MB&F HM12 The Guardian – zegarkowy transformers od Maxa Büssera
W swoim najnowszym projekcie MB&F przypomina, że zegarmistrzostwo najwyższej próby traktuje z lekkim przymrużeniem oka. Oto „The Guardian” – robot z zegarkową głową.
Praktycznie przez całą swoją niezależną karierę Maximilian Büsser podkreśla, że nie interesuje go tradycyjne, nieco skostniałe i bazujące na utartych kanonach podejście do tworzenia zegarków. Szanując dziedzictwo i historię, MB&F projektuje popuszczając granicę niczym nieograniczonej wyobraźni jak małe, kreatywne dziecko. Tak zresztą lubi mówić o sobie Büsser, często powtarzając motto „Creative adult is a child who survived” (z ang. „Kreatywny dorosły to dziecko, które przetrwało”). Nietrudno w to uwierzyć, kiedy spojrzy się na portfolio manufaktury i jej kolejne, mniej i bardziej szalone kreacje. Kreacje, w których odmierzanie czasu jest tylko produktem ubocznym kinetycznej sztuki mechanicznej i niezwykłego designu. Inspirowanego kosmosem, starą motoryzacją, filmami s-f, dzieciństwem i wieloma innymi tematami, które pozornie nie dostarczają natchnienia zegarkowym twórcom.
Wiele było w historii MB&F przykładów tego szalonego wręcz podejścia do projektowania, ale najnowsze dzieło marki – „The Guardian” – mogłoby zostać wręcz rzecznikiem prasowym wizji i szaleństwa Maxa Büssera i jego nie mniej szalonych przyjaciół.

The Guardian
Robot i zegarek połączeni w jedno – razem stanowiący spójną całość, osobno jak dwa odrębne dzieła mikromechanicznej sztuki. Tak w skrócie opisać by można owoc niemal 5-letniej pracy MB&F nad projektem, który nie tylko wieńczy 20 lat istnienia marki, ale otwiera kolejny rozdział i nową dekadę. Czerpie garściami z dotychczasowych modeli, łączy awangardę i futuryzm z klasyką oraz tradycją. Za projekt odpowiada tym razem Büsser oraz drugi Max w teamie MB&F – Max Maertens.
Zegarek
Clou projektu – jeśli w ogóle można go podzielić na mniej i bardziej ważne elementy – stanowi oczywiście najnowsza odsłona Horological Machine – nr 12. W całym układzie jest głową tytułowego robota, ale de facto to w pełni funkcjonalny, naręczny czasomierz ze skomplikowanym mechanizmem i wykończeniem.

Wykonany z tytanu, trójwymiarowy HM 12 mierzy 49,3 x 43,6 mm plus 13,8 mm grubości. Jak w przypadku wielu MB&F’ów, na papierze wydaje się to sporo, ale na nadgarstku robi całkiem zaskakujące wrażenie. Do lekkości metalu dochodzą długie, mobilne uszy, które skutecznie oplatają nawet nieco mniejszy nadgarstek. Po obu stronach konstrukcji ulokowano dwie koronki: jedną do ustawiania wskazań i dokręcania mechanizmu, drugą do obsługi przesłon – a co to właściwie takiego? o tym za moment.
Front zegarka, okryty szafirowym szkłem, prezentuje kompozycję przypominającą twarz humanoidalnego robota. Oczy to dwa obrotowe dyski, odpowiedzialne za wskazanie godzin oraz minut. U góry ulokowano klatkę tourbillonu, czyli mózg robota, regulujący jego precyzyjną pracę. U dołu natomiast widać wahnik automatycznego naciągu, gwarantujący przypływ stałej energii. A wspomniane chwilę wcześniej przesłony? 6 ukrytych w bokach koperty elementów w dowolnym momencie osłania elementy tarczy. Obsługuje się je jedną z koronek, a ustawić można w dowolnej pozycji. Sam mechanizm przesłon składa się z 200 komponentów i jest całkowicie niezależny od mechanizmu zegarka.


HM12 napędza automatyczny kaliber z 84-godzinną rezerwą chodu. Powstaje in-house i składany jest z 646 komponentów, wykańczanych ręcznie. Samo wykończenie przybrało tradycyjną formę, charakterystyczną dla klasycznych zegarków z wyższej półki. Złote mostki konstrukcji mają ziarnistą fakturę, a wypukły wahnik ozdobiono giloszowaniem, aplikowanym przez atelier Kariego Voutilainena. Warto tez zauważyć, że mechanizm kształtem dopasowany jest do koperty.

Robot
Choć HM12 sam w sobie pozostaje kinetyczną rzeźbą, jej dopełnieniem – a właściwie strażnikiem (z ang. „Guardian”) – jest złożony z 755 komponentów, mierzący 38 cm wysokości robot. Dla MB&F wykonuje go L’Epée. Robot ma w pełni funkcjonalne ramiona, w których skrzętnie ukryto przydatne narzędzia. W prawym trzyma tarczę, która skrywa zegarmistrzowską lupkę powiększającą. W lewym zaś wkomponowano latarkę z promieniami UV, którymi podświetlić można wypełnione luminową elementy robota albo samego zegarka. Pierś zajmuje analogowy, mechaniczny termometr. Zegarek zaś wpina się w bezpieczne mocowanie u góry konstrukcji.


Guardian stoi na wysokiej, okrągłej podstawie, w której ukryto szufladę na przechowanie paska od zegarka. Cały waży bagatela 15 kg.
MB&F HM12 The Guardian powstanie w ściśle limitowanej, unikatowej serii. Unikatowej, bowiem MB&F zarzeka się, że model nigdy już nie powróci do oferty. Dostępny jest wariant z zielonymi, niebieskimi albo fioletowymi elementami, każdy objęty limitacją do 12 egzemplarzy. A cena? Za jeden, niezależnie od koloru, zapłacić trzeba 280 000 CHF (~1 290 000 PLN) plus podatek.


MB&F HM 12 The Guardian
| Producent | MB&F |
| Nazwa modelu | HM 12 The Guardian |
| Mechanizm | z automatycznym naciągiem |
| Symbol mechanizmu | HM12 |
| Rezerwa chodu (h) | 84 |
| Tarcza | szkieletowana |
| Koperta | tytan |
| Średnica (mm) | 49,3 x 43,6 |
| Wysokość (mm) | 13,8 |
| Pasek | tekstylny |
| Limitacja | 36 |


