Kompaktowa koperta ze żłobkowanym pierścieniem i czerwonym przyciskiem plus matowoczarna tarcza z dwoma licznikami oraz dyskretnym autografem – oto dedykowany słynnemu aktorowi, model 417 ES Steve McQueen Limited Edition No. 1.
Zapytani o marki zegarków, które nosił Steve McQueen, prawdopodobnie większość z Was odpowie: Heuer i Rolex. Mniej osób wie, że prywatnie „King of Cool” nosił model 417 ES niemieckiej marki Hanhart. Pierwotnie, 417 ES ze stoperem z powracającą wskazówką powstał dla niemieckich pilotów wojskowych w połowie lat 50. XX w. i był kontynuacją czasomierzy produkowanych dla niemieckiego wojska w czasie II wojny światowej. Dodatek „ES” w nazwie pochodzi już z czasów powojennych i jest skrótem od niemieckiego słowa „Edelstahl”, czyli stal nierdzewna. Jaki był 417 ES? Wyróżniał się dużą czytelnością wskazań, prostą obsługą oraz konstrukcją wytrzymałą na wstrząsy.
Dlaczego Steve McQueen wybrał ten skromny model? Prawdopodobnie ze względu na jego funkcjonalność. Aktor często nosił ten zegarek podczas wyścigów motocyklowych oraz w życiu prywatnym, co uwieczniły fotografie z lat 60. XX w., w tym także te opublikowane w słynnym magazynie „Life”. I choć związek Steve’a McQueena z marką Hanhart trwał wiele lat, to dopiero teraz firmie udało się wypuścić na rynek upamiętniającą go specjalną serię. W projekt zaangażowane były wnuki aktora, Chase i Madison McQueen, dzięki którym na tarczy pojawił się autograf aktora.

Nowy 417 ES Steve McQueen Limited Edition No. 1 wygląda bardzo podobnie do historycznego modelu 417 ES: ma stalową kopertę o średnicy 39 mm (wysokość 13,3 mm), która jest zwieńczona, wypukłym, szafirowym szkłem. Nieodłączną częścią ozdobionej szczotkowaniem i polerowaniem obudowy jest żłobkowany pierścień (obraca się w obu kierunkach) z charakterystycznym, czerwonym „przerywnikiem” oraz ozdobiona historycznym logo, zakręcana koronka. Z pewnością rozpoznawalnym elementem jest też czerwony przycisk przy godz. 4., ale ten detal został wprowadzony do tej serii niedawno, bo w ubiegłym roku.


Odniesień do historii jest więcej, na przykład matowoczarna tarcza z dwoma symetrycznie rozmieszczonymi licznikami (30-minutowym stopera na godz. 3. i małym sekundnikiem na godz. 9.), a także beżowy odcień masy świecącej (nawiązanie do stosowanego kiedyś radu) pokrywającej wskazówki i cyfry (wskazówki zachowały nawet lekko zaokrąglone końcówki). Natomiast nowym detalem jest znajdujący się na godz. 6. podpis Steve’a McQueena, który dyskretnie przypomina, że mamy do czynienia ze specjalną wersją.

Obracając zegarek, pod przezroczystym deklem zobaczymy ręcznie nakręcany kaliber AMT5100 M ze stoperem z powracającą wskazówką i kołem kolumnowym (w charakterystycznym niebieskim kolorze), który powstał na bazie kalibru Sellita SW510 M. Mechanizm pracuje z częstotliwością 28 800 wahnięć na godzinę (4 Hz) i ma 58-godzinną rezerwę chodu.

I jeszcze pasek. Na historycznych zdjęciach widać, że zegarek Steve’a McQueena miał brązowy pasek przechodzący pod kopertą (typowy dla modeli wojskowych). Ten element został odtworzony z rzadko stosowanej, trwałej skóry Shell Cordovan przez włoską garbarnię Comipel.

Model 417 ES Steve McQueen Limited Edition No. 1 pochodzi z limitowanej serii 300 sztuk i jest dostarczany z okolicznościową broszurą, numerowaną plakietką, kartą limitowaną, inspirowaną licencją wyścigową S. McQueena z 1964 r. oraz… niespodzianka: z butelką czerwonego lakieru do paznokci, który ma związek z czerwonym przyciskiem. Jak głosi legenda, żona jednego z pilotów pomalowała przycisk odpowiedzialny za resetowanie wskazań stopera po to, by o niej pamiętał i cało wrócił do domu. Historia niepotwierdzona, ale brzmi interesująco. A cena? Wynosi 2 890 EUR (~13 000 PLN).


