować zegarek, który byłby jednocześnie sportowy i elegancki, ale w przypadku modelu Cosmograph Daytona ta sztuka się udała. Zwłaszcza teraz – w czasach, kiedy 44-milimetrowe zegarki to norma, opakowana w 40-milimetrową kopertę Daytona wygląda niczym elegancki klasyk.

Niewiele marek wywołuję tak skrajne emocję jak Rolex. Marka jest ceniona za jej niezawodność i rozpoznawalność albo nie darzona sympatią za popularność. W kolekcji tej manufaktury znajduję się model, który może nosić miano najbardziej pożądanego zegarka produkowanego seryjnie, bez ograniczeń ilościowych. Rolex Cosmograf Daytona to jedyny zegarek tej marki wyposażony w stoper, kopertę o średnicy 40mm oraz wodoszczelności 10 bar. O niebywałym prestiżu tego zegarka świadczy fakt, że nie można go kupić od ręki, czas oczekiwania na wersję stalową wynosi od kilku miesięcy do kilku lat.
Jarosław Dobrzyński
Kierownik salonu Mokotów Luxury w Warszawie

Mecenas cyklu Kultowe Zegarki - Jubitom