Audemars Piguet Neo Frame Jumping Hour
Najnowszy zegarek manufaktury z Le Brassus to połączenie śmiałych, odważnych form geometrycznych i wyjątkowej komplikacji cyfrowego wskazania upływającego czasu.
Od kilku lat AP (Audemars Piguet) przyzwyczaja nas, że nie jest już zakładnikiem jednego tylko wzorca, czyli ikonicznego Royal Oaka. Nie jest albo przynajmniej bardzo nie chce być, bowiem dużo odważniej niż kiedyś stara się tworzyć zupełnie nowe zegarki, w zupełnie nowych formach, które w niczym nie przypominają legendarnego projektu Geralda Genty.
Pierwszy był budzący wciąż kontrowersje CODE 11.59, który – przyznać trzeba – przeszedł szereg modyfikacji czyniących go bardzo ciekawą i wartościową opcją. Potem AP zaczął myszkować w swoich przepastnych archiwach i prezentować modele inspirowane historią, ale ze stylistycznym pazurem – patrz [Re]Master02 Selfwinding. Najnowszy eksperyment z nietuzinkowym designem, również lekko osadzony w przeszłości, to model Neo Frame Jumping Hour.
Neo Frame
Inspiracja stojąca za projektem to zegarek z archiwów manufaktury, a konkretnie z roku 1929. Wyróżniała go prostokątna forma koperty oraz minimalistycznie rozwiązana komplikacja skaczącej godziny, czyli cyfrowe wskazanie wartości, przeskakujące na kolejną godzinę dokładnie po upływie 60 minut.

W nowej wersji zegarek prezentuje prostokątną kopertę z geometrycznymi liniami, nawiązującymi do stylistyki Art Deco, a konkretnie stylu Streamline, modernistycznego podejścia do projektowania o minimalistycznych, płynnych formach. Wykonana z różowego złota koperta mierzy 34,6 x 34 mm i zrobiona jest z różowego złota. Front zaś stanowi szafirowe szkło z czarną powłoką PVD, które w dolnej i górnej części pozbawione jest złotych ramek, jakby płynnie okalając obudowę. W kontrze do oryginalnego modelu (inspiracji), nowy wygląda modernistycznie, choć z zachowaniem najistotniejszych elementów.

Grubą na 8,8 mm obudowę zamocowano na pasku ze skóry cielęcej z fakturą przypominającą gruby splot. Pasek zintegrowany jest z całością, współtworząc płynną i ergonomiczną formę.
Tytułową komplikację, plus wskazanie minut w formie obrotowego dysku, rozlokowano na szafirowym froncie i otoczono parą złotych ramek. Dyski obu wskazań są czarne z białymi indeksami, a projekt uzupełnia złote logo Audemars Pgiuet, wkomponowane zaraz pod okienkiem minutowym.


W płaskiej kopercie, od tyłu zamkniętej szafirowym szkłem, pracuje nowy kaliber o numerze 7122. Zbudowany na bazie legendarnego werku 7121 (tego z m.in. Royal Oaka Jumbo) mechanizm ma automatyczny naciąg, 52 h rezerwy chodu, balans taktowany na 4 Hz i specjalne zabezpieczenie antywstrząsowe, które zapobiega przypadkowemu przeskakiwaniu dysków w razie mocniejszych uderzeń. Werk od góry wieńczy złoty rotor naciągu z wyciętym logo AP. Złote są również mostki balansu oraz bęben sprężyny głównej.

Dostępność i cena
Audemars Piguet Neo Frame Jumping Hour nie jest limitowany, ale z pewnością zdobycie egzemplarza będzie graniczyło z cudem. Za jeden trzeba będzie zapłacić 64 900 EUR (~274 000 PLN).

Audemars Piguet Neo Frame Jumping Hour
| Producent | Audemars Piguet |
| Nazwa modelu | Neo Frame Jumping Hour |
| Ref. | 15245OR.OO.D206VE.01 |
| Mechanizm | z automatycznym naciągiem |
| Symbol mechanizmu | 7122 |
| Rezerwa chodu (h) | 52 |
| Tarcza | czarna |
| Koperta | różowe złoto |
| Średnica (mm) | 34,6 x 34 |
| Wysokość (mm) | 8,8 |
| Wodoszczelność | inna |
| Pasek | skórzany |


