„Hands-On” GLYCINE Airman 1953 Vintage

Dla GLYCINE model Airman to prawdziwa ikona – znak rozpoznawczy firmy. Inspirowany historyczną wersją Vintage 1953 jest tego świetnym dowodem.

Przyznaję bez bicia, że nigdy nie byłem specjalnym fanem image’u Airmana. Zegarek, który powstał prawie 60 lat temu (swoją droga za rok okrągłe urodziny) niemal nie uległ zmianie. Oryginał wymyślono na pokładzie samolotu DC4 jako czasomierz-narzędzie mające pełnić rolę de facto przyrządu pokładowego – stąd 24 godzinna tarcza, druga strefa czasowa, ergonomiczny, stosunkowo niewielki rozmiar i przede wszystkim maksymalna czytelność. Ta stricte użytkowa natura jednych przyciąga, innych raczej odpycha. A że marka przez owe 60 lat pozostawała wierna pierwowzorowi, ciężko było zmienić proporcje między obiema grupami.

W tym roku w Bazylei GLYCINE pokazało stanowiący niemal wierną kopię egzemplarza a.d. 1953 model „1953 Vintage”. I muszę przyznać, że to kawałek świetnego, old-schoolowego czasomierza.

... stylowe drewniane pudełko
… stylowe drewniane pudełko
Airman 1953 Vintage
Airman 1953 Vintage

Aby zachować pewne oryginalne założenia, „nowy-stary” Airman to nadal idealnie funkcjonalna rzecz. Stalowa, stosunkowo płaska koperta ma 42mm średnicy, mniej więcej 10mm wysokości i jest w całości starannie wypolerowana. Jedyne inaczej ozdobione motywy to górna powierzchnia prostych uszu i obracający się lekko (choć z pewnym zbędnym luzem) bezel z 24-godzinną podziałką drugiej strefy – satynowany z pokolorowanymi na czarno indeksami. Aby nim operować, niezbędne jest odkręcenie dużej koronki na godz.4. W pozycji zakręconej blokuje ona ruch pierścienia.

większa koronka (po lewej) do obsługi obrotowego pierścienia
większa koronka (po lewej) do obsługi obrotowego pierścienia

Najważniejszy z punktu widzenia koncepcji Arimana detal stanowi jego cyferblat. Jedno można powiedzieć na pewno – bezbłędnie kojarzy się z zegarkami sprzed dekad. Kremowa tarcza jest lekko wypukła, czarne indeksy, napisy, logo i podziałka minutowa starannie naniesione, a stylowe wskazówki wypełnione kojarzącą się z zegarkami Vintage (nomen omen) piaskową luminową (świecącą na zielono). Całość jest istotnie idealnie czytelna i łatwo regulowana zakręcaną koronką. Jedynie system 24-godzinny może wymagać przestawienia się na taki osobliwy system. Drobne detale jak napisy PM/AM/NOON czy czerwono-biały (czerwone cyfry na białym tle) datownik z lupką przytwierdzoną do szafirowego szkła (a’la ROLEX) dodają smaczku.

lupka a'la ROLEX dodaje stylistycznego smaczku
lupka a’la ROLEX dodaje stylistycznego smaczku

Ostatni element jeszcze bardziej podkreślający charakter zegarka to nylonowy pasek tzw. NATO, czarny ze skórzaną wstawką, metalowymi, wypolerowanymi sprzączkami. Wygodny, ale trochę krótki – ja na swoim nadgarstku ledwo byłem wstanie go zapiąć.

nylonowy pasek NATO
nylonowy pasek NATO

Suma summarum Airman 1953 Vintage to świetny zegarek – moją opinię i beznamiętne podejście do serii wywrócił o przysłowiowe 180 stopni. Jest solidnie wykonany, napędzany sprawdzoną ETĄ 2893-2 (delikatnie ozdobioną własnym wahnikiem i perłowaniem), i ma ten nieodzowny old-schoolowy wyraz, który tak wielu pasjonatów zegarków stawia ponad wszelkie nowoczesne „udziwnienia”. Sam się sobie (i mojemu raczej skłaniającemu się ku współczesności gustowi) dziwię, ale pozytywne wrażenie Vintage’owego Airmana spotęgowała jeszcze możliwość porównania z również nową (wprowadzona an rynek równolegle) wersją all-black Mystery. Cały czarny Airman w błyszczącej kopercie z maksymalnie nieczytelną tarczą (niby taka idea all-black, ale miło by było czasem sprawdzić, która godzina) to nie był najlepszy pomysł GLYCINE. Tym bardziej że w zestawieniu z wersją Vintage przegrywa na każdym polu.

Airman Mystery
Airman Mystery
Airman Mystery
Airman Mystery

Za limitowanego do liczby 600 sztuk Airmana 1953 Vintage trzeba zapłacić trochę ponad 8100PLN (wraz ze stylowym drewnianym pudełkiem i certyfikatem na wzór oryginału z 53-ego). To niby sporo więcej, niż za regularny wariant, ale zdecydowanie warto. Sam chętnie widziałbym go na swoim nadgarstku – nawet z nylonowym paskiem pewnie bym się szybko polubił.

Airman Vintage na ręce
Airman Vintage na ręce

P.S. Z racji wątpliwej jakości zdjęć (a raczej mojego wątpliwego talentu do ich robienia) polecam zajrzeć TUTAJ.

Zegarek udostępnił salon od Czasu do Czasu.
Opracowanie: Łukasz Doskocz