Time to Meet Norqain
Bohaterem 14. spotkania „Time to Meet” był Norqain – marka, która w zaledwie kilka lat zdołała zbudować rozpoznawalność w branży i zaskarbić sobie uznanie kolekcjonerów.
Przy okazji poprzedniej edycji „Time to Meet” – organizowanej przez CH24 serii kameralnych spotkań z kolekcjonerami i wybranymi zegarkowymi manufakturami – pisaliśmy o młodym wieku marki Hublot i jej dynamicznym wejściu do zegarkowego świata. Jeśli więc Hublot uznać za markę młodą, bohater kolejnego TTM (Time to Meet) to prawdziwe, zegarkowe niemowlę. Norqain powstał bowiem w 2018 roku, a swoje rynkowe początki datuje na okres nieco już zapomnianej pandemii koronawirusa. Nie musimy zatem pisać, z jakimi wyzwaniami mierzył się na starcie.

Norqaina założyli Ben Kuffer (CEO), Ted Schneider i Mark Streit, którzy na siedzibę firmy wybrali Nidau, w szwajcarskim kantonie Berno, nieopodal znacznie lepiej kojarzonego zegarkowo Biel/Bienne. W logotypie umieścili dwie litery N, razem tworzące graficzny znak przypominający górskie szczyty typowego krajobrazu szwajcarskich Alp. DNA marki panowie określają jako „odważny duch podróżniczy, pchający nieustannie ku nowym horyzontom i przedsięwzięciom”. De facto to jednak zahaczające o tradycję zegarki o mocno sportowej stylistyce, z własnym sznytem, oferujące sporo detali i wysoką jakość wykończenia, wyselekcjonowane mechanizmy i nowoczesne materiały. Wspominany wcześniej Hublot również odegrał w krótkiej historii Norqaina istotną rolę.
Kilka lat temu działania firmy wsparł swoim doświadczeniem, wiedzą i wizją nie kto inny, jak sam Jean-Claude Biver. Ojciec sukcesu wielu zegarkowych marek (w tym właśnie Hublot i Blancpain) docenił charyzmatyczny styl działania właścicieli marki i ich pomysł, ale zaproponował dodanie jej czegoś wyjątkowego. Tak powstał Norteq – innowacyjny kompozyt karbonowy, sześciokrotnie lżejszy od stali i aż o trzy i pół raza lżejszy, niż tytan. Biver pomógł również przy projekcie flagowej kolekcji Wilde One, a sam został członkiem rady nadzorczej firmy.
W 2020 roku Norqain zawarł partnerstwo z manufakturą Kenissi (Tudor), a od zeszłego roku korzysta również z ekskluzywnych kalibrów od Manufacture AMT. Wszystkie zegarki w kolekcji marki mają mechaniczny napęd oraz wyjątkową opcję personalizacji – na lewym boku koperty umieszczana jest tabliczka, na której można zamieścić dowolny napis, np. dedykację.




W Warszawie, podczas spotkania „Time to Meet” markę reprezentował Markus Scharinger (Managing Director Norqain Eastern Europe) oraz przedstawiciele firmy W. KRUK: Tomasz Kotula (Dyrektor Działu Zegarków) i Dawid Gurbisz (Product Manager w Dziale Zegarków). Firma W.KRUK jest oficjalnym dystrybutorem Norqaina w Polsce. Wieczór uświetniły wina wyselekcjonowane przez Piotra Kameckiego (Wine Taste) oraz znakomita kuchnia autorstwa cenionego szefa Martina Gimeneza-Castro (Ceviche Bar).


Zaproszeni goście mogli w kameralnej atmosferze zapoznać się z przekrojem całej kolekcji marki Norqain, złożonej z trzech linii: Wilde One, Freedom oraz Independence. Szczególnie pierwsza z nich pozwoliła Norqainowi zyskać rozpoznawalność na bogatym przecież rynku zegarkowym. Sportowe, lekkie zegarki zbudowane z połączenia kompozytu Norteq oraz gumy oferowane są w dwóch rozmiarach koperty i szerokiej gamie odważnych kolorów, od oliwkowej zieleni po turkusowy niebieski i jaskrawy róż. Czasomierze te charakteryzują również szkieletowane cyferblaty, odsłaniające pełny widok na pracujący mechanizm.
Norqain to także zegarki dla zwolenników klasyki, do których skierowana jest linia Freedom. Żeby jednak nie było tylko klasycznie i zachowawczo, do kolekcji dołączył ostatnio model 60 Chrono 40mm „Enjoy Life”. Jego biały cyferblat ożywiają trzy kolorowe totalizatory oraz pierścień ze skalą tachymetru w pastelowych barwach, a okienko daty ma klika dni zastąpionych ikonką loda, symbolizującą przerwę na małe przyjemności życia.
Poniżej krótka fotorelacja z wydarzenia.





















